niedziela, 31 grudnia 2006

Na pohybel odchodzącemu.

Niech ten dwa tysiące szósty,
politycznej rok rozpusty,
wściekłych kaczek rozwydrzenia,
zniknie we mgle zapomnienia.

Świat się kręci, losy plącze,
internetu gęstwin łącze,
nas omamia i oplata,
zmienia nas i losy świata.

Indeksuje nasze życie,
nic się już nie dzieje skrycie,
ten ma władzę, kto ma wiedzę,
nie ma walki już o miedzę.

Dane nasze pozbierane,
choć byś walił łbem o ścianę,
każda twoja droga znana,
śledzą cię, jak oko Pana.

Kiedyś, w kark nam wszczepią czipa,
i wolności sczeźnie lipa,
ktoś tam, jako "wróg narodu",
przy paśniku, zdechnie z głodu.

Ale zanim to nastąpi,
niech los, szczęścia nam nie skąpi,
i na każdym kroku sprzyja,
radość życia w nas rozwija.

Niech przerywnik sylwestrowy,
w tańcach targa włosy głowy,
a Rok Nowy, ideałem
się okaże, a nie "wałem"!

P.S.
Ten zaś, co zajączki puszcza swą łysiną,
niech w tańcu wywija, i... nadrabia miną.


Komentarze:

lemiel | 31 grudnia 2006,15:16:22
Dobrej zabawy... przez cały rok.

Ja lubię @Riddla. Dlaczego? Nie jest NIEOMYLNY! Jest CZŁOWIEKIEM.

Pewni ludzie krytykują innych, udając, że są obok.
Nie potrafią zaakceptować odmienności i różnorodności świata.
Oceniają przykrymi przymiotnikami ludzi, których "nie lubią".
Bujdy typu „nie interesuję się polityką”, są zabawne.
Członek społeczeństwa ociera się o politykę chcąc nie chcąc.
Polityka to jest składnik każdej dziedziny życia.
Kupując sól, chleb, gazety, oglądając TV, słuchając muzyki, używając internetu, popierasz lub nie Państwo, które Tobie to UMOŻLIWIA lub chociażby NIE ZABRANIA.
Wyjedź do dżungli, gdzie nie ma Służby Zdrowia, @Riddla, internetu i gdzie będziesz SAM, bez Marcinkiewicza (a podobno nie interesujesz się polityką, he, he!) i innych jak ich oceniasz „kretynów”.
Napisałem to, nie koniecznie pod konkretnego czytającego.
Ten konkretny "czytacz" ot, tak sobie "zniknął" wpis i komentarze.
Sam wiem po sobie, że nie lubiąc pewnych otaczających mnie sytuacji, daję upust nagromadzonym uczuciom na swoim joggerze.
Daleki jestem od twierdzenia, że nie interesuję się polityką.
Ale z kolei, wolał bym, aby polityka się zbytnio mną nie "interesowała".
W poprzedniej Rzeczypospolitej, takie zainteresowanie źle wpływało na ogólny stan zdrowia.
Unikanie dyskusji, ukrywanie wypowiedzi i komentarzy dotyczących owej, jest ....
Te różne "porady", ocenianie innych z poziomu własnego postrzegania rzeczywistości, są typowe najczęściej dla młodości.
Człowiek inaczej widzi świat, gdy dłużej go używa.
Zaczyna na niego spoglądać nie tylko swoimi, ale i oczyma innych ludzi.
Popełniam błędy? Od tego jestem człowiekiem.
Stwórca, załóżmy, że JEST, też nie umiał przewidywać następstw.
Jeżeli zaś UMIAŁ, tym gorzej!

Czy lepiej być OMYLNYM, czy NIEOMYLNYM, PERFIDNYM MANIPULATOREM?
Nie czuję się na siłach, by to ocenić.



Komentarze:

lemiel | 31 grudnia 2006,15:18:07

Manipulator? -- Zawsze nieomylny.


niedziela, 24 grudnia 2006

Święci na czas Świąt.

