piątek, 31 grudnia 2010

Życie jest... proste?

Александр Дольский - Баллада о без вести пропавшем.



БАЛЛАДА О БЕЗ ВЕСТИ ПРОПАВШЕМ

Меня нашли в четверг на минном поле,
в глазах разбилось небо, как стекло.
И все, чему меня учили в школе,
в соседнюю воронку утекло.

Друзья мои по роте и по взводу
ушли назад, оставив рубежи,
и похоронная команда на подводу
меня забыла в среду положить.

И я лежал и пушек не пугался,
напуганный до смерти всей войной.
И подошел ко мне какой-то гансик
и наклонился тихо надо мной.

И обомлел недавний гитлер-югенд,
узнав в моем лице свое лицо,
и удивленно плакал он, напуган
моей или своей судьбы концом.

О жизни не имея и понятья,
о смерти рассуждая, как старик,
он бормотал молитвы ли, проклятья,
но я не понимал его язык.

И чтоб не видеть глаз моих незрячих,
в земле немецкой мой недавний враг
он закопал меня, немецкий мальчик.
От смерти думал откупиться так.

А через день, когда вернулись наши,
убитый Ганс в обочине лежал.
Мой друг сказал:"Как он похож на Сашку...
Теперь уж не найдешь его... А жаль."

И я лежу уже десятилетья
в земле чужой, я к этому привык.
И слышу: надо мной играют дети,
но я не понимаю их язык.

А. Дольский

Nowy Rok?

I znowu ta sztuczna granica,
co życie na części nam dzieli,
Sylwestrem nas pozachwyca.
Połączy? A może podzieli?

On będzie beztrosko się bawił,
a ona tańczyła w kreacji.
Suchy chleb będzie trawił,
szczęśliwy, że dziś po kolacji.

Szampany, przystawki, zakąski,
orkiestra i balu królowa.
Wśliznął się w kanał zbyt wąski,
dygocze z zimna, bez słowa.

Tłum, gwar, zakąsek góra,
i w tańcu ukochana!
Niech z parą nie pęknie rura,
bo nie doczeka rana!

Nad ranem cichnie zabawa,
spać pora! Mamy Rok Nowy!
W śmietnikach, rwetes, wrzawa,
bezdomni ruszyli na łowy!




Z ostatnią kartką kalendarza,
zostaw hen przeszłość, co przeraża,
zapomnij chwile złe, nastroje,
skończ o blahostki durne boje,
a stare kalendarze spal!
Niech Nowy Rok ci się pokaże
jako wspaniały życia bal!

piątek, 24 grudnia 2010

Święta?

























W torbie z plastiku, wierzga się i dusi,
karp, który wkrótce być zarżnięty musi,
świń, krów, indyków zabitych tysiące,
pójdą w pieczyste, smaczne i pachnące.

Ciasta, i barszcze, uszka, galarety,
śledzie, sałatki, schabowe kotlety,
surówek mnóstwo, przystawki, rosoły,
tony, tysiące ton, trafi na stoły.

Niewinnie zacznie się to od opłatka,
wspólne życzenia, od wnuczka do dziadka,
nie zawsze szczere, lecz tradycja każe,
więc będą życzyć, goście, gospodarze...

Zapomną krzywdy minione i żale,
bo już na stole pachną doskonale,
te rarytasy, więc rozejm gotowy,
bo kusi potraw ich widok zmysłowy.

Pojedzą sobie, kolęd posłuchają,
czasem smakołyk jakiś dokładają,
pusty talerzyk wciąż na gościa czeka?
Prędzej bezdomny kot doczeka mleka!

Niech by zapukał, zziębnięty i głodny,
uleci zaraz ten nastrój swobodny.
Zapraszać dziada? Myślą gospodarze...
Talerz ma PUSTY stać! Tradycja każe!

Wypieprzaj dziadu! My tu mamy Święta,
a taki marny pod drzwiami się pęta!
Głodny? Bezdomny? Mam talerzyk PUSTY!
Mam cię zaprosić? Nie! To szczyt rozpusty!

Żarcie mi stygnie! Idź już dziadu sobie,
bo jak mnie wkurzysz, to ci krzywdę zrobię!
Wędrowiec? Jezus? Masz mnie za matoła?
Zmykaj! Nie słyszysz? Rodzina mnie woła!

