środa, 31 lipca 2013

Jak zmęczyć słonia

"Ale słoń był zmęczony i nie chciał iść, więc go bili."
Już miałem się rozrzewnić nad słoniem, po chwili
przypomniały się częste widoki z ulicy,
jak mama, albo tatuś, w łeb! Po potylicy!
- Co się wleczesz!? Oberwiesz, przyśpiesz gnojku kroku!
Widzę, słyszę te cyrki wciąż, każdego roku.
Dziecko płacze, trzylatek, matka nim potrząsa,
złym słowem, niczym żmija, z nienawiścią kąsa,
a rączkę maluszkowi prawie wyrwie z barku,
wrzeszcząc: - szybciej, bo spóźnię się przez ciebie smarku!
Jak trafi do przedszkola, tam inna tresura,
jak zabić w nim charakter, taka procedura,
później szkoła, tam dojdzie także mózgu pranie,
aż słoń będzie zmęczony i wierzgać przestanie.
Gdy przyjdzie pełnoletność, dobrzy urzędnicy,
pytania, skargi, żale, wepchną do tchawicy,
otumanią, bo mają możliwości duże,
by członka społeczeństwa poddawać tresurze,
ustawić na swym miejscu, w areny szeregu,
czasem ktoś nie wytrzyma, walnie w mur z rozbiegu,
odhaczą, zdejmą gościa z prowiantowej listy,
uznają za półgłówka w sposób oczywisty,
bo kto kąsa tę rękę, co ma bicz i michę?
Dlatego zarząd Cyrku rośnie w siłę, w pychę,
uczy nas aportować, czołgać się, donosić,
i tylko "słuszną prawdę" wolno jawnie głosić,
zapytaj bezdomnego, o te z klatką "kwiatki",
na pewno chciałby w klatce trzymać swe manatki,
zawsze lepiej spać w klatce, zwłaszcza gdy mróz szczypie,
schodowej oczywiście, niż brać udział w lipie.

Cyrki prawie upadły, teraz protestują?
Władze wciąż ustawami nowymi żonglują,
baba z brodą wystąpi, gdy ją z rana zgoli,
cyrkuśnik o bananach i seksie swawoli,
albo krzyże ściągając, skacze niby zając,
inny, taki niewinny, psa stresuje w Sejmie,
a ten w klatce się nudzi! Kto się takim przejmie?
Czas cyrków wnet przeminie, w nich też sapie bieda,
a klatki i namioty za długi się sprzeda,
i jaki nowy protest tym razem wymyślą?
A może ich na Marsa z jakąś sondą wyślą?
Niech męczą ufoludków pomysłami swemi,
co naiwne, po czasie, słowem... nie z tej Ziemi!

Rządowe progi bezkarności czyli felieton Jana Pietrzaka

Niech żyje bezdomność!

"Braci mniejszych"
niejeden ludzką miarą mierzy,
później siądzie za stołem,
w mięsko uśmiech szczerzy,
i zajada z miłością, aż mu język lata,
siostrę świnię, w żołądku się z nimi pobrata.
Cyrki z klatką, medialne,
 nic nie warte cuda,
a rzeczywistość skrzeczy:
 - obłuda... obłuda...









Niech żyje bezdomność!

Tygrys biznesu,
hiena gospodarki,
wciąż bezdomności
rozdają podarki.

Zamknąć się w klatce,
choćby pod schodami...
Marzy bezdomny.
Tu się cyrkiem mami!

Cyrki bez zwierząt,
mieszkania bez ludzi!
Nasz Główny Treser,
stara się i trudzi,
z wysiłku tracąc
chwilami przytomność,
wnet wszyscy wolni!
Niech żyje bezdomność!

Choć nie żałują
dla ptasząt okruszków,
to w dupie mają
bezbronnych staruszków,
których się z mieszkań
i klatek wyrzuca,
spokojną starość
brutalnie zakłóca.
Wpierw gospodarkę
zwiódłszy na manowce,
wiodą ku biedzie
jak bezbronne owce,
cyrk sobie robiąc
z biedy i starości,
w swojej nadmiernej
do zwierząt miłości,
wynaturzyli
odruch solidarny,
prowadząc ludzi
ubój rytualny.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Zakładki, linki, różne dane, od teraz uporządkowane

Total Collector może służyć jako bezpłatny menedżer linków (zakładek) stron internetowych i lokalnych plików, jako baza kontaktów, użytkowników, rozmaitych notatek, a także generator i portfel haseł.

Celem programu jest uwolnienie współczesnego człowieka od konieczności pamiętania ogromnej ilość informacji. Obecnie Total Collector pozwala przechowywać informacje o witrynach internetowych (na przykład adres URL, użytkowników, hasła i inne), o kontaktach (na przykład imiona, nazwiska i nazwiska rodowe, drugie imię, data urodzenia, telefon i inne), o lokalnych plikach (na przykład ścieżkę, hasło i inne). Ponadto można przechowywać dowolne notatki i komentarze. Jedną z cech programu jest możliwość uruchomienia dowolnej witryny internetowej na dowolnej z zainstalowanych przeglądarek, wraz z automatycznym wypełnianiem pól. Panel zdjęć (3) pozwala przechować np. zrzut ekranu strony, której adres zapiszemy, a nic tak nie przemawia do pamięci, jak obraz.

Program może być instalowany bezpośrednio na komputerze, jak i na przenośnym nośniku danych. Wszystkie informacje są przechowywane w postaci zaszyfrowanej. Dlatego nawet w przypadku utraty nośnika wszystkie dane pozostają w tajemnicy.

Program wyświetla informacje w postaci drzewa, które znajduje się po lewej stronie okna głównego. Drzewo składa się z węzłów. Każdy węzeł drzewa może mieć węzły podrzędne. Liczba lokat nie jest ograniczona. W prawej części okna znajdują się opcje witryny. W górnej części okna znajduje się menu główne, oraz przyciski szybkiego dostępu do najczęściej działającą operacji.

Główne elementy programu:
1 - Menu główne
2 - Przyciski szybkiego wybierania
3 - Panel zdjęć
4 - Drzewo węzłów
5 - Panel ustawień bieżącego hosta
6 - Przycisk " zapisz/anulować zmiany bieżącej witryny

Można korzystać z kilku odrębnych baz tematycznych  niezależnie otwartych w tym samym czasie.

Wymagania systemowe

Do działania programu wymagany jest program Microsoft Net Framework 3.5.
W Windows 7 pakiet wchodzi w skład systemu. W starszych systemach operacyjnych może zaistnieć konieczność zainstalowania Net Framework 3.5 (jeżeli nie był wcześniej zainstalowany).

Sprawdzenie, czy zainstalowany jest Microsoft .Net Framework 3.5, jest bardzo proste. Jeśli na dysku systemowym jest katalog :\WINDOWS\Microsoft.NET\Framework\v3.5\, oznacza to, że pakiet jest już zainstalowany. Jeśli nie, możesz go pobrać z witryny MICROSOFT. W chwili pisania tej strony znajdował się pod adresem http://download.microsoft.com/download/2/0/e/20e90413-712f-438c-988e-fdaa79a8ac3d/dotnetfx35.exe
Rozmiar pakietu to około 230 MB.

Aby skorzystać z trybu eksportu/importu z/do MS Excel Total Collector wymaga programu Microsoft Excel.




Tutaj można pobrać najnowszą wersję programu Total Collector. Instalacja pozwala wybrać opcję instalacji - normalny i portable (bez zmian w rejestrze):
http://goodvsn.com/download-tc/


Ostatni dzień szczecińskiego V Jarmarku Jakubowego







































czwartek, 25 lipca 2013

Droga z gwoździ, szmat i błota? Chyba krecia to robota?

Wykonawca wrzeszczy blady: - krety ryją autostrady! Asfalt z drogi się wykrusza, choć na płótnie! (wieść z Olkusza). Mocne gwoździe w szmatę wbite, wszystko na nic, jest tak zryte, że dla drogi ratowania, trzeba babć do cerowania!




































Smaczne i... smaczne

Lubię flaczki wołowe, takie na rosole, gorące i pikantne, dymiące na stole, kuszące swym widokiem, przypraw aromatem, na flaczki meksykańskie zapraszam was zatem. Szczera prawda, nic w nazwie nie jest przesadzone, są te flaczki z Wakpolu super przyrządzone! Podgotować je trzeba dla większej miękkości, a później? Jeść i mlaskać, co za wspaniałości...


piątek, 19 lipca 2013

Dzieciństwa wspomnienia oznaką starzenia

Te wierszyko-piosenki z dziecięcych czasów szczególnie utkwiły mi w pamięci:

W garnku dziura

- W garnku dziura miły Romciu!
- To ją zatkaj, to ją zatkaj!
- Czym ją zatkać miły Romciu?
- A słomą, a słomą.
- Słoma długa miły Romciu!
- To ją zetnij, to ją zetnij.
- Czym ją uciąć miły Romciu?
- Toporem, toporem.
- Topór tępy miły Romciu!
- To naostrz, to naostrz.
- Czym naostrzyć miły Romciu?
- Kamieniem, kamieniem.
- Kamień suchy miły Romciu!
- To namocz, to namocz.
- Jak namoczyć miły Romciu?
- A w garnku, a w garnku.
- W garnku dziura miły Romciu!
- To ją zatkaj, to ją zatkaj!
itd.


Pani Zo

Pani Zo, Zo, Zo
Pani sia, sia, sia
Pani Zo, Pani sia,
Pani Zosia męża ma,

a ten mąż, mąż, mąż,
pije wciąż, wciąż, wciąż
trochę wina, trochę wódki
i od tego jest malutki

Przepił dom, dom, dom
Przepił wóz, wóz, wóz,
Przepił dom, przepił wóz
Na patelni Zosię wiózł


Wpadł pies do kuchni

Wpadł pies do kuchni
i porwał kichy ćwierć
a głupi kucharz
zarąbał go na śmierć.
A drugi kucharz,
co litość w sercu miał,
pochował psa pod płotem
i taki napis dał:
Wpadł pies do kuchni...
itd.


W pokoiku na stoliku

W pokoiku na stoliku
stało mleczko i jajeczko,
przyszedł kotek, wypił mleczko
a ogonkiem stłukł jajeczko
przyszła mama kotka zbiła
a skorupki wyrzuciła
przyszedł tata, kotka schował,
a mamusię pocałował.


Daj

Daj, to był chiński sprzedawca jaj.
Mieszkał na ulicy Kup_se i napisał książkę "Za_dar_mo! to_bo_li_gar_dło!".


Trzej krasnale

Za górami, za lasami, za dolinami,
żyli sobie trzej krasnale, nie górale,
trzech ich było, trzech z fasonem,
dwóch wesołych, jeden smutny, bo miał żonę.

A ta żona była jędza no i basta
miała taki duży wałek jak do ciasta
i tym wałkiem, kiedy chciała,
swego męża krasnoludka wałkowała.

Już krasnalek taki chudy jak karteczka,
nóżki rączki takie cienkie jak niteczka,
ale ona uważała, że jest gruby,
więc go jeszcze wałkowała.

Już krasnalek zwałkowany w trumnie leży,
że od żony wałka zginął nikt nie wierzy,
gdy rodzinka w głos płakała,
żona jędza jeszcze trumnę wałkowała.


Zorro

Na czarnym koniu Zorro, Zorro...
emocji będzie sporo, sporo...
bo w czarnej masce Zorro,
po nocach mi się śni.
Na konia wsiada, wsiada...
a w ręku błyszczy szpada, szpada...
i za drzewami znika,
bo taki jego los.
Sierżant Garsija, ...sija...
od Zorra dostał w ryja, ryja...
a czas wakacji mija, mija...
powoli dzień po dniu...


Ptaszek z Łobzowa

Wyleciał ptaszek z Łobzowa,
usiadł na rynku Krakowa,
asa, tadarasa, asa, tadarasa,
usiadł na rynku Krakowa.

A na tym rynku w Krakowie
domy stanęły na głowie,
asa, tadarasa, asa, tadarasa,
domy stanęły na głowie.

I zatańczyły raz, dwa, trzy,
a ptaszek siedzi i patrzy,
asa, tadarasa, asa, tadarasa,
a ptaszek siedzi i patrzy.

A kiedy się już napatrzył,
to sam zatańczył raz, dwa, trzy,
asa, tadarasa, asa tadarasa,
to sam zatańczył raz, dwa, trzy!


Jadą, jadą dzieci drogą (M. Konopnicka)

Jadą, jadą dzieci drogą,
siostrzyczka i brat,
i nadziwić się nie mogą,
jaki piękny świat.

Tu się kryje biała chata,
tu słomiany dach,
przy niej wierzba rosochata,
a w konopiach strach.

Od łąk mokrych bocian leci,
żabkę w dziobie ma.
Bociuś, bociuś! krzyczą dzieci,
a on Kla, kla, kla.

Tam zagania owce siwe
Brysio - kundel zły.
Konik wstrząsa bujną grzywę
i do stajni rży.

Idą żeńcy, niosą kosy,
fujareczka gra,
a pastuszek mały, bosy
chudą krówkę gna.

Młyn na rzece huczy z dala
białe ciągną mgły,
a tam z kuźni od kowala
lecą złote skry.

W polu, w sadzie brzmi piosenka
śród porannych ros,
siwy dziad pod krzyżem klęka
pacierz mówi w głos.

Jadą wioską, jadą drogą
siostrzyczka i brat
i nadziwić się nie mogą,
jaki piękny świat.

Język duszę wywleka

Był sobą, nie chciał poddać się bytu szarości, a to przeciętnych ludzi niepokoi, złości, więc szybko się znaleźli do diagnozy skorzy, uradzili, że "inni", to... psychicznie chorzy.

czwartek, 11 lipca 2013

Miłość, aż po urlop

Ach, jaki śliczny,
mały i puchaty!
Wprost idylliczny
dodatek do chaty!

Pół dnia samotnie
ze stresem się biedzi,
wyjąc markotnie,
cierpią też sąsiedzi.

Czasem spragniony,
choćby wody miski,
pan "roztargniony",
pupil śmierci bliski!

Pan czasem kopnie,
zwierz ufnie wpatrzony,
myśląc pochopnie:
- mam dom wymarzony...

Ale od jutra,
pan jest na urlopie,
kłębuszek futra
donikąd wykopie!