Łobuziak podwórkowy psuł wszystkie zabawy. Łaził za dziewczynkami i rwąc garście trawy rzucał im je we włosy. A spinki, kokardy zabrawszy, hen odrzucał! Był podły i hardy.
Obrażał wyzwiskami. Te "końskie zaloty" jedną z nich rozeźliły. Rzekła:
- Dość tej psoty!
I podszedłszy do niego szeptem powiedziała:
- Zrobię to, chociaż bardzo bym tego nie chciała...
A łobuz przybrał z lekka pogardliwą minę, patrząc z niedowierzaniem na kruchą dziewczynę:
- Ty mnie straszysz kruszynko? Ach! Jak ja się boję! Zaraz padnę ze śmiechu, bo już ledwo stoję!
Wtedy ona cichutko:
- Skoro nadal "fikasz", rozpowiem, że ty ciągle jeszcze w łóżko sikasz...
Łobuziak:
- Ja nie sikam!
- Wiem, lecz bądźmy szczerzy, łobuzowi, czy grzecznej dziewczynce się wierzy?
Diatryba to przemówienie, kazanie lub wykład o odcieniu moralizatorskim, nieraz towarzyszy jej teatralność i przesadny patos. Może oznaczać również pamflet, ostrą krytykę, zwłaszcza polityczną. Wywodzi się od greckiego terminu diatribē. Nad sensem zdań wciąż głowi się, i czółko marszcząc, myśli, gdyba... co autor chciał? Dlaczego tak? Już wiem! To przecież jest diatryba! Kto definicję słowa zna, nie zdziwi go dosadność żadna, bo myśl ma mieć głęboki sens, a niekoniecznie ma być ładna!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łobuziak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łobuziak. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 maja 2026
Komu się wierzy?
Subskrybuj:
Posty (Atom)