Tradycja znika, serca brak, miłości,
choć stoły pełne jedzenia, wśród gości,
talerzyk pusty na wędrowca czeka,
ludzi tam tłumy! A nie ma człowieka!

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Czy my nadal jesteśmy tacy sami?

Mówią - inscenizacja? Większość jeszcze żywa!
I bezsilność ich dławi, a łza słona spływa.
Stracili miejsca pracy, wegetują w biedzie,
a oprawcy się śmieją! Im się dobrze wiedzie!

To parodia sukcesu, zwykła, szara bieda,
widowiskiem ulicznym jej się zatrzeć nie da!
Bezdomni, bez przyszłości, pozbawieni pracy.
Warto było? Czy tego chcieliście Rodacy?

Czy po to ginęliście w te Sierpnie i Grudnie?
Coś się gdzieś zatraciło! Miało być tak cudnie!
Nikomu niepotrzebni, groźni, bo Wy WIECIE
jak to było naprawdę! Póki nie pomrzecie!

Historia przerabiana jest na sto sposobów,
a prawdę zabierzecie Wy! Do Waszych grobów!
Nikomu nie potrzebną, jak te Wasze zrywy,
będą wieńce, przemowy i uśmiech fałszywy.

Robotnicy i chłopi, potrzebni gdy bieda,
a później? Się omami, oskubie i sprzeda.
To dla wspólnego dobra uczą Was pokory?
A może to są bajki, jak te Wernyhory?

Nie jest prawdą, że nędzę znów dzieci dziedziczą?
A starowinki drżącą ręką grosze liczą?
Że marzną bez opału, przymierają głodem?
Czy my nadal jesteśmy tym samym Narodem?

Zewsząd głosy, że Polska jest na świat otwarta,
a ja się cicho pytam, co ta wolność warta?
Wnet bez własnej waluty, władzy oraz granic?
Czy będą nas szanować? A może mieć za nic?

Bez kłótni można żyć?

Nie wypominaj, nie wylewaj żali,
by twoi bliscy w poduchę nie łkali,
nie podnoś głosu i nie bądź tyranem,
ale partnerem! Nie władcą i panem.

Łzy? Tak, lecz kiedy cebulę się kraje,
szczęśliwy dobro w dwójnasób oddaje,
umie ustąpić, nie forsować racji,
miłości trzeba wiecznej pielęgnacji.

Wzajemna pomoc, czułość, uśmiech miły,
z tego się czerpie do miłości siły,
niech precz ulecą myśli niepochlebne,
kłótnie w rodzinie nie są nam potrzebne!

piątek, 17 grudnia 2010

Barany i polityka.

W politykę nie idzie łagodny z natury,
raczej oszust bezwzględny, podły i ponury,
taki co opowiada bajeczki o raju,
a w międzyczasie sprzedał już połowę kraju.

Opowiada naiwnym o cudzie, rozkwicie,
zagłosujcie! Będziecie żyli w dobrobycie!
Człapią więc na wybory naiwne ludziska,
a co potem? A potem żal im dupę ściska!

Że uwierzyli w brednie, byli skołowani,
dali się wykorzystać przez bezwzględnych drani.
Tyle naobiecywał, okazał się szują?
Znów pójdą na wybory i znów zagłosują!

Im głupsze obietnice i mina nieszczera,
tym chętniej tłum takiego do władzy wybiera.
Polityk obiecuje, namawia i kusi,
wie, że stado baranów burka też mieć musi.

Takiego co zaszczeka na krnąbrnego typa,
a jak nadal uparty, przyjedzie ekipa,
i baran sam w mur walnie i się nie wyliże,
a resztę tym spokojniej się do cna wystrzyże!

niedziela, 12 grudnia 2010

Postawiono pomnik w Szczecinie.























































Te zdjęcia zrobiłem dwa dni później:
























































Mój wnusio za kilkanaście dni kończy osiem lat. Zapytał mnie o ten pomnik. Skąd się wziął bo wcześniej go tu nie było i dlaczego postawiono ten pomnik? Próbowałem dziecku wyjaśnić, że Potulice to wieś z województwa bydgoskiego, w której był obóz pracy naszych obecnych przyjaciół unijnych. Zapytał mnie kiedy to było? Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że mnie, jego taty i oczywiście mojego wnusia nie było wtedy na świecie bo to było ponad 65 lat temu. I tu mnie wnuczek zaskoczył następnym pytaniem:

- dziadku? to dlaczego ten pomnik postawili dopiero teraz?

Nie potrafiłem wnusiowi na to proste pytanie sensownie odpowiedzieć.

W obozie zginęło grubo ponad pół tysiąca dzieci.

Obóz nie ma dobrej sławy także z powodu, że w latach 1945-1950 znajdował się tam Centralny Obóz Pracy w Potulicach dla Niemców.

Ale o tym już z wnusiem nie rozmawiałem.

Wydaje mi się, że dla tego pomnika odpowiedniejszym miejscem byłby Cmentarz Centralny.

To moje osobiste wczucie się w intencje autora, nic więcej:

Z Witkiewicza w Jagielońską właśnie przechodziłem,
na przejeździe pociąg jechał a ja czujny byłem!
Sfilmowałem jak przejeżdża długi, piękny cały,
bo pociągi mi się zawsze bardzo podobały!

@tjabl się czepia bez powodu, prosty temat drąży,
niech sfilmuje własny pociąg, ciekawe czy zdąży?
Ja mój zachwyt pokazałem, mój blog, prawo moje,
każdy inne piękno widzi i każdy ma swoje!




Autorem filmiku o pociągu jest rmaciejx

sobota, 11 grudnia 2010

Miłość to nie żart

Błyskawice, rozstępy miłości,
wchodzisz we mnie dreszczem i skowytem,
zanurzając palce w intymności,
depcząc równasz świadomość z niebytem!

Wdzięk Twój miły topi równowagę,
sama nie wiem czy dzień to czy noc?
głaszczesz, dając miłość czy zniewagę?
Tło doświadczeń okrył ciepły koc!

Taka chwila zmysłowa unosi,
księżyc pełnią rozjaśnia mój los.
Oszołomił! O więcej mnie prosi!
My? Naprawdę? Czy prztyczka dać w nos?

Pamięć dotyk na wieki spamięta,
zapomnienia mgłą miłą otoczy,
smutne będą już każde święta,
pozostaną Twoje piękne oczy!

sobota, 4 grudnia 2010

PO w Szczecinie odpadła!


















Autorem zdjęcia jest adams99


Żadna badająca opinię by na to nie wpadła,
że PO w Szczecinie odpadła!
Tak się stało! To nie jest wieść chora.
Odpadła z Elewatora!

adams dziewięćdziesiąt dziewięć raczył zauważyć!
No jak? Jak mogło to się zdarzyć?

wtorek, 16 listopada 2010

D.J. objawy poczucia humoru niebawem będa zakazane?

Zakazuję! Zabraniam! Nie wolno niczego!
Dorosłeś? Myśl tak dalej naiwny kolego,
bo wytyczne od władzy dostajesz na tacy.
Rząd ci życie urządzi, urządzi na cacy!

czwartek, 21 października 2010

Miłość czasem się zdarza od... pierwszego komentarza.

Bartki, Tomki i Ekhymy,
"nie ubekom" (Fajne rymy?)
tak się w kryśkę zapatrzyły,
że choć opadają z siły,
świata poza nią nie znają,
drażnią, sapią, zaczepiają,
czy są we śnie czy na jawie
już nie odróżniają prawie.
Żal was czytać nieboraki,
w łeb się nie chce puknąć taki,
że Internet TO NIE ŻYCIE!
I odlawszy się o świcie,
nie myśl głupku o krystynie,
kawka, spacer, może minie?
Wleź w psią kupę na spacerze,
potem się roześmiej szczerze,
da się żyć bez komputera,
świat jest piękny! Jak cholera!
Niech tam krycha coś gryzmoli,
przecież to ją, nie was boli!
Rada się w tym zdaniu kryje:
OBOJĘTNOŚĆ JĄ ZABIJE!

sobota, 16 października 2010

Gafa.

Nie lubisz piwa? To może czysta?
Zamiast nieswoja będziesz swoista.
Czasem wystarczy kieliszek mały
by świat był miły i zrozumiały.
Ach, co za gafa! @boluś dziewczyna!
Nie piwo, wódka lecz kielich wina!
Wino rozgrzeje i rozanieli,
i zaprowadzi wprost do pościeli.
Rozkoszy, szczęścia miła przyczyna,
niewinny przecież kieliszek wina.



Frak z wyprzedaży leży jak się zdarzy.

Widzisz moja droga @Yta
kto chla piwsko nie elita.
Piwsko chla, żre salcesony?
On nie trafi na salony!
Byle marka lecz "półsłodka",
a już go uznanie spotka.
A francuskie i wytrawne?
To "elyta"! I zabawne,
że wie: "- trochę drogie było!"
"- tym się nie da zalać ryło!"
Ale pan! A wręcz panisko!
Kupił drogie! Był już blisko!
Do jabola mu daleko,
kwaśne, jak to... zsiadłe mleko!
Napitek zmienił, świeżo wzbogacony:
Iz grjazi v knjazi - Z gówna na salony!

środa, 13 października 2010

Fatamorgana

Nie doceniać i nie kochać!
Z bólu musi wyć i szlochać!
Wyśmiać, zgnoić i przewrócić,
jak zemdleje to nie cucić!
Głodny, zziębły, nieszczęśliwy,
to artysta jest prawdziwy!

Tych nażartych pełnych pychy,
co przyssali się do michy,
na pensyjkach i dotacji,
znacie przecież z obserwacji.
Wokół mnóstwo parweniuszy,
każdy sapie i się puszy.

Po co talent? Ma mniemanie,
że co zechce to dostanie!
Dykcję lepszą ma handlara
co się jabłka sprzedać stara,
a z swym marnym słów zasobem
może dukać gdzieś nad grobem.

Wymierają nam artyści,
piękni w gestach, w słowach czyści,
z dykcją, werwą, charakterem,
a co w zamian? Zero z zerem.
Tytuł? UNIA? Czyście chorzy?
TO artystów nie przysporzy!

wtorek, 12 października 2010

Serdeczne życzenia.

Urodziny Wasze czwarte
są zauważenia warte!
Jest ciekawie i jest ładnie,
więcej sensu, bardziej składnie,
jest poczytać co przy kawie,
o problemach, o zabawie,
co frapuje Krysię es,
czyli gdzie znów nasr.. pies,
jak nam Szczecin się rozwija,
przedsiębiorcom władza sprzyja,
centrach handlu (tych bez liku!),
o fontannie na placyku,
o biurowcach i parkingach,
głosowaniach i rankingach,
wieści, blogi, artykuły,
kto wart pochwał, gdzie niezguły,
komu się podoba miasto,
gdzie najlepsze kupisz ciasto,
kto rozkopał, kto się zderzył,
ile ofiar, czy ktoś przeżył,
gdzie był pożar, gdzie zalało,
tu się dowiesz co się stało!
Cztery latka? Cóż, czas leci!
Niechaj Wam słoneczko świeci,
rozwijajcie się radośnie,
MMSzczecin w siłę rośnie,
pozytywnych patron akcji.
Sto lat! Sto lat! Dla Redakcji!

poniedziałek, 4 października 2010

Pozdrawiam z uśmiechem!

Słowo ptaszkiem uleci a wołem się wróci!
Zaklął Joram pod nosem czy modlitwę nuci?
Grzeczny, miły, poeta? Dobrze się kojarzy,
i nagle taki lapsus, który ucho parzy?




Jest wesoło i miło.

@bolus widzę, że z ciebie jest figlarna dama,
wydobyłaś prawdziwą naturę Jorama!
Niech się piwem tłumaczy i pełnią księżyca,
miał być frak i salony a wyszła... ulica!
Swój chłop, co kląć potrafi! Piwo chla! Nie wino!
Zdradził się nieopatrznie! Cudowna dziewczyno!
Joram zszedł między ludzi i sztywność już mija,
dzięki tobie i piwku, które dziś popija.

piątek, 1 października 2010

Po "działce"?

