sobota, 8 września 2007

Z cyklu "Znalezione w sieci".

Do księdza zgłosiła się kobieta, która chciała wyjść za mąż, ale miała już trzech mężów...
- No cóż, proszę pani, w tej sytuacji, w świetle prawa kanonicznego, sama pani rozumie, nie mogę udzielić pani ślubu...
- Ależ, proszę księdza - kobieta na to - mimo to cały czas jestem... hm... niewinna.
- Jak to?
- To długa historia. Opowiem księdzu. Mój pierwszy mąż... No cóż, wyszłam za niego na prośbę mego ojca. Antoni był uroczym człowiekiem, bardzo dobrym i poczciwym. Tylko, cóż, miał już 82 lata, już nie był w stanie uszczęśliwić mnie inaczej jak tylko swą dobrocią. Dałam biedakowi tylko pięć miesięcy szczęścia...
- Hm, tak, rozumiem. Niezbadane są wyroki Boskie...
- Drugi mąż z kolei był młodym, zabójczo przystojnym oficerem policji. Wykształcony, wysportowany, znał języki, świetnie się zapowiadał, awans miał w kieszeni. Ale miał pecha. Jako prezent ślubny dostał od kolegów motor. Chciał się przejechać. Mokre liście na drodze, drzewo, złamana podstawa czaszki, rozległe obrażenia wewnętrzne. Mój kochany Artur, przynajmniej nie cierpiał.
- Tak, rozumiem. Serdecznie pani współczuję. A trzeci mąż? Jak długo trwało pożycie?
- Och, dziesięć lat.
- Dziesięć lat?! I mówi pani, że przez cały ten czas...?
- Ani razu. Wie ksiądz, on był z SLD. Co wtorek wieczorem przychodził do mego łózka, siadał na brzegu i przez długie godziny opowiadał, jak będzie fantastycznie, kiedy się weźmie do rzeczy...


Komentarze:

JOUKI | 08 września 2007,00:24:20

Buahaha! Dobre.

Przemek Piórkowski | 08 września 2007,00:46:03

Słyszałem w wersji PiS, nie SLD. Też pasuje. ;)

kkk | 08 września 2007,00:47:41

Panie @Przemek...., P.I.S nie rządził 10 lat i pewnie nie porządzi.

pixelx.jogger.pl | 16 września 2007,08:42:42

rotfl, dobre :)

Wolnyodopiumdlaludu | 11 grudnia 2007,17:38:04

Znam lepszą wersję tego vica:
U św. Piotra bram melduje się 82 letnia dziewica, czym zdumiała nawet Jego...
Pyta więc o szczegóły.
A bo to św. Pietrze pierwszy mój mąż to był Francuz...wieczorkiem zawsze polizał, polizał - i szedł spać. Jak mu się zmarło, wzięłam se drugiego - kuśnierzem był...Pogłaskał zawsze futerko, pogłaskał, i szedł spać..., a pewnego ranka się nie obudził, chudziaczek, więc wyszłam za mąż trzeci raz.
Trzeci mąż był sekretarzem PZPR - obiecał, obiecał, obiecał... I tak w stanie czystym dotrwałam aż do śmierci...

kkk | 11 grudnia 2007,17:47:04

Co za pycha, "Znam lepszą wersję...".
Nie lepszą, a inną!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz