Zło czyni Człowiek!
I za to mu biada!
Ma wolną wolę,
a jak postępuje?
Krzywdzi.
Zabija.
Niszczy.
I plądruje.
Na swych przywódców
bandytów wybiera.
Jest obojętny,
gdy bliźni umiera.
Pomoc medyczną?
Ma głównie bogaty.
Słabych i biednych
pisze się na straty.
Władza!
Bogactwo!
To się głównie liczy.
Niech pod ciężarem podatków
lud kwiczy.
A z czego słyną nieroby kapłani?
Czy jest brud,
w który nie są
uwikłani?
Boskiej pomocy
człowiek oczekuje?
Bóg w ludzką podłość
się nie angażuje!
Licentia poetica - znasz to określenie? Człowiek ma wolną wolę i własne sumienie.
Bóg i Jego Wszechmocność to ludzka wymówka na swą własną nikczemność!
Pa pa! Życzę zdrówka!
Diatryba to przemówienie, kazanie lub wykład o odcieniu moralizatorskim, nieraz towarzyszy jej teatralność i przesadny patos. Może oznaczać również pamflet, ostrą krytykę, zwłaszcza polityczną. Wywodzi się od greckiego terminu diatribē. Nad sensem zdań wciąż głowi się, i czółko marszcząc, myśli, gdyba... co autor chciał? Dlaczego tak? Już wiem! To przecież jest diatryba! Kto definicję słowa zna, nie zdziwi go dosadność żadna, bo myśl ma mieć głęboki sens, a niekoniecznie ma być ładna!
wtorek, 12 maja 2026
A Miłosierny Bóg tak odpowiada:
Stan umysłu?
"Polska literatura jest pełna cierpienia.
Cierpi główny bohater, autor albo czytelnik.
Jeśli cierpi cała trójka, to znaczy, że mamy tu arcydzieło literatury."
Najtęższy matematyk
tych dzieł nie policzy,
gdzie w polskiej literaturze
... temat cierpiętniczy.
Cierpi główny bohater.
Ten, co pióro chwyta.
I pogrążon w depresję,
kto dzieło przeczyta.
Skąd się ta smutomania
u Polaków wzięła,
że gdzie sięgnąć,
to tylko smutku arcydzieła?
Lubimy:
Zło wspominać,
i rozpamiętywać.
Czasy dawno minione,
myślami przyzywać.
Wszelkie klęski świętować.
O błędach nie uczyć.
Nie śmiać się, nie żartować.
Kłamać, kręcić, kluczyć.
Hurraoptymistyczni,
skłóceni, wciąż sami.
Dumni.
Pępek Europy.
Bośmy Polakami!?
Władca planety?
Człowiek - wielki drapieżnik,
pan, władca planety,
decyduje o życiu i śmierci,
niestety.
To on decyduje,
któremu żyć pozwoli,
które zamorduje.
Nad jednym się rozczuli,
biorąc ze schroniska,
z innego zje pachnący szaszłyk znad ogniska.
Nad jednym łzę uroni,
bo bardzo współczuje,
a innego zastrzeli,
zarżnie, lub otruje.
Człowiek ma to w naturze,
chęć mordu nie znika,
zwierzę małe, czy duże,
łupem drapieżnika.
- A jak znikną zwierzęta?
Spytasz niespokojny.
- Nad kim będzie się pastwił?
Od czego są wojny!?
Rygor
Zbytni rygor w domu? Przy pierwszej okazji jest seks po kryjomu.
W mojej okolicy była jedna taka. Poszła wynieść śmieci i koło trzepaka niechcący się schyliła... wkrótce w ciąży była.
A ojciec się chwalił:
- Trzymam dyscyplinę i na krótkiej smyczy prowadzę dziewczynę!
Kto już wiedział, pomyślał:
- Chwalisz się baranie, a córka niedługo mamusią zostanie.
I zdziwił się dureń, że córeczka w ciąży. Kto jest pod rygorem, do wolności dąży. Gdzie brak zaufania, zwyczajnej rozmowy, tam łatwo o wybryk i kłopot gotowy. Warto więc wyjaśniać, tłumaczyć, co trzeba, a do spraw przyziemnych nie wplątywać "Nieba".
Drogowskazy bez skazy?
Poucza innych. Straszy, grozi i tumani. Milczy o tym, co czynią koledzy kapłani. Tego brudu nie zmyje modlitwa i mydło. Ludziom ich zakłamanie jeszcze nie obrzydło?
Pijaństwo, wyuzdane orgie, błazenada. Ale innych poucza, co komu wypada?
Komu się wierzy?
Łobuziak podwórkowy psuł wszystkie zabawy. Łaził za dziewczynkami i rwąc garście trawy rzucał im je we włosy. A spinki, kokardy zabrawszy, hen odrzucał! Był podły i hardy.
Obrażał wyzwiskami. Te "końskie zaloty" jedną z nich rozeźliły. Rzekła:
- Dość tej psoty!
I podszedłszy do niego szeptem powiedziała:
- Zrobię to, chociaż bardzo bym tego nie chciała...
A łobuz przybrał z lekka pogardliwą minę, patrząc z niedowierzaniem na kruchą dziewczynę:
- Ty mnie straszysz kruszynko? Ach! Jak ja się boję! Zaraz padnę ze śmiechu, bo już ledwo stoję!
Wtedy ona cichutko:
- Skoro nadal "fikasz", rozpowiem, że ty ciągle jeszcze w łóżko sikasz...
Łobuziak:
- Ja nie sikam!
- Wiem, lecz bądźmy szczerzy, łobuzowi, czy grzecznej dziewczynce się wierzy?