My Pietruszki! My Marchewki!
Oraz zdrowe Wiejskie Dziewki!
Tylko My! My mamy rację!
I zrobimy demonstrację!

Będą tłumy! Trzy osoby!
Wykrzyczymy złość z wątroby!
Polska cała nas popiera!
Tak! Od wójta do premiera!

Ty masz naszą walkę w nosie?
Już nie liczysz się w kosmosie!
Będą śpiewy, transparenty!
Przyjdzie każdy ciut trzaśnięty!

Tak! Tłum jednoosobowy!
Rewelacja! Schylcie głowy!

piątek, 17 września 2010

Tam gdzie krzywe latarnie.

Tam gdzie krzywe latarnie cień rzucają krzywy,
gdzie prosty znak drogowy to nieznane dziwy,
brzdącem będąc w psią kupę pierwszy raz wdepnąłem,
patrząc w gwiazdy o krzywy chodnik się potknąłem,
posikałem się w spodnie klozetu szukając,
po bramach nie sikałem kindersztubę mając,
gdzie kałuż lekką bryzą w oczy wiatr zacina,
jest ma Mała Ojczyzna, Świat się mój zaczyna.
Dorastałem tu, jestem i czas jakiś będę,
nie chcę wcale narzekać by nie wyjść na zrzędę,
obserwuję działania władzy chaotyczne,
czego dotkną popsują, coś w zamyśle śliczne
gdy oddadzą już z pompą, przetną wreszcie wstęgę,
zapomniane niszczeje i to na potęgę!
Długofalowe plany? Niech się co chce dzieje!
Władza pełna pośpiechu (zanim kur zapieje?)
nie myśli kompleksowo, pozorne działania
typu skwer czy fontanna są warte uznania?
Czy miastu bezrobocia, szarzyzny i brudu
tylko to jest potrzebne? Na zasadzie cudu?
Błyskotki na śmietniku? A latarnie krzywe?
A chaszcze przy Muzeum? To miasto prawdziwe!



Pasłęk

Niedzielny dzień gorący, pusto, serce słyszę,
z kościoła śpiewy głośne wdzierają się w ciszę,
nie weszłam by przeszkadzać jak najeźdźca dziki,
raptem z parku pod zamkiem włączyły się krzyki,
czy to uczty pijackiej? Tak dla równowagi?
Jakieś dzieci przy bramach strzęp mojej uwagi
zwróciły, młodzi malca z samochodu siłą,
już obiad! U drzwi babcia stała z miną miłą!

Ot, taka chwila była, cóż dodać człowieku?
Ratusz, brama gotyckie, z czternastego wieku.

czwartek, 16 września 2010

Straż Miejska.

Straż Miejska pełna wiary, dumnie w górę głowy!
Msza, "apel przed Pomnikiem", awans zawodowy!
Dzwoni do Straży Miejskiej jakiś człowiek podły!
Zawraca tylko głowę! A od czego modły?

Ciąg dalszy:

Ach jak przyjemnie!

Dobrze Miejskim być Strażnikiem.
Nic nie robić, leżeć bykiem!
Chodnik pieskiem ktoś obsrywa,
A gdzie Strażnik? Wypoczywa!
Niszcząc chodnik cham parkuje,
Strażnik? Mszę dziś celebruje!
Rdza, psie gówna, błoto, śmieci?
Czy jesteście jak te dzieci?
Na kałuże są kalosze!
Strażnik pomóc ma? No, proszę!
W głowach się poprzewracało?
Strażnik pracy ma niemało,
a to miasto autem zwiedzi,
chodząc także się nabiedzi,
jak zasłabnie nie daj boże,
partner w parze dopomoże,
a tu jeszcze są zasadzki,
gówna psie jak krowie placki!
Na zakazie ktoś parkuje?
Coś jest nie tak! Strażnik czuje.
Czasem ledwie się przeciśnie,
lecz jest dzielny! Ani piśnie!
I mandatu nie wystawi,
on w detale się nie bawi.
Fotoradar ma dla kasy!
i nim łupi ciemne masy!

poniedziałek, 13 września 2010

Krzywonos gada, gada, gada...