Niech ludzkim głosem Wasze kobiety,
w Noc Wigilijną nie tylko, niestety,
ale codziennie mówią, nie od święta,
Wy zaś traktujcie je nie jak zwierzęta.

Twarze dni kilka w oparach obłudy,
z gęstym uśmiechem grzeczności i nudy,
sufit wpatrzony w stoły pełne żarcia,
kęs kęs popycha, i tak do rozparcia.

Gdzieś się zatraca ta idea wiary,
i tracą siłę te gusła i czary,
między makowcem a barszczem z uszkami
coś zgubiliśmy. Co? Nie wiemy sami.

Karp zdechł od tłuczka, na łbie liczne rany,
opłatek często wódą zapijany,
pobita żona i na mrozie dzieci,
na niebie właśnie pierwsza gwiazda świeci.

Cieszmy się razem i ze Świąt radujmy,
to katolikom nie przynosi ujmy,
rózgą dziateczki, po łbie krnąbrnej żonie,
niech się raduje Pan w niebiańskim tronie.

Gdy przy opłatku złożymy życzenia,
i zabierzemy się już do jedzenia,
nie wielu z pośród nas się opamięta,
że to nie święte jest tak spędzać Święta.

Pozerstwem tylko ten talerzyk pusty,
grzech zaniechania czy zbytek rozpusty,
nie może zmazać trzydniowa biesiada,
kto na to liczy, biada mu, ach biada!

środa, 20 grudnia 2006

Nie skamlę o zauważenie, że żyję,

Człowiek po zamianie jaskini na nie za nadto różniące się lokum w wielkiej płycie, czy gdzie indziej, stał się taki "światowy"!
Lubi, mimo ogłoszeń wszem i wobec, że to, że tak powiem "olewa", być odwiedzany, podziwiany i adorowany.
Podobno najbardziej upragnione są możliwości wyalienowania, pozbycia się tej małostkowej rzeczywistości?
Ble, ble, ble! Ten uwierzy, co chce!
Natura człowieka, wręcz nie potrafi żyć bez AKCEPTACJI.
Takie to "ludzkie".
Radość z sukcesów i porażek wplątuje postronnych obserwatorów.
Nawet ogłaszający się jako z gruntu ASPOŁECZNY, potrzebuje aprobaty.
SPOŁECZNEJ, he, he!
Wynika z tego, mojego bełkotu, że człowiek, jednak jest zwierzęciem STADNYM.
Czego w w moje urodziny i WAM życzę!


Komentarze:

lemiel | 20 grudnia 2006,00:51:34

Takie małe słowo na końcu...
Najlepszego!

KKK | 20 grudnia 2006,00:55:33

Dziękuję!

ola | 20 grudnia 2006,07:17:39

Wszystkiego dobrego, sporo nas tutaj grudniowych ludzików:)

KKK | 20 grudnia 2006,10:26:03

To dobry i jak widać wiosenno-jesienny a nie zimowy miesiąc. Dziękuję za życzenia Olu.

wtorek, 19 grudnia 2006

Taka była balanga, cud, że nie szczeka!

Ciemno wszędzie, ubaw taki,
dzisiaj rządzą tu buraki.
Kto mi przeczyści kuciapę,
i kogo złapię za "łapę"?
Martwi się, ale "pracuje",
nadal jej wrażeń brakuje.
Wielu zna po dotyku.
Ale ich przecież bez liku.
Jak się w tym biedna połapie?
Póki co, wzdycha i sapie.
Dla własnej S A M O O B R O N Y,
uniki robi i skłony.
Lat o to minęło nie wiele,
odeszli "przyjaciele",
Została jak ta idiotka,
a z nią bezbronna istotka.
Nie chciała schodów szorować,
wolała baraszkować.
"Teraz Polska" dziś głosi,
i dumnie głowę podnosi.
Bo to "cudowne" poczęcie,
omawia się w Parlamencie!
I sławne są polskie buhaje,
na wszystkie ościenne kraje!
A cipa tej pani, nie święta,
jest już w historii, ujęta!

niedziela, 17 grudnia 2006

Kodeks Honorowy? U nas na wsi, mamy widły...

Świniopas, na swym tronie,
gdzie trafił przypadkiem,
złapawszy berło w dłonie,
kręci tłustym zadkiem.

Wierci się niecierpliwie,
siedzisko swe mości,
marnej jest proweniencji,
a obraża gości.

Obraził by mężczyznę,
i w dziób! Pokurcz marny!
On obraził kobietę,
i został bezkarny.

Niedawno za pierdnięcie,
bezdomnego ścigał,
sam postąpił nie lepiej,
ale się wymigał.

Gniewają się niektórzy
na prasowe żarty,
na zdjęcia gdzie na tronie
kartofel rozparty.

Wystarczy analiza
w zachowaniu braków,
a skojarzy się postać,
jako wór ziemniaków.

Ten bełkot wypowiedzi,
chód starego dziada,
zawziętość, brak humoru,
ot, degrengolada.

piątek, 15 grudnia 2006

Uścisnął mnie, i mam z tego córkę.... Anetka.

Drażni mnie ta skłonność, co niektórych ludzi do powielania pomysłów cudzych i nie do końca mądrych.
Jak to ktoś zauważył parę wieków temu, jesteśmy papugą innych narodów.
Skłonność do lizania półdupka wschodniego, została zastąpiona skłonnością do wyjątkowo ochoczego lizania półdupka zachodniego.

Walentynki i inne obrzędy np. z okazji Dnia Zmarłych, które zawitały u nas za pomocą durni skwapliwie powielających cudzą modę, są wmawiane nam, jako wręcz niezbędne dla naszego dobra.

Nie wiem, co w tych ludziach siedzi, ale nie ma w tym nic nowatorskiego.

Czy nie stać nas na własne pomysły?
Czy my nie mamy własnych obrazoburczych i wstrząsających światem pomysłów?

Jakieś "uściski" na ulicy? Podobno przypadkowych ludzi?

Skomentowałem to jako bzdurę, na pewnym blogu.
Nie wyobrażam sobie uściskania bezdomnego śmierdziela.
Naoglądałem się rozmaitych zdjęć i filmów z takich akcji.
Nie zauważyłem ściskania tych biednych odrzuconych, przez jeszcze poprawnie funkcjonującą część społeczeństwa.
Poprawianie własnego samopoczucia tymi widowiskami rozumiem.
Dorabianie ideologii to tego, nie rozumiem.
A już szczególnie drażni mnie imputowanie mi, że w momencie gdy wyrażam własną opinię o tych żenujących próbach naśladowania znudzonych zachodnich "hasiorów", natychmiast jestem posądzany o AGRESJĘ!

TO NIE JEST AGRESJA, TO DEMOKRATYCZNIE PRZYZNANE MI PRAWO DO WYRAŻANIA WŁASNEJ OPINII.


Komentarze:

splash | 15 grudnia 2006,07:10:54

"TO DEMOKRATYCZNIE PRZYZNANE MI PRAWO DO WYRAŻANIA WŁASNEJ OPINII, K***A MAĆ!" :D

To prawda, ja też nie rozumiem tej akcji z przytulaniem.

dpc | 16 grudnia 2006,03:03:39

Jest miła. I ma swój cel - zbliżenie do siebie obcych ludzi, którzy na codzień nawet się do siebie nie uśmiechają, gdy mijają się ulicą. Taka akcja powoduje, że ludzie którzy normalnie by się na coś takiego nie ośmieli, mogą chociaż przez chwilę poczuć się mniej obcy w swoim własnym społeczeństwie.

Ale oczywiście - dorabianie do tego jakichś niebotycznych ideologii nie ma sensu. "Jest miła" jest wystarczająco dobrym powodem, żeby to robić. A bycie oryginalnym, nie musi polegać na negowaniu wszystkiego co wymyślili inni.


czwartek, 14 grudnia 2006

Stan wojenny?

Ale lipa! Niejaki zdrajca własnego kraju, pan ku....., ten, którego nazwiska się nie wymienia,
według mocodawców onego, miał kilka kilogramów dowodów wywiezionych z Polski,
na poparcie prawdopodobieństwa takiej możliwości.


Dawno temu, pewien gród oblegany był przez nieprzyjaciół.
Kilka miesięcy trwała walka na przedpolu grodu. Mieszkańcy dzielnie się bronili. Jakimś chytrym sposobem udało się najeźdźcy "dogadać" z jednym z mieszkańców i obrońców. Argumenty były na tyle silne, że wystarczyły na utrzymanie jachtu, dom i inne bzdety!
Pewnego dnia nasz mądrala, widząc i WIEDZĄC, (był po szkole moskiewskiej) co ma nastąpić, otwiera w nocy podstępnie i ukradkiem wrota do obleganego grodu (plany obrone!). Najeźdźca wkracza do obleganego dotąd bezskutecznie grodu, morduje obrońców, i wydaje rozkaz:

- Na środku głównego rynku ma stanąć szubienica!

Nasz zdrajca pyta z niepewnością w głosie:

- dla kogo ta szubienica?

Najeźdźca odpowiada z pobłażaniem:

- naprawdę nie wiesz? to takie oczywiste! dla ciebie!

Nasz biedny (?) zdrajca, zdziwiony i przerażony pyta:

- dlaczego? przecież pomogłem wam, wpuściłem was do mojego grodu?

Najeźdźca z obrzydzeniem odpowiedział:

- ty szubrawcu! dopóki żyjesz, nie będę pewien ani dnia, ani godziny!
- zdradziłeś swoich bliskich? jutro zawiśniesz i ja będę mógł spać spokojnie!


Bajka się bynajmniej nie kończy w taki sposób Dzielni bajkopisarze, bają o tym, że ich dyplomy, zdobyte przed najazdem, są "cacy".
Te tysiące szkół na tysiąclecie, są złe, i teraz aby to zanegować, zamyka się każdą gminna szkołę, która nie potrafi się obronić.
Dzieci podkradają sobie wzajemnie kanapki z tornistrów, a te mniej "zaradne" mdleją z głodu na przerwach lekcyjnych.
Tylko pies, o ile go posiadamy, ma uwielbienie w oczach, na widok pełnych reklamówek z zakupami.
Duża część naszego zaplątanego w zmiany społeczeństwa, już przywykła do mnogości nie dostępnych dla nich dóbr. Te nowe, nie znane wcześniej mechanizmy rynkowe,
otumaniły starych i zaktywizowały młodych. Młody nie ma pracy, ale znajduje sobie zajęcie. "Zajęcie" się torebką przechodzącej starszej pani, atrakcyjnym towarem w sklepie, ponętnym samochodem, czy innym "fantem".

Ta wolność zaskoczyła wielu. I stała się niewolą. Kapitalizm stał się "kapitalizmem z ludzką twarzą" z powodu strachu wywołanego widmem komunizmu.
Kto chce, ten to wie.
Strach zniknął. Nie ma powodu by certolić się z robolami. Kodeks Pracy, ta wymuszona, ale jednak jakaś umowa, zdechł, jak bezdomny pies.
Ludzie, ludziom, zgotowali ten los. Skąd my to znamy?
A miało być inaczej! Każda rewolucja pożera swoje dzieci.

Smacznego, z okazji rocznicy Stanu Wojennego!


Komentarze:

olaf | 14 grudnia 2006,00:58:55
Rozbiegane myśli ale ciekawe. Wlaśnie też popełniłem wpis na ten temat na dobranoc.
... | 14 grudnia 2006,06:41:35
...przeczytałam oba wpisy, ale dopiszę się tutaj, bo mi bliższe duszy jakby te słowa - może nawet jedyne rozsądne w tym zaczadzeniu obchodami...
manowce | 15 grudnia 2006,01:01:24
a był pan może na konferencji "stan Wojenny - spojrzenie po 25 latach"?

wtorek, 12 grudnia 2006

Kurs samoobrony.

W dawno minionych czasach, ludziska tam i tu
zapisywali się na kursy samoobrony.
I nie były to kursy samoobrony przed Samoobroną.
Ale kursy jak się bronić przed samą broną w plecach.

Świat był wtedy bardzo poukładany.
Czasem jakiś Kot zapolował na staruszki.
Jakaś wynaturzona rodzinka polowała na ludzi w wioskach wokoło.
Było sielsko i wesoło.
I zdarzyło się, że lud nie miał na chleb i nie chciał żreć ciastek.
Dał się za to, jak to zawsze bywało w historii, wykorzystać do zbiorowej histerii.
Obiecano ludowi oczywiście kilka obietnic, tak ze dwadzieścia.
Lud ochoczo poparł, się zaparł, a manipulant się wyparł.
Nie od razu. Poczekał, merdając ogonem przymilnie.
Aż wkurwiony lud zauważył, że jest zgodnie z odwieczną dziejową historią,
robiony w wała. I zauważył, że z merdania, zrobiło się "merde".
Ale jak to zawsze bywa, okazało się, że już jest za późno.
Stąd wniosek dawnych filozofów, że rewolucje nie są na stałe i na zawsze.
R E W O L U C J A powinna być ponawiana co jakiś czas.
Punkt siedzenia zmienia ostrość widzenia.
Zabawne jest to, że według prastarego przysłowia,
jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.

A jak już taki się znajdzie i DOGODZI,
to niewdzięczna niewiasta poruszy wszystkie miasta,
żaląc się, że do jej kuciapy, ten i ów przykładał łapy.
Kuciapę nadstawiła DLA SAMOOBRONY, i nie była to bynajmniej jazda na łyżwach.
Znamy z mediów i przekazów hasełko, że wszystkie dzieci są nasze.
To nie jest sprawiedliwe! Moje też? Ja w tej materii nie zrobiłem żadnego RUCHU!
Zamiast pochwalić SAMOOBRONĘ za WKŁAD w zwiększenie WSZELKIMI SPOSOBAMI, (he, he! )
liczebności NARODU WYBRANEGO (z Żydami to pomyłka. Oczywiście, to MY!), jest tylko obraza i potępienie.
Powinniśmy być dumni, że ONI jeszcze MOGĄ! Większość partii pieprzy bez żadnych wyników.
A IM się coś wykluło! I rośnie! Krajowi na pociechę! Emerytom na przeżycie!
Brońcie nas tak dalej, niech waszą chuć, będzie wszędy czuć!

poniedziałek, 11 grudnia 2006

SURA LXI

SZEREG

[AS-SAFF]

W imię Boga
Miłosiernego, Litościwego!



Wysławia Boga
to, co jest w niebiosach,
i to, co jest na ziemi.
On jest Potężny, Mądry!

O wy, którzy wierzycie!
Dlaczego mówicie to, czego nie czynicie?

Bardzo nienawistne jest Bogu,
iż mówicie to, czego nie czynicie.

Zaprawdę, Bóg miłuje tych,
którzy walczą na Jego drodze
w zwartych szeregach,
jak gdyby byli budowlą solidną.

Oto powiedział Mojżesz do swego ludu:
"O ludu mój!
Dlaczego wy mnie obrażacie?
Przecież wiecie,
że Bóg posłał mnie do was."
A kiedy oni się odsunęli,
Bóg odsunął ich serca.
Bóg nie prowadzi drogą prostą
ludzi szerzących zepsucie!

..........

..........

Będziecie walczyć na drodze Boga
waszym majatkiem i waszymi duszami!
To będzie lepsze dla was
- o, gdybyście tylko mogli to wiedzieć!

Wtedy On przebaczy wam wasze grzechy
i wprowadzi was do Ogrodów,
gdzie w dole płyną strumyki,
i do mieszkań przyjemnych
w Ogrodach Edenu.


KORAN, wydawnictwo PIW, Warszawa, 1986 rok, strona 666.

niedziela, 10 grudnia 2006

Cienka niebieska linia?

Dekomunizacja teraz?
Po co? Dlaczego dopiero teraz?
Zatarto ślady. Ukryto fakty. Spreparowano zastępcze dowody.
I teraz mamy rozliczać?
Żarty? Tak? Dobrze. To sobie dowcipkujmy.
Ujawnianie agentów?
Tylko najmarniejszej postury gnoje mogą to popierać!
Agent to agent. Jest ponad zmianami ustrojowymi.
Frajerzy zawsze będą to negować. Ale czy mają naprawdę uzasadnienie?

sobota, 9 grudnia 2006

Tak sobie czytam....

Przypomniał mnie się stary już dowcip,
prezes pewnej firmy kazał dać ogłoszenie
do prasy, w związku z wakatem na sekretarkę.
Zgłosiło się mnóstwo pań.
Kolejna kandydatka, miała nogi pod samą szyję.
I w ogóle była śliczna i seksowna.

Prezes na jej widok zamlaskał obleśnie i rzekł:
- Jest pani przyjęta.
- Ile chciała by pani u nas zarabiać?

Pani odrzekła:
- Uważam, że co najmniej pięć tysięcy miesięcznie.

Prezes się zdenerwował.
- Co? Tyle to u nas zarabia główny księgowy!

Pani na to:
- Tak? To ruchajcie sobie głównego księgowego!

I wyszła oburzona, trzaskając drzwiami.

Gorączkowe szukanie miejsca dla pupilka, któremu się wybory nie udały,
i robienie szopki na długo przed świętami, to ohyda!
Jeżeli się proponuje babie pracę z usługami "dodatkowymi"
i ona tę pracę przyjmuje, to nie ma tematu.
Wiele lat temu, w latach bodajże osiemdziesiątych,
pewna amerykańska pisarka napisała,
że prostytucja dotyczy także małżeństw.
Czym innym jak nie prostytuowaniem się, jest robienie "loda" małżonkowi
w zamian za obietnicę zakupu samochodu, czy futra?
A w ogóle, pranie, sprzątanie, gotowanie, robienie zakupów,
parzenie ziółek i inna bezpośrednia opieka, za pensję
często przepijaną w kilka dni po przyniesieniu do domu,
to jest czym? Prostytucją? Czy kurewską naiwnością?
Jest taka obiegowa opinia, że prostytucja to "dawanie" za pieniądze,
a "dawanie" za darmo, lub za marne grosze, to zwyczajne kurewstwo.




Komentarze:

rzyjontko | 09 grudnia 2006,09:46:30
Korwin Mikke powiedział kiedyś, że prostytucja to profesja, natomiast kurewstwo to cecha charakteru.
klaudia | 10 grudnia 2006,00:08:42
dziękuję :)
co do notki - zgadzam się w 100%, nie mam nic do dopowiedzenia, bo o tej porze już mi się chyba mózg wyłączył...
pozdrawiam :)
Obserwator | 10 grudnia 2006,01:10:23
błądząc czasem po sieci, zauważam twoją nadaktywność i potrzebę zaistnienia w mniej lub bardziej sensowny sposób w komentarzach...
zajrzyj czasem na www.siwa.jogger.pl - tam dyskusji ciekawych sporo, może znajdziesz godnych siebie dyskutantów...
aniol | 21 grudnia 2006,18:59:44
i kiedy czytam takie rzeczy mam wrazenie ze ktos wypowiedzial to co we mnie tkwi... cencie sie kobiety tak jak ta za 5 tys:)
pozdrawiam