A kto inny zwrotnice przekłada!
Zwrotnicą dziejów SOLIDARNOŚĆ, KOR,
przekierowano już na Ślepy Tor.
Robotnik? Kto to? My dziś bohatery!
I tylko uśmiech rządzących nieszczery
za strawę, pracę, godność starczyć musi,
aż żal rozpiera i dławi i dusi,
tak dać się nabrać? Tak zmanipulować?
gdzie taczki? Taczki już czas załadować!

niedziela, 5 września 2010

Czy to prawda?

Ekolodzy są wspaniali!
Większość tylko "głupa pali"!
Zedrzeć futro? Futro z bobra?
- Zgoda! To dla jego dobra!

Bo te bobry (my je znamy!),
tylko nam dziurawią tamy!
chce odstrzelić bobry władza?
- Zgoda! Nam to nie przeszkadza!

Chcą budować autostrady?
Jeszcze czego! Co za dziady!
Będzie protest! Niech spróbują!
- Zgoda! Jak dofinansują!

Odpady radioaktywne?
Znowu protest! Czy to dziwne?
Że dni się nam pomyliły?
- Zgoda! Władze odpaliły!

Gdzieś budowa się zaczyna,
STOP! Skorupy "z Biskupina"!
Nie? To żaby w prokreacji!
- Zgoda! Wpadło coś w dotacji!

Tu ptaszęta, tu ameba,
kość mamuta, jak potrzeba,
rzadki płaz? Czy cud motyle?
- Zgoda? Kwestią jest: Za ile?

piątek, 3 września 2010

Czy ekolodzy muszą być na NIE?

Ekolodzy budzą we mnie złe skojarzenia.

Ekolog? Kto to taki? Dla mnie to terrorysta próbujący mnie zmuszać! Zmuszać do niewygód! Do psucia wzroku przy trupiobladej jarzeniówce, którą dla niepoznaki ekolodzy nazwali "żarówką oszczędnościową".

Ani to nie jest żarówka, ani oszczędności na jej użyciu nie będzie!

Przepali się szybko, o wiele szybciej od żarówki! A jej cena nigdy się nie zwróci!
Za to oczy zaczną łzawić, szczypać i zarobi na nas okulista!

Ekolog jeździ samochodem i wcina mięsko z ekologicznego chowu. Ekolog żąda dnia bez samochodu! Dnia bez komputera, itp. itd.

Gdziekolwiek, ktokolwiek spróbuje budować autostradę, co już jest rzadkie i godne ochrony, a natychmiast, jak spod ziemi pojawią się ekolodzy!

Znajdą jakiś rzadki gatunek ameby, czy innego pantofelka i się zacznie!

Protesty, przykuwanie do drzew, głodówki i szum medialny! Po jakimś czasie wszystko ucichnie, rozgrzebana budowa odejdzie do lamusa niedokończonych inwestycji. A co z wspomnianym "rzadkim gatunkiem"? A nic! Kogo to obchodzi? Tu się liczy ekoterroryzm a nie jakaś marna żywioła!

Nawiedzeni ekolodzy przemywali detergentami pióra ptakom (po katastrofie tankowca z ropą) i ptaki ginęły, bo detergenty usuwają naturalny tłuszcz z ptasich piór. Ptak pozbawiony tej naturalnej ochrony przed zimnem i tak ginie! Ropa to produkt naturalny i przyroda potrafi sama sobie poradzić z tym zanieczyszczeniem. Kiedyś oglądałem film o jakiejś wysepce, na obszarze gdzie zabrakło pieniędzy na "działalność" ekologów, przyroda odbudowała się i nie ma śladu po katastrofie tankowca z ropą. Tam, gdzie "pomagali" ekolodzy nie ma praktycznie roślinności.

Czy da się zaprosić ekologów do współpracy z architektem miasta i konserwatorem zieleni?

Wątpię! Ktoś ustawiony wyłącznie na oprotestowywanie i węszący spisek w każdej próbie uporządkowania krajobrazu miejskiego nie będzie dyskutował i rozważał. Będzie żądał i się sprzeciwiał. Ekolog nie ma prawa być na TAK! Bycie na TAK ekologa obraża! Ekolog zawsze musi na odwrót! W poprzek!

Oto zdjęcia z manifestacji naszych szczecińskich ekologów: