niedziela, 31 grudnia 2006

Na pohybel odchodzącemu.

Niech ten dwa tysiące szósty,
politycznej rok rozpusty,
wściekłych kaczek rozwydrzenia,
zniknie we mgle zapomnienia.

Świat się kręci, losy plącze,
internetu gęstwin łącze,
nas omamia i oplata,
zmienia nas i losy świata.

Indeksuje nasze życie,
nic się już nie dzieje skrycie,
ten ma władzę, kto ma wiedzę,
nie ma walki już o miedzę.

Dane nasze pozbierane,
choć byś walił łbem o ścianę,
każda twoja droga znana,
śledzą cię, jak oko Pana.

Kiedyś, w kark nam wszczepią czipa,
i wolności sczeźnie lipa,
ktoś tam, jako "wróg narodu",
przy paśniku, zdechnie z głodu.

Ale zanim to nastąpi,
niech los, szczęścia nam nie skąpi,
i na każdym kroku sprzyja,
radość życia w nas rozwija.

Niech przerywnik sylwestrowy,
w tańcach targa włosy głowy,
a Rok Nowy, ideałem
się okaże, a nie "wałem"!

P.S.
Ten zaś, co zajączki puszcza swą łysiną,
niech w tańcu wywija, i... nadrabia miną.


Komentarze:

lemiel | 31 grudnia 2006,15:16:22
Dobrej zabawy... przez cały rok.

Ja lubię @Riddla. Dlaczego? Nie jest NIEOMYLNY! Jest CZŁOWIEKIEM.

Pewni ludzie krytykują innych, udając, że są obok.
Nie potrafią zaakceptować odmienności i różnorodności świata.
Oceniają przykrymi przymiotnikami ludzi, których "nie lubią".
Bujdy typu „nie interesuję się polityką”, są zabawne.
Członek społeczeństwa ociera się o politykę chcąc nie chcąc.
Polityka to jest składnik każdej dziedziny życia.
Kupując sól, chleb, gazety, oglądając TV, słuchając muzyki, używając internetu, popierasz lub nie Państwo, które Tobie to UMOŻLIWIA lub chociażby NIE ZABRANIA.
Wyjedź do dżungli, gdzie nie ma Służby Zdrowia, @Riddla, internetu i gdzie będziesz SAM, bez Marcinkiewicza (a podobno nie interesujesz się polityką, he, he!) i innych jak ich oceniasz „kretynów”.
Napisałem to, nie koniecznie pod konkretnego czytającego.
Ten konkretny "czytacz" ot, tak sobie "zniknął" wpis i komentarze.
Sam wiem po sobie, że nie lubiąc pewnych otaczających mnie sytuacji, daję upust nagromadzonym uczuciom na swoim joggerze.
Daleki jestem od twierdzenia, że nie interesuję się polityką.
Ale z kolei, wolał bym, aby polityka się zbytnio mną nie "interesowała".
W poprzedniej Rzeczypospolitej, takie zainteresowanie źle wpływało na ogólny stan zdrowia.
Unikanie dyskusji, ukrywanie wypowiedzi i komentarzy dotyczących owej, jest ....
Te różne "porady", ocenianie innych z poziomu własnego postrzegania rzeczywistości, są typowe najczęściej dla młodości.
Człowiek inaczej widzi świat, gdy dłużej go używa.
Zaczyna na niego spoglądać nie tylko swoimi, ale i oczyma innych ludzi.
Popełniam błędy? Od tego jestem człowiekiem.
Stwórca, załóżmy, że JEST, też nie umiał przewidywać następstw.
Jeżeli zaś UMIAŁ, tym gorzej!

Czy lepiej być OMYLNYM, czy NIEOMYLNYM, PERFIDNYM MANIPULATOREM?
Nie czuję się na siłach, by to ocenić.



Komentarze:

lemiel | 31 grudnia 2006,15:18:07

Manipulator? -- Zawsze nieomylny.


niedziela, 24 grudnia 2006

Święci na czas Świąt.

Niech ludzkim głosem Wasze kobiety,
w Noc Wigilijną nie tylko, niestety,
ale codziennie mówią, nie od święta,
Wy zaś traktujcie je nie jak zwierzęta.

Twarze dni kilka w oparach obłudy,
z gęstym uśmiechem grzeczności i nudy,
sufit wpatrzony w stoły pełne żarcia,
kęs kęs popycha, i tak do rozparcia.

Gdzieś się zatraca ta idea wiary,
i tracą siłę te gusła i czary,
między makowcem a barszczem z uszkami
coś zgubiliśmy. Co? Nie wiemy sami.

Karp zdechł od tłuczka, na łbie liczne rany,
opłatek często wódą zapijany,
pobita żona i na mrozie dzieci,
na niebie właśnie pierwsza gwiazda świeci.

Cieszmy się razem i ze Świąt radujmy,
to katolikom nie przynosi ujmy,
rózgą dziateczki, po łbie krnąbrnej żonie,
niech się raduje Pan w niebiańskim tronie.

Gdy przy opłatku złożymy życzenia,
i zabierzemy się już do jedzenia,
nie wielu z pośród nas się opamięta,
że to nie święte jest tak spędzać Święta.

Pozerstwem tylko ten talerzyk pusty,
grzech zaniechania czy zbytek rozpusty,
nie może zmazać trzydniowa biesiada,
kto na to liczy, biada mu, ach biada!

środa, 20 grudnia 2006

Nie skamlę o zauważenie, że żyję,

Człowiek po zamianie jaskini na nie za nadto różniące się lokum w wielkiej płycie, czy gdzie indziej, stał się taki "światowy"!
Lubi, mimo ogłoszeń wszem i wobec, że to, że tak powiem "olewa", być odwiedzany, podziwiany i adorowany.
Podobno najbardziej upragnione są możliwości wyalienowania, pozbycia się tej małostkowej rzeczywistości?
Ble, ble, ble! Ten uwierzy, co chce!
Natura człowieka, wręcz nie potrafi żyć bez AKCEPTACJI.
Takie to "ludzkie".
Radość z sukcesów i porażek wplątuje postronnych obserwatorów.
Nawet ogłaszający się jako z gruntu ASPOŁECZNY, potrzebuje aprobaty.
SPOŁECZNEJ, he, he!
Wynika z tego, mojego bełkotu, że człowiek, jednak jest zwierzęciem STADNYM.
Czego w w moje urodziny i WAM życzę!


Komentarze:

lemiel | 20 grudnia 2006,00:51:34

Takie małe słowo na końcu...
Najlepszego!

KKK | 20 grudnia 2006,00:55:33

Dziękuję!

ola | 20 grudnia 2006,07:17:39

Wszystkiego dobrego, sporo nas tutaj grudniowych ludzików:)

KKK | 20 grudnia 2006,10:26:03

To dobry i jak widać wiosenno-jesienny a nie zimowy miesiąc. Dziękuję za życzenia Olu.

wtorek, 19 grudnia 2006

Taka była balanga, cud, że nie szczeka!

Ciemno wszędzie, ubaw taki,
dzisiaj rządzą tu buraki.
Kto mi przeczyści kuciapę,
i kogo złapię za "łapę"?
Martwi się, ale "pracuje",
nadal jej wrażeń brakuje.
Wielu zna po dotyku.
Ale ich przecież bez liku.
Jak się w tym biedna połapie?
Póki co, wzdycha i sapie.
Dla własnej S A M O O B R O N Y,
uniki robi i skłony.
Lat o to minęło nie wiele,
odeszli "przyjaciele",
Została jak ta idiotka,
a z nią bezbronna istotka.
Nie chciała schodów szorować,
wolała baraszkować.
"Teraz Polska" dziś głosi,
i dumnie głowę podnosi.
Bo to "cudowne" poczęcie,
omawia się w Parlamencie!
I sławne są polskie buhaje,
na wszystkie ościenne kraje!
A cipa tej pani, nie święta,
jest już w historii, ujęta!

niedziela, 17 grudnia 2006

Kodeks Honorowy? U nas na wsi, mamy widły...

Świniopas, na swym tronie,
gdzie trafił przypadkiem,
złapawszy berło w dłonie,
kręci tłustym zadkiem.

Wierci się niecierpliwie,
siedzisko swe mości,
marnej jest proweniencji,
a obraża gości.

Obraził by mężczyznę,
i w dziób! Pokurcz marny!
On obraził kobietę,
i został bezkarny.

Niedawno za pierdnięcie,
bezdomnego ścigał,
sam postąpił nie lepiej,
ale się wymigał.

Gniewają się niektórzy
na prasowe żarty,
na zdjęcia gdzie na tronie
kartofel rozparty.

Wystarczy analiza
w zachowaniu braków,
a skojarzy się postać,
jako wór ziemniaków.

Ten bełkot wypowiedzi,
chód starego dziada,
zawziętość, brak humoru,
ot, degrengolada.

piątek, 15 grudnia 2006

Uścisnął mnie, i mam z tego córkę.... Anetka.

Drażni mnie ta skłonność, co niektórych ludzi do powielania pomysłów cudzych i nie do końca mądrych.
Jak to ktoś zauważył parę wieków temu, jesteśmy papugą innych narodów.
Skłonność do lizania półdupka wschodniego, została zastąpiona skłonnością do wyjątkowo ochoczego lizania półdupka zachodniego.

Walentynki i inne obrzędy np. z okazji Dnia Zmarłych, które zawitały u nas za pomocą durni skwapliwie powielających cudzą modę, są wmawiane nam, jako wręcz niezbędne dla naszego dobra.

Nie wiem, co w tych ludziach siedzi, ale nie ma w tym nic nowatorskiego.

Czy nie stać nas na własne pomysły?
Czy my nie mamy własnych obrazoburczych i wstrząsających światem pomysłów?

Jakieś "uściski" na ulicy? Podobno przypadkowych ludzi?

Skomentowałem to jako bzdurę, na pewnym blogu.
Nie wyobrażam sobie uściskania bezdomnego śmierdziela.
Naoglądałem się rozmaitych zdjęć i filmów z takich akcji.
Nie zauważyłem ściskania tych biednych odrzuconych, przez jeszcze poprawnie funkcjonującą część społeczeństwa.
Poprawianie własnego samopoczucia tymi widowiskami rozumiem.
Dorabianie ideologii to tego, nie rozumiem.
A już szczególnie drażni mnie imputowanie mi, że w momencie gdy wyrażam własną opinię o tych żenujących próbach naśladowania znudzonych zachodnich "hasiorów", natychmiast jestem posądzany o AGRESJĘ!

TO NIE JEST AGRESJA, TO DEMOKRATYCZNIE PRZYZNANE MI PRAWO DO WYRAŻANIA WŁASNEJ OPINII.


Komentarze:

splash | 15 grudnia 2006,07:10:54

"TO DEMOKRATYCZNIE PRZYZNANE MI PRAWO DO WYRAŻANIA WŁASNEJ OPINII, K***A MAĆ!" :D

To prawda, ja też nie rozumiem tej akcji z przytulaniem.

dpc | 16 grudnia 2006,03:03:39

Jest miła. I ma swój cel - zbliżenie do siebie obcych ludzi, którzy na codzień nawet się do siebie nie uśmiechają, gdy mijają się ulicą. Taka akcja powoduje, że ludzie którzy normalnie by się na coś takiego nie ośmieli, mogą chociaż przez chwilę poczuć się mniej obcy w swoim własnym społeczeństwie.

Ale oczywiście - dorabianie do tego jakichś niebotycznych ideologii nie ma sensu. "Jest miła" jest wystarczająco dobrym powodem, żeby to robić. A bycie oryginalnym, nie musi polegać na negowaniu wszystkiego co wymyślili inni.


czwartek, 14 grudnia 2006

Stan wojenny?

Ale lipa! Niejaki zdrajca własnego kraju, pan ku....., ten, którego nazwiska się nie wymienia,
według mocodawców onego, miał kilka kilogramów dowodów wywiezionych z Polski,
na poparcie prawdopodobieństwa takiej możliwości.


Dawno temu, pewien gród oblegany był przez nieprzyjaciół.
Kilka miesięcy trwała walka na przedpolu grodu. Mieszkańcy dzielnie się bronili. Jakimś chytrym sposobem udało się najeźdźcy "dogadać" z jednym z mieszkańców i obrońców. Argumenty były na tyle silne, że wystarczyły na utrzymanie jachtu, dom i inne bzdety!
Pewnego dnia nasz mądrala, widząc i WIEDZĄC, (był po szkole moskiewskiej) co ma nastąpić, otwiera w nocy podstępnie i ukradkiem wrota do obleganego grodu (plany obrone!). Najeźdźca wkracza do obleganego dotąd bezskutecznie grodu, morduje obrońców, i wydaje rozkaz:

- Na środku głównego rynku ma stanąć szubienica!

Nasz zdrajca pyta z niepewnością w głosie:

- dla kogo ta szubienica?

Najeźdźca odpowiada z pobłażaniem:

- naprawdę nie wiesz? to takie oczywiste! dla ciebie!

Nasz biedny (?) zdrajca, zdziwiony i przerażony pyta:

- dlaczego? przecież pomogłem wam, wpuściłem was do mojego grodu?

Najeźdźca z obrzydzeniem odpowiedział:

- ty szubrawcu! dopóki żyjesz, nie będę pewien ani dnia, ani godziny!
- zdradziłeś swoich bliskich? jutro zawiśniesz i ja będę mógł spać spokojnie!


Bajka się bynajmniej nie kończy w taki sposób Dzielni bajkopisarze, bają o tym, że ich dyplomy, zdobyte przed najazdem, są "cacy".
Te tysiące szkół na tysiąclecie, są złe, i teraz aby to zanegować, zamyka się każdą gminna szkołę, która nie potrafi się obronić.
Dzieci podkradają sobie wzajemnie kanapki z tornistrów, a te mniej "zaradne" mdleją z głodu na przerwach lekcyjnych.
Tylko pies, o ile go posiadamy, ma uwielbienie w oczach, na widok pełnych reklamówek z zakupami.
Duża część naszego zaplątanego w zmiany społeczeństwa, już przywykła do mnogości nie dostępnych dla nich dóbr. Te nowe, nie znane wcześniej mechanizmy rynkowe,
otumaniły starych i zaktywizowały młodych. Młody nie ma pracy, ale znajduje sobie zajęcie. "Zajęcie" się torebką przechodzącej starszej pani, atrakcyjnym towarem w sklepie, ponętnym samochodem, czy innym "fantem".

Ta wolność zaskoczyła wielu. I stała się niewolą. Kapitalizm stał się "kapitalizmem z ludzką twarzą" z powodu strachu wywołanego widmem komunizmu.
Kto chce, ten to wie.
Strach zniknął. Nie ma powodu by certolić się z robolami. Kodeks Pracy, ta wymuszona, ale jednak jakaś umowa, zdechł, jak bezdomny pies.
Ludzie, ludziom, zgotowali ten los. Skąd my to znamy?
A miało być inaczej! Każda rewolucja pożera swoje dzieci.

Smacznego, z okazji rocznicy Stanu Wojennego!


Komentarze:

olaf | 14 grudnia 2006,00:58:55
Rozbiegane myśli ale ciekawe. Wlaśnie też popełniłem wpis na ten temat na dobranoc.
... | 14 grudnia 2006,06:41:35
...przeczytałam oba wpisy, ale dopiszę się tutaj, bo mi bliższe duszy jakby te słowa - może nawet jedyne rozsądne w tym zaczadzeniu obchodami...
manowce | 15 grudnia 2006,01:01:24
a był pan może na konferencji "stan Wojenny - spojrzenie po 25 latach"?

wtorek, 12 grudnia 2006

Kurs samoobrony.

W dawno minionych czasach, ludziska tam i tu
zapisywali się na kursy samoobrony.
I nie były to kursy samoobrony przed Samoobroną.
Ale kursy jak się bronić przed samą broną w plecach.

Świat był wtedy bardzo poukładany.
Czasem jakiś Kot zapolował na staruszki.
Jakaś wynaturzona rodzinka polowała na ludzi w wioskach wokoło.
Było sielsko i wesoło.
I zdarzyło się, że lud nie miał na chleb i nie chciał żreć ciastek.
Dał się za to, jak to zawsze bywało w historii, wykorzystać do zbiorowej histerii.
Obiecano ludowi oczywiście kilka obietnic, tak ze dwadzieścia.
Lud ochoczo poparł, się zaparł, a manipulant się wyparł.
Nie od razu. Poczekał, merdając ogonem przymilnie.
Aż wkurwiony lud zauważył, że jest zgodnie z odwieczną dziejową historią,
robiony w wała. I zauważył, że z merdania, zrobiło się "merde".
Ale jak to zawsze bywa, okazało się, że już jest za późno.
Stąd wniosek dawnych filozofów, że rewolucje nie są na stałe i na zawsze.
R E W O L U C J A powinna być ponawiana co jakiś czas.
Punkt siedzenia zmienia ostrość widzenia.
Zabawne jest to, że według prastarego przysłowia,
jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.

A jak już taki się znajdzie i DOGODZI,
to niewdzięczna niewiasta poruszy wszystkie miasta,
żaląc się, że do jej kuciapy, ten i ów przykładał łapy.
Kuciapę nadstawiła DLA SAMOOBRONY, i nie była to bynajmniej jazda na łyżwach.
Znamy z mediów i przekazów hasełko, że wszystkie dzieci są nasze.
To nie jest sprawiedliwe! Moje też? Ja w tej materii nie zrobiłem żadnego RUCHU!
Zamiast pochwalić SAMOOBRONĘ za WKŁAD w zwiększenie WSZELKIMI SPOSOBAMI, (he, he! )
liczebności NARODU WYBRANEGO (z Żydami to pomyłka. Oczywiście, to MY!), jest tylko obraza i potępienie.
Powinniśmy być dumni, że ONI jeszcze MOGĄ! Większość partii pieprzy bez żadnych wyników.
A IM się coś wykluło! I rośnie! Krajowi na pociechę! Emerytom na przeżycie!
Brońcie nas tak dalej, niech waszą chuć, będzie wszędy czuć!

poniedziałek, 11 grudnia 2006

SURA LXI

SZEREG

[AS-SAFF]

W imię Boga
Miłosiernego, Litościwego!



Wysławia Boga
to, co jest w niebiosach,
i to, co jest na ziemi.
On jest Potężny, Mądry!

O wy, którzy wierzycie!
Dlaczego mówicie to, czego nie czynicie?

Bardzo nienawistne jest Bogu,
iż mówicie to, czego nie czynicie.

Zaprawdę, Bóg miłuje tych,
którzy walczą na Jego drodze
w zwartych szeregach,
jak gdyby byli budowlą solidną.

Oto powiedział Mojżesz do swego ludu:
"O ludu mój!
Dlaczego wy mnie obrażacie?
Przecież wiecie,
że Bóg posłał mnie do was."
A kiedy oni się odsunęli,
Bóg odsunął ich serca.
Bóg nie prowadzi drogą prostą
ludzi szerzących zepsucie!

..........

..........

Będziecie walczyć na drodze Boga
waszym majatkiem i waszymi duszami!
To będzie lepsze dla was
- o, gdybyście tylko mogli to wiedzieć!

Wtedy On przebaczy wam wasze grzechy
i wprowadzi was do Ogrodów,
gdzie w dole płyną strumyki,
i do mieszkań przyjemnych
w Ogrodach Edenu.


KORAN, wydawnictwo PIW, Warszawa, 1986 rok, strona 666.

niedziela, 10 grudnia 2006

Cienka niebieska linia?

Dekomunizacja teraz?
Po co? Dlaczego dopiero teraz?
Zatarto ślady. Ukryto fakty. Spreparowano zastępcze dowody.
I teraz mamy rozliczać?
Żarty? Tak? Dobrze. To sobie dowcipkujmy.
Ujawnianie agentów?
Tylko najmarniejszej postury gnoje mogą to popierać!
Agent to agent. Jest ponad zmianami ustrojowymi.
Frajerzy zawsze będą to negować. Ale czy mają naprawdę uzasadnienie?

sobota, 9 grudnia 2006

Tak sobie czytam....

Przypomniał mnie się stary już dowcip,
prezes pewnej firmy kazał dać ogłoszenie
do prasy, w związku z wakatem na sekretarkę.
Zgłosiło się mnóstwo pań.
Kolejna kandydatka, miała nogi pod samą szyję.
I w ogóle była śliczna i seksowna.

Prezes na jej widok zamlaskał obleśnie i rzekł:
- Jest pani przyjęta.
- Ile chciała by pani u nas zarabiać?

Pani odrzekła:
- Uważam, że co najmniej pięć tysięcy miesięcznie.

Prezes się zdenerwował.
- Co? Tyle to u nas zarabia główny księgowy!

Pani na to:
- Tak? To ruchajcie sobie głównego księgowego!

I wyszła oburzona, trzaskając drzwiami.

Gorączkowe szukanie miejsca dla pupilka, któremu się wybory nie udały,
i robienie szopki na długo przed świętami, to ohyda!
Jeżeli się proponuje babie pracę z usługami "dodatkowymi"
i ona tę pracę przyjmuje, to nie ma tematu.
Wiele lat temu, w latach bodajże osiemdziesiątych,
pewna amerykańska pisarka napisała,
że prostytucja dotyczy także małżeństw.
Czym innym jak nie prostytuowaniem się, jest robienie "loda" małżonkowi
w zamian za obietnicę zakupu samochodu, czy futra?
A w ogóle, pranie, sprzątanie, gotowanie, robienie zakupów,
parzenie ziółek i inna bezpośrednia opieka, za pensję
często przepijaną w kilka dni po przyniesieniu do domu,
to jest czym? Prostytucją? Czy kurewską naiwnością?
Jest taka obiegowa opinia, że prostytucja to "dawanie" za pieniądze,
a "dawanie" za darmo, lub za marne grosze, to zwyczajne kurewstwo.




Komentarze:

rzyjontko | 09 grudnia 2006,09:46:30
Korwin Mikke powiedział kiedyś, że prostytucja to profesja, natomiast kurewstwo to cecha charakteru.
klaudia | 10 grudnia 2006,00:08:42
dziękuję :)
co do notki - zgadzam się w 100%, nie mam nic do dopowiedzenia, bo o tej porze już mi się chyba mózg wyłączył...
pozdrawiam :)
Obserwator | 10 grudnia 2006,01:10:23
błądząc czasem po sieci, zauważam twoją nadaktywność i potrzebę zaistnienia w mniej lub bardziej sensowny sposób w komentarzach...
zajrzyj czasem na www.siwa.jogger.pl - tam dyskusji ciekawych sporo, może znajdziesz godnych siebie dyskutantów...
aniol | 21 grudnia 2006,18:59:44
i kiedy czytam takie rzeczy mam wrazenie ze ktos wypowiedzial to co we mnie tkwi... cencie sie kobiety tak jak ta za 5 tys:)
pozdrawiam

czwartek, 23 listopada 2006

Kodeks Pracy?

Halemba, to przykład, że pieniądze rządzą.
Odzysk urządzeń za około 70 milionów był wart balansowania na linie.
Kodeks Pracy nie istnieje w praktyce. A Kodeks Honorowy?
Tak zwana "druga Polska" to bezczelnie wykorzystujący i często nie płacący umówionych stawek "pracodawcy".
Śmieszą mnie te telewizyjne, radiowe i gazetowe porady prawne, dotyczące praw pracowniczych.
Coś takiego jak prawa pracownicze zanikło.
A już zupełnie mnie drażnią te niby pokazy współczucia.
Strony na czarno, durna gadka w mediach. A problem jest zupełnie gdzie indziej.
Właśnie ZMUSZANIE pracowników do pracy w zagrożeniu i bez ŻADNYCH zabezpieczeń,
SZANTAŻ finansowy i inne podłe sposoby, są obecnie najczęstszym powodem wypadków przy wykonywanej pracy.
Dawniej powody były bardziej prozaiczne. Wystarczyło się nachlać wódy.


Komentarze:

Jajcuś | 22 listopada 2006,23:09:48

A skąd ty tak dokładnie wiesz co tam się stało? Na razie to jest tylko sensacja rozdmuchiwana przez media.

Kilka miesięcy było trzeba, na wyjaśnienie powodów zawalaenia się hali targowej (poprzedniego tak medialnego wydarzenia), okazało się, że śnieg był najmniej winny. Tu też należałoby poczekać, zanim będzie się wydawać wyroki.

KKK | 22 listopada 2006,23:19:28

Jeżeli chodzi o Halę, śnieg był bezpośrednią przyczyną, projektanci byli bezmyślni.
A co do bieżącego tematu.
Nie napisałem, jak to się stało.
Napisałem o tym, co komunikatory nam przekazują. Są też ludzie, którzy pracują tam na dole i widzą co się tam wyczynia.
A co do reszty? Uważasz, że nie napisałem prawdy?

sobota, 4 listopada 2006

Ile, w tym, prawdy?

Wiele lat temu, niektórzy badacze, zaczęli dochodzić do, moim skromnym zdaniem słusznych wniosków, że tzw. wychowanie tylko w niewielkim stopniu koryguje mankamenty w zachowaniu człowieka.
Powiedzenie, że frak leży dobrze dopiero w trzecim pokoleniu, jest sensowne.
Dawno temu, miałem działkę pracowniczą.
Pośród zasianej z gwarantowanych nasion marchewki, zdarzała się sporadycznie marchewka biała, a nie czerwona.
Tak jest i wśród innych żywych organizmów.
W tak zwanych "dobrych rodzinach" wyskoczy jakiś "czarnuch" po ośmiu pokoleniach względnej poprawności.
Geny potrafią zaskakiwać dziedzicznością cech.


Komentarze:

... | 04 listopada 2006,11:39:02
...jakby mutacje nie potrafiły..?

...tylko że tym się wiele wybacza, bo są motorem postępu ewolucyjnego podobno... ;)
ola | 04 listopada 2006,11:41:47
czekaj, czekaj to kiedy dawali działki pracownicze?:)
KKK | 04 listopada 2006,12:07:01
@ola, nie 'dawali', musiałem za nią zapłacić poprzedniemu użytkownikowi. Za tak zwane 'nasadzenia' czy coś podobnego. Dobrze, że od dawna nie mam działki. Dzisiaj działka, to raj dla zbieraczy złomu i noclegownia bezdomnych.
ola | 04 listopada 2006,12:32:15
czy ja wiem nie mam takich złych doświadczeń, działka to pyszności prosto z grila lub z krzaczka:)
ola | 19 listopada 2006,10:05:35
a właściwie to dlaczego już nie piszesz?:)

piątek, 3 listopada 2006

Jesienna inspiracja wywołana czyimś wpisem.

Zamyśliłem się, i... zabolało.

Wy, których jesień przygniata czernią ziemi cmentarnej,
Dzisiaj nawet katar by Was ucieszył,
Wspomnij umarłych i myślą pazerną spójrz na siebie!
Nie marnuj życia!
Niech nie okaże się, że wszystko poszło na marne!

Lubię zwierzęta, przerobione, w kiełbas pęta.

Biel, zażółcona psią obecnością,
Zmroziła drogę, do Twego czystego serduszka.
Labirynt westchnień,
Naznaczony drogowskazem psiego gówna,
Zamiast pragnienia Twoich słodkich usteczek,
Wywołuje odruch wymiotny.
Namiętność, ustąpiła miejsca obrzydzeniu.
Czułe słowa, zastąpił skowyt.
Bezpowrotnie odeszło kochanie,
Zostało psie sranie.
Realne, aż do bólu!
Miłośniczko psów!



Zainspirowany wierszem, przemiłej dziewczyny,
pobawiłem się słowami.
Zaznaczam, że nie miałem w zamiarze,
drażnić czyichkolwiek uczuć własnych.



Komentarze:

ola | 04 listopada 2006,11:18:24

genialne:)
Tak dziś czytam w lekkim skupieniu i jestem nawet pod wrażeniem wielkim...

... | 04 listopada 2006,11:27:31

...poza drażnieniem własnych, nieprawdaż..? ;)

Paniom, na pociechę.

Po kolejnym, z kilku wieczorów, mąż w stanie kompletnego upojenia wrócił do domu
i padł nieprzytomny na łóżko.
Żona jak zawsze rozebrała go do snu, ale tym razem zrobiła coś więcej:
- opuściła mu spodnie, wysmarowała dupsko obficie wazeliną
i wepchnęła mu palcem do tyłka prezerwatywę w taki sposób,
aby kawałek wystawał na zewnątrz.

Rano, jak zawsze, mąż, aby poczuć się lepiej, wszedł pod prysznic.
Myje się, podśpiewując, myje...
W pewnej chwili zaczyna myć tyłek i co... Co to jest?
Śpiew urywa się w pół słowa..., wyciąga z tyłka prezerwatywę...

Żona w tym czasie przygotowuje w kuchni śniadanie.

Gdy wykąpany mężulek przychodzi do kuchni, żona pyta:

- Jak się wczoraj bawiłeś? Dzisiaj też idziesz popić z Twoimi kolegami?

Mąż pełnym rozgoryczenia głosem odpowiada:

- Koledzy? Ja już, kur..., nie mam kolegów !


Komentarze:

Sabayon | 02 listopada 2006,21:58:27

Boskie... boskie... :D

zawieszona-w-przestrzeni | 02 listopada 2006,22:45:18

eghm...

zawieszona-w-przestrzeni | 02 listopada 2006,22:46:06

powinien się cieszyć, że się zabezpieczyli...
heh...
[nadal czuję niesmak... eghm...]

G | 02 listopada 2006,23:58:32

LOL ;>

środa, 1 listopada 2006

L.ekarz P.omoże R.omanowi?

Pisałem to wielokrotnie w różnych rozmowach.
To przecież T E O R I A.
Teoria, to nie dogmat. Ma gościo prawo myśleć inaczej.
Nie powinniśmy mu tego zabraniać.

Ktoś, kiedyś powiedział:

“Nie podzielam Twoich poglądów, ale życie bym oddał,
byś mógł je swobodnie głosić”.

I, o to, chodzi!

Jest wiele przykładów, gdzie ta “teoria” się kupy nie trzyma.
Mrówki, krokodyle, bodajże rekiny, czy słynna Latimeria,
przeczą tej teorii.
A jeżeli nie przeczą, to na 100% nie mogą być dowodem
w poparciu jej słuszności.

>
>Teoretycznie, na świecie jest ślicznie, ale w praktyce,
strach wyjść na ulice.
>

A, tak bardziej poważnie, dostosowanie ZEWNĘTRZNYCH CECH
organizmów, nie powoduje przemiany w INNY GATUNEK.

Zięba Darwina, to nadal zięba a nie dzięcioł.

Pierwotne zabezpieczenia, przed tworzeniem się chimer,
są na wysokim poziomie.
Dopiero ingerencja ludzi, świadoma lub nie, łamie bariery
i pozwala tworzyć np. karpie z ludzkimi genami
i ludzkim spojrzeniem, he, he!


Komentarze:

Biały | 01 listopada 2006,03:54:36

Te rozmowy powoli robią się nudne. Kiedyś myślałem, że żyję w czasach, gdy nie ma już ludzi, którzy poważnie wierzą w stworzenie świata (a do tego się sprowadza podważanie teorii ewolucji bez przedstawienia lepszej). Teraz widzę ich na każdym kroku. Jeśli sądzisz, że przeciwko teorii ewolucji przemawia fakt, że Twoja kotka ma małe i nie są to świnie, tylko nadal kotki, to ewolucji w szkole jest najwyraźniej za mało (a z biologii jest co wyrzucać). :)

Tak, to jest teoria, jak to w naukach przyrodniczych. Pan Roman Giertych ma prawo sądzić, że jest nieprawdziwa, tak samo, jak ma prawo powątpiewać w grawitację (jako np. wyznawca Wielkiego Potwora Spaghetti). Gdyby jednak taki Roman wyszedł jako MEN i powiedział: „ja to tam nie wiem z tą grawitacją, coś się ona przecież nie chce zunifikować z teorią pola”, to jest powód do niepokoju, że MEN będzie grzebał w programach szkolnych ze względu na swoje poglądy. Zwłaszcza, gdy tatuś MENa mówi, że trzeba by wywalić toto ze szkół (i uczyć teorii inteligentnego spadania), MEN się nie odcina, a cała sprawa dotyczy religii.

Bratbud | 01 listopada 2006,08:20:18

Hm, zięby Darwina to specyficzny problem, z którego sam Darwin teorii swojej nie wywiódł, tylko potwierdził teorię przystosowania do warunków otoczenia.
Ewolucji w szkołach jest STANOWCZO za mało, skoro spora część jej obrońców-nie-naukowców z uporem twierdzi, że człowiek pochodzi od małpy.
Czego pojąć nie mogę, bo w każdym znanym podręczniku występuje zdanie mniej więcej takie: 'naczelne i człowiek mają wspólnego przodka'.

... | 01 listopada 2006,08:38:40

...ad "Ktoś, kiedyś powiedział:"

"Nie zgadzam się z tobą, ale zawsze bronił będę twego prawa do posiadania własnego zdania." - Voltaire

D4rky | 01 listopada 2006,12:07:36

Bartini - no bo przeciez grawitacja to JEST fikcja. Einstein pisal wzor na latanie Wielkiego Potwora Spaghetti, tylko ten mu pozmienial wszystko! Jak mozecie w to watpic? Przeciez gdyby grawitacja byla prawdziwa, to by slonce sie do nas przyciagnelo!

KKK | 01 listopada 2006,12:17:39

Wiadomo...
Glob ziemski, jest płaski, jak mózg u blond laski.

Popatrzmy na polityków. Ich mózgi, nie uległy procesowi ewolucji. Dowód? Ależ proszę. Tony bezwartościowej ustawodawczej makulatury są dowodem.

A, o tak zwanej, "grawitacji korytkowej" słyszeliście?

Popatrzcie znowu na polityków. Po pierwszym wejściu na polityczną orbitę, zaczynają krążyć wokół koryta, dążąc do nieskończoności.

D4rky | 01 listopada 2006,12:18:43

DOBRE! :>

Kefir | 02 listopada 2006,12:55:16

Mamy PRAWO grawitacji i TEORIĘ ewolucji.

Ot, subtelna różnica.

KKK | 02 listopada 2006,13:03:30

@Kefir, oczywiście. Wątek o grawitacji, został wpleciony dodatkowo przez @D4rky. I bardzo dobrze. Śmiejmy się, rozmawiajmy, nudzie się nie dajmy.

D4rky | 02 listopada 2006,16:03:19

Kefir -> "prawo grawitacji" = "teoria wzglednosci"

niedziela, 22 października 2006

Mój miły Romciu...

Mieć na imię Roman, to dosyć frustruje,
jeszcze się Go czepiają rozmaite **uje,
chce rozpalić żar w sercach kagankiem oświaty,
a tu tylko krytyka, połajanki, baty,
zewsząd same trudności, a miało być ślicznie,
jakby był obciążony, a tfu! genetycznie!
ma facet horyzonty, no, zgoda, zbyt ciasne,
ale są moherowe, tutejsze i własne!
i nic komu do tego, że ciut zacofane,
przyjdzie czas, że w Europie będą podziwiane.
ubrać gnoi w mundurki, na mszę zaprowadzić,
jak się który buntuje, peatz'a mu zasadzić,
inwigilować, podsłuch założyć w piórnikach,
pułapki na niedźwiedzia wmontować w nocnikach,
spowiedź ma elementem być odpytywania,
tylko książki "po linii" dawać do czytania,
zero własnych pomysłów, wszystko dla ich dobra,
uczyć, że pierwsza baba, powstała wprost z ziobra,
i dlatego małżonkom tak bokiem wychodzi,
tylko Ojciec Dyrektor wie, o co w tym chodzi,
ma takie wobec młodych Romcio wielki plany,
nie rozumiem, dlaczego jest wciąż wyśmiewany?


Komentarze:

niewiarek 99 | 22 października 2006,23:16:16

cala Prawda i tylko Prawda , jak w TVN. pozdrowienia dla autora .

Przypuszczam, że Imć W..... powiedział by tak:

- są plusy dodatnie, są plusy ujemne,

- są osoby mądre, i są także ciemne,

- mądrość z ziobra wzięta, wnet bokiem wychodzi,

- kto sam z brudów niemyty, każdym ruchem smrodzi,

- kiedy podły z prostakiem robią podział władzy,
tak nam kraj wyszykują, że będziemy nadzy.

- po cóż ten wrzask prawicy? ten głos oburzony?
na komuny zasadach był RAJ utworzony!
sam STWÓRCA prekursorem był onej "darmochy",
więc skończ Waść te dysputy, i już nie rób "wiochy"!

- niepotrzebna matura, żeby rządzić światem
zawsze można zamydlić oczy doktoratem.

- wszak Polacy nie gęsi, swe kaczory mają,
choć gęgać nie potrafią, w błotku się taplają.

- znają starą legendę, co historię lubią,
gęsi Rzym ocaliły, kaczki Polskę zgubią.

piątek, 20 października 2006

Podróż w czasie, czy typowo polskie, przekombinowanie?

Tak czytam tu i ówdzie o teoretycznych możliwościach podróżowania w czasie.
Najczęściej, pojawia się wątek typu, fajnie było by, "skoczyć" do przodu o kilka dni,
spisać lub zapamiętać wyniki LOTTO, wrócić i prawidłowo wypełnić kupon.

Zawsze uważałem i nadal uważam, takie rozumowanie za idiotyczne.
Niby jak, przy założeniu, że taka podróż jest możliwa,
można z przyszłości przynieść w przeszłość informację o czymś,
CO SIĘ JESZCZE NIE WYDARZYŁO?

A co Wy sądzicie?


Komentarze:

on | 20 października 2006,02:01:13

a sadzicie o tresci filmu powrot do przyszlosci?

Krup | 20 października 2006,09:40:50

Bo nie wydarzyło się w teraźniejszość, z której podróżowaliśmy w przyszłość, w której to z kolei się wydarzyło, więc cofamy się do przeszłości (czyli naszej teraźniejszośći) wypełniamy kupon i czekamy na to co ma się wydarzyć. ;P

Z drugiej strony to trochę dziwne bo skoro to ma się wydarzyć to powinniśmy w przyszłości zobaczyć nas wygrywających. XD

Wolałbym dostawać jutrzejszą gazetę. ;p

KKK | 20 października 2006,11:36:44

@Krup, o to właśnie chodzi. Tylko, to co się wydarzyło, można zlokalizować w tej dyskutowanej podróży w przyszłość. Nie rozumiem dlatego, naiwnych marzycieli, chcących w ten sposób poznać wyniki losowań, lub, co jest jeszcze głupsze, zmienić w przyszłości, bieg wydarzeń z przeszłości.

wtorek, 17 października 2006

Teoria i Praktyka?

Można posiąść niezliczone, łaskoczące własne Ego, rzesze niewiast,
Można zgłębić niezliczone, łaskoczące własne Ego, dziedziny WIEDZY,
Można być pseudo ekspertem, od WSZYSTKIEGO i od NICZEGO,

Można też:
nie potrafić DOKUMENTNIE znaleźć sposobu na WŁASNE ŻYCIE!

Uczestnicząc w tym, wyścigu, życiem zwanym, za nic nie chcemy być tym P R Z E G R A N Y M.
Zadeptujemy szansę na G O D N E życie, zastawiając dobroć i miłość w depozycie.
Ż Y C I E, ponad innych wyobrażenie, staje się celem N A D R Z Ę D N YM.
i staje się także odwieczną P U Ł A P K Ą.
A M E N czy O M E N?

sobota, 14 października 2006

Stara słowiańska tradycja?

17-letnią mieszkankę Puław aresztowano na trzy miesiące
pod zarzutem usiłowania zabójstwa 14-letniej siostry,
którą zaatakowała młotkiem i nożem.
Obrażenia okazały się niegroźne.
Rodzina była przeciwna ściganiu 17-latki.

A może to było tak?

Nie pamiętacie opowieści o Alinie i Balladynie?

Współczesnej takiej niebodze,
trafił się TIR przy drodze.
Łakomym jest kąskiem kasa,
więc druga, na forsę też łasa,
dała siostrzyczce "popalić"
i dawaj ją młotkiem walić!
Nie odpuszczało nieboże,
to poszło i na noże.
Rodzice nie chcieli jej ścigać,
kto będzie na szosę śmigać?
Gdy bezrobocie okrutne,
zmusza je życie smutne,
by o porannej rosie,
kusić Tiry na szosie.

sobota, 7 października 2006

Przyjaźń między narodami?

Słucham właśnie pieśni Aleksandra Rozenbauma i jestem pod wrażeniem.
Rządy mogą sterować polityką.
Ale ludzkie odczucia są ponad to.

piątek, 6 października 2006

To tak w nawiązaniu do zapowiedzianych manifestacji:

Cytuję z "60 minut na godzinę":

"Polska Partia Protestująca, protestuje zawsze do końca."
"Rzeczywistość, przerasta kabaret!"

Też na temat:

Kiedyś już byli Dwaj Panowie "Ka", Kobuszewski i Kociniak.
Teraz są Dwaj Panowie "Kwa".
Tu wpisz odpowiednie według ciebie nazwiska:
.............................................

Przysłowia, są mądrością narodów:

Wysoka ambicja, w niską nienawiść się zmienia, gdy... się karłów nie docenia.

Wzrost nikczemny, charakter bierze sobie w parze, ułomność charakteru dając onym w darze.

Ze wszystkiego złego, zawsze próbuj wybierać tego... najmniejszego, ale także kurdupel może cię zadławić, gdy mu przyjdzie ochota, świat i ciebie zbawić.

Tak mnie się skojarzyło. Hasełka na najbliższe wybory:

Niepełnosprawny umysłem, ale w Sejmie "zabłysłem".

Defekt mózgu nie przeszkadza, by mnie pociągała władza.

Porażka I Sromota nas nie onieśmiela, bo mamy Leppera.

Pomyślcie Ino Sami - nieszczęścia chodzą parami.

Głosowałeś na drób? Nie narzekaj, zamknij dziób!

Życia kaczek jest istotą w błotku taplać się z ochotą.

Nim przeciwnik się połapie kaczka błotkiem go ochlapie.

Nie dyskutuj z durną władzą, na swój poziom cię sprowadzą,
otumanią sloganami i wnet puszczą cię z torbami.


Komentarze:

sysop | 05 października 2006,22:49:34

Glosowalem. Dzioba nie mam.

czwartek, 5 października 2006

Zakaz myślenia przed trzynastą?

Religa wie co robi.
Niektórzy lekarze i pielęgniarki piją w pracy, w dzień.
Po co w nocy?
Śmierdzi komuną na kilometr!
Kaczory i ich semafory wychowują przez zakazy.

Obywatelu!

Nie rób sobie dobrze sam!
My, zrobimy tobie dobrze, za ciebie i dla ciebie!
Obywatelu!
To, że dostałeś dowód osobisty, nie znaczy,
że możesz sobie samodzielnie decydować
o porze picia, jedzenia, myślenia i pieprzenia.
Wszczepimy ci "czip", jak pieskom i ustawimy paśniki
w wyznaczonych miejscach. Będziesz grzeczny, dostaniesz papu.
Nie będziesz prawomyślny? Zdechniesz. Z ideałów się nie wyżywisz.
Osobniki wysokiego rydzyka (to nie literówka), będą usypiane od razu
na wniosek gminy i LPR.

Z zramolałym Religą, pamiętającym przeszłość ruszamy w przyszłość!

ŻYCIE ZACZYNA SIĘ PO TRZYNASTEJ!



Komentarze:


Frecia | 05 października 2006,13:04:49

Nic dodać, nic ująć. No może poza faktem, że w ramach walki z niżem demograficznym, wkrótce między 20:00 a 6:00 prezerwatywy też nie będzie można kupić...

Automaciej | 31 października 2006,08:35:24

- Przepraszam, która godzina?
- Też bym się napił...

Anty | 06 czerwca 2009,14:17:10

http://www.michaeljournal.org/technologiamikroczipu.htm

"Globalny plan

Kilka miesięcy temu hollywoodzki reżyser i autor filmów dokumentalnych, Aaron Russo, powiedział w wywiadzie radiowym, że zwrócił się do niego Nick Rockefeller i poprosił go o wstąpienie w szeregi członków Rady Stosunków Zagranicznych (CFR). Russo odmówił, ale zapytał Rockefellera: „O co w tym wszystkim chodzi? Macie wszystkie pieniądze na świecie, jakich potrzebujecie, macie całą władzę, jakiej potrzebujecie, więc o co chodzi, jaki jest ostateczny cel?" Rockefeller odpowiedział (parafrazując): „Ostatecznym celem jest zaczipowanie wszystkich ludzi, kontrola całego społeczeństwa, kontrola świata przez bankierów i ludzi elity".

Niektórzy mogą dowodzić, że nie ma możliwości, żeby całe populacje zaakceptowały mikroczipowanie, że wszystko to za bardzo przypomina opowiadania fantastyki naukowej. Wiemy jednak, że taki dokładnie jest program ludzi, dążących do utworzenia jednego rządu światowego!"

niedziela, 1 października 2006

Próbowali Interes Szatański ubić?

Dziwi mnie gorączkowe rozdrabnianie winy,
zero przyzwoitości! Tępe skxxxyny!
Nie oburzyły się na propozycje szuje,
a ten kto nie odrzuca, widocznie przyjmuje!
Próżno teraz nad formą tej "dyskusji" biadać,
zamiast zgłosić przekupstwo, chcieli się "dogadać"!
A kto z diabłem paktuje, ma go za partnera,
trafi w końcu do piekła, jak jasna cholera!
Próbowali Interes Szatański ten ubić,
nie myśląc, że to może ich zupełnie zgubić.

sobota, 30 września 2006

Dwa Słonie W Składzie Porcelany, Czy Dwa Grzyby W Barszczu?

Słyszałem w słów dukaniu,
magiczne "przepraszam"
Poniewczasie. Nijakie.
Łzą oka nie zraszam.

Za to inna myśl oto,
w mej głowie dziś gości,
to się wam fest udało:
Popsuć Ideały Solidarności!




Komentarze:


Koval | 30 września 2006,15:29:37

to ci się udało :D

poniedziałek, 25 września 2006

"Jeśli ktoś sądzi, że się przestraszymy..."

"Jeśli ktoś sądzi, że się przestraszymy, że nie podejmiemy rzuconej nam rękawicy,
ten się myli. Podejmiemy rzuconą nam rękawicę..."

I tym sposobem, będą od teraz pracować w rękawiczkach.
I nikt im nie zarzuci, że mają brudne ręce.




Komentarze:


niewiarek 99 | 23 października 2006,00:11:22

,,.... ze sie przestraszymy....,, Liczba mnoga !!!!. Wiec, ten co rzuca rekawice ( uklad, szara siec, itp) musi sie finansowo ,, szarpnac ,, i rzucic dwie rekawice (1 pare). NO taaaaa.. Ale Ich jest (przynajmniej) dwoch. Bedzie problem , ktory z nich ma je nosic, aby sie tak do cna nie pobrudzic? Propozycje sa trzy .1) Albo jeden nosi caly czas i jest krysztalowo czysty. Zas drugi uwalony ,, po lokcie ,, 2) Lub, jeden nosi (1 pare) w dni parzyste, drugi w nieparzyste. 3)Obydwaj nosza codzienie po jednej sztuce na rece. W tym trzecim wypadku , dyskretnie wkrada sie polityka. Bo pojawia sie problem - kto ma nosic lewa , a kto porawa rekawiczke ??Ale kazdy rozsadny czlowiek wie , ze polityka to szambo. Wiec tak czy siak - obydwaj sa u.... ni. Q..rde caly moj wysilek na nic!!!!

niedziela, 24 września 2006

Zdziwieni?

Zmniejszyć sztab urzędników! To wyborcze hasło,
po obsadzeniu stołków, jak iskierka zgasło.
Dlaczego już nie PISnął, o tym nikt, kto zgadnie?
Przecież to takie proste! Kaczki żyją stadnie!


Komentarze:


amarok | 24 września 2006,17:38:52

prawda jest prosta jeśli chodzi o urzędników (jako wyborca LPR i PiS mówię)... każdy kto mówi, że zmniejszy ich liczbę kłamie! w tym przypadku kłamały wszystkie partie! dlaczego się nie da vel nie można? otóż zmniejszenie liczby urzędników spowoduje to, ze Polska dostanie mniejsze dotacje z UE... i to tyle ;)
kkk | 24 września 2006,17:48:15

A pomyślałeś, czy te, jak nazywasz "dotacje" nie są przysłowiową "kroplą w morzu" w porównaniu z apanażami tych zbytecznych, często, po znajomości zatrudnionych w tej kadencji dodatkowych urzędasów?
amarok | 24 września 2006,20:09:53

hmmm nie miałem tutaj chęci oceniać nikogo i niczego... po prostu jeżeli nie będzie dużej biuroktracji to nie bedzie kasy z unii... czy to dobrze czy źle nie wiem... ja osobiście nei jestem za unią i jej zasadami :]
dunDer | 02 października 2006,12:52:13

Kaczki żyją stadnie,
ustrzelisz jedną
... i reszta upadnie.

TACY NIJACY?

Niech by go pochowali, nie wiem jak głęboko,
wbił się w karty historii, niczym drzazga w oko,
dla jednych to bohater, dla innych bandyta,
nie żył anonimowo, świat dziś o nim czyta,
będą o nim uczyły się dzieciaki w szkole,
zaznaczył swoją bytność na ziemskim padole.
A, że krwią ją zaznaczył, to już inna sprawa,
wcielanie swych idei, to nie jest zabawa,
ocena czy miał rację, po wiekach się zmieni,
a my? Czy pomrzemy N I E Z A U W A Ż E N I ?




Komentarze:

omg | 23 września 2006,19:32:48

I don't mind.

sobota, 23 września 2006

Lepper powiedział:

"...może pan Giertych chodzić przed wami na kolanach, a i tak będzie wyższy."


Komentarze:


... | 23 września 2006,12:15:11

...ostatecznie nie od dziś chełpił się był pan Lepper tzw. zdrowym, chłopskim rozumem... i po raz pierwszy racji mu nie przyznać byłoby mi trudno ;)
kkk | 23 września 2006,12:30:21

Tak zwane "tanie państwo prawa", okazało się być drogim i pełnym bezprawnych poczynań. Tak bezprawnych, że nawet słynący z łamania prawa Lepper źle się w nim znajduje.
marcoos | 23 września 2006,13:36:47

Tanie państwo polega na tym, że obecny lumpenprezydent zatrudnia w swojej kancelarii o 50 więcej urzędasów niż Kwaśniewski.

;-)
amarok | 24 września 2006,20:10:46

tak ta wypowiedź była niezła i humorystyczna ;)
Koval | 30 września 2006,16:42:06

Lepper ma świetne poczucie humoru. zawsze pięknie spuentuje i jest git... :D

czwartek, 21 września 2006

Jeszcze "normalny" obłęd, czy już bełkot polityka?

W śnie, śmierci, ukojenie,
w życiu smierć. Potęga!
Życiowe klęski chwaląc,
módlmy się do Boga.
Jak mglista i nieznana
nasza życia droga.

Czyż nie jest to obłędne
w tej życia machinie?
Żyć ktoś chce, i... umiera.
Umrzeć chce, nie ginie.

Wysoki, dumny z siebie cały,
a jeśli mu się przyjrzeć?
- karzeł, pokurcz mały.

A czasem, karzeł prawie,
nieśmiały i drobny,
a jednak coś go zmienia!
Olbrzymom podobny!

Nieraz dusza szubrawa,
jest władzy spragniona,
zbożem sypnie na tory,
przekrętów dokona.

Obieca "obietnicę",omami ulicę,
skuteczniej niż "dragi"
i ujrzymy po fakcie,
że nasz król jest nagi!

PIS.ki słychać pospólstwa,
gdy klapsy rozdziela,
ot, ktoś wąsów nie zgolił,
i grozi mu cela.

Za dni kilka,
się gościa zwyczajnie wypuszcza,
- ale ostro działają!
Podnieca się tłuszcza.

Pełen działań pozornych,
nieskuteczny Rząd.
Rozkłada gospodarkę,
LEPRA - polski trąd.

wtorek, 12 września 2006

Ideał na bruku?

Zmęczony monotonią, zbolały i stary,
tak sobie czasem myślę, pora na wagary?
Przebiegło mi jak mgnienie, lat dziesiąt z okładem,
jak spojrzę na się z góry, kim ja jestem? Dziadem!
Dziadem, przecież mam wnuka, dziadem bez majątku.
Życia się nie oszuka. Zacząć od początku?
Tak może sobie myśleć desperat szalony.
Życie jest tylko jedno, nie ma drugiej strony!
Bliscy są. Żyją. Obok. Codziennie ich widzę,
Lecz żyjemy osobno, każdy w innej lidze.
A ich bliskość ma w sobie dystans tak odległy,
jakby losy choć wspólne, inną drogą biegły.
Odgłosy codzienności głuszą serca bicie,
i tak zmienia na drobne się to moje życie.
Umierają marzenia, rozpadają w drzazgi,
jest walka z codziennością, i smętne drobiazgi.
I tylko coś tam w głębi, mówi mi: A, kuku!
Masz idioto co chciałeś! Ideał na bruku!

niedziela, 10 września 2006

Zmarł Lucjan Kydryński.

Tak sobie pomyslałem, a kogo to obchodzi?
Kto pamięta tego wspaniałego człowieka?
Zamierzchłe czasy upadłego reżimu.

Osobowość trzeba mieć!
Dziś u władzy byle "cieć"
I ryj kaczy albo świński.
Gdzie są tacy jak Kydryński?

Nie ma dykcji, ni prezencji
U tej pseudo prominencji.
Zabełkoczą, stukną "dziobem",
Jak księżulo, gdzieś nad grobem.

Te PO.PIS.y, ta ohyda!
Nie ma ELIT, idzie "bida"!


Prezencja, inteligencja i urok osobisty.

Tacy ludzie należą do spisu skarbów narodowych!
Powinno się zrobić co tylko można dla zachowania dla potomnych Jego głosu i dorobku.
Towarzyszył moim młodzieńczym latom i łza mi się w oku pojawiła na wieść o tym, ze odszedł.
Jakże wspaniały był to człowiek. Moja pamięć o Nim będzie trwała wraz ze mną.

sobota, 9 września 2006

Darmowe i warte uwagi.

Znajdziecie tu między innymi opisaną krok po kroku "przeprowadzkę" z systemu Windows do Linuksa, znaleźć tu można opisy dystrybucji tego ostatniego i sposób jego konfiguracji. E-book liczący ponad pół tysiąca stron! I mnóstwo innych ciekawych i co istotne darmowych pozycji.

QŃcz waść, wstydu oszczędź!

Podpisał QŃ w ustawie swe postanowienie:
-od dzisiaj niech amnestia obejmie myślenie.
-na chwałę naszym rządom, niech żyje głupota,
-ciemny naród tym łatwiej się przecież omota!

środa, 6 września 2006

Nie potrzebuję obrońców.

Napisałem swego czasu:


Wyżłopał dla sprawy,
niejeden zaprawiony wódą termos kawy,
jak już JEGO wątroba od tego wybuchła,
i zmienił byt na Ziemi,
w postać mary, truchła,
to nad nadgniłą trumną strzępią dziś jęzory!
Oto jest Polska właśnie, maluczkie POTWORY!


Oglądając niespecjalnie zaangażowaną "obronę" Tatusia (Jacka Kuronia) przez Jego syna,
pomyślałem sobie, że nie chciał bym pośmiertnej obrony mojej postawy.
Żyłem, jak chciałem, lub jak mogłem, ale w "głębokim poważaniu"
mam pseudo obrońców mojego życia!
A kysz!
Ja, to JA!
Oceniajcie mnie jak chcecie, ale nie próbujcie USPRAWIEDLIWIAĆ I TŁUMACZYĆ mojego życia!
Wara wam od tego!

KOCHAM LUDZI, SŁABYCH SZCZEGÓLNIE.

Ile razy można umierać z bólu?!
Zbyt wiele razy umierałem!
śmierć duszy? ja NIE MAM DUSZY!
ludzie - zombi bezmyślne!
po ścieżce życia bezmyślnie drepczą,
swoje zbawienie, tępo depczą,
nie widzą szansy dla się, nawet cienia,
nie chcą ZBAWIENIA?
zbawienia od kłopotów,
męki codzienności,
niezrozumienia bliskich?
a Boskiej Miłości?
O! Tępoto!
Prostacka gonitwo za złotem!
W młodości celem jesteś!
A na starość BŁOTEM!
Zbieramy "fanty" skrzętnie
jak lisek przechera,
nie myśląc, że się tego
w grób swój NIE ZABIERA!


Komentarze:

06 września 2006
 02:47:13
blu
> po ścieżce życia bezmyślnie drepczą,
drepczą -> informacja
bezmyślnie drepczą -> twoja interpretacja tej informacji
a ja mam odczucie, że drepczą kierowani Siłą.. no i?
interpretować każdy może ;) każdy we własnej kopii systemu..

sobota, 2 września 2006

Z CYKLU, ZNALEZIONE W SIECI.....

ONZ PRZESŁAŁO ANKIETĘ...
do wszystkich krajów świata.

Napisano w niej:
"Proszę uczciwie odpowiedzieć na pytanie, jak pani/pana zdaniem należałoby rozwiązać problem niedostatku żywności w wielu regionach świata".

Akcja okazała się totalną porażką, ponieważ:

1. W Afryce nikt nie wiedział, co to jest żywność.
2. W Europie Wschodniej nikt nie wiedział, co to jest uczciwość.
3. W Europie Zachodniej nikt nie wiedział, co to jest niedostatek.
4. W Chinach nikt nie wiedział, co to jest własne zdanie.
5. Na Bliskim Wschodzie nikt nie wiedział, co to jest rozwiązanie problemu.
6. W Ameryce Południowej nikt nie wiedział co znaczy proszę.
7. W Ameryce Północnej nikt nie wiedział, że są jakieś inne kraje na świecie.

poniedziałek, 17 lipca 2006

Odporność na cudze osądy, ma się u nas dobrze!

I hate windows!

0 taira | 15 Shichigatsu 2006, 11:47:25
hanchuu: /subete-no , kojinteki-na
Odpalam rano kompa 'Missing operating system'
Ok, jakoś jeszcze to przełknęłam, biorąc pod uwagę fakt,
że 10h wcześniej go normalnie wyłączyłam,
a żadne z rodziców później przy nim nie grzebało.
Zrobiłam reistalkę.
Już tam pieprzę wszystkie dane z systemówki.
Ale sformatowało pozostałe 3 partycje i wcieliło do głównego dysku.
Noż kurwa, wszystkie anime, cała muzyka, poczta, ulubione, dokumenty
- moje i matki, zdjęcia. Poszło się jebać.
Nienawidzę tego systemu!

wikiyu | 15 Shichigatsu 2006, 11:51:08
wiem że to zabrzmi jak reklama, ale
1. w google wpisz 'pc inspector file recovery' -
całkiem niezły darmowy program do odzyskiwania danych
2. jeśli nie potrzebujesz windowsa
[znaczy nie używasz programów/gier które nie mają swoich odpowiedników
na inne systemy {właściwie to dotyczy to praktycznie tylko gier,
bo większość programów ma swoje lepsze bądź gorsze odpowiedniki OpenSource}]
to zastanów się nad instalacją kUbuntu - system wygląda całkiem ładnie,
i jest banalny w instalacji i obsłudze
[UWAGA: mogą występować problemy przy Neostradzie],

Barwuś | 15 Shichigatsu 2006, 11:51:31
A co się z linuxem stao?

Michal Gorny (@Links) | 15 Shichigatsu 2006, 11:54:10
Dlatego ja ze strachem instalowalem WinXP ojcu na drugim dysku,
na szczescie mi chamidlo nie wywalilo linuksowych partycji.
W ogole specjalnie ustawilem qemu, zeby pokazywal win tylko drugi dysk,
co by mi systemowej nie spierdzielil.

Riddle | 15 Shichigatsu 2006, 11:57:54
Jak to jest, że mi nigdy nic się z Windowsem nie stało? :P
Podobnie jak nic magicznego się nie dzieje paru kumplom Windowsowcom? :P
Rodzina? Młodszy brat? Pirat? :P

Barwuś | 15 Shichigatsu 2006, 11:59:37
Eh... mi praktycznie też się nic nie dzieje.
Bo od początku używałem windowsa, początkowo bardziej
dosa i nc niż win95 który był zainstalowany
ale od epoki win98 cały czas windows :/
Nie ma się czym chwalić. Gdybym potrafił śmigać na linuxie
tak jak na windowsie to bym sie nie zastanawiał

wikiyu | 15 Shichigatsu 2006, 12:00:22
@Riddle - nie, to po prostu rozważne użytkowanie,
czytanie wszystkich wyskakujących komunikatów,
dbanie o niezawirusowanie sysemu...
{PS można prosić o jakiś podstawowy słowniczek [ => Polski]
dotyczący pojęć typu 'wyślij' ?}

Riddle | 15 Shichigatsu 2006, 12:00:23
No nie ma się czym chwalić… tylko dziwię się,
że tak paskudne rzeczy się dzieją, skoro w sumie się nie dzieją.

mcv | 15 Shichigatsu 2006, 12:00:42
Huh, punkt w którym niegdyś instalator WinME wyczyścił był mi
tablicę partycji był punktem, w którym ostatecznie pozbyłem się Windows.
Nie miałem wtedy żadnego GNU na dysku.
Od tamtej pory żaden mój komp nie widział nawet płytki z Windows ;-)
BTW Co z PLD? ;-)

Barwuś | 15 Shichigatsu 2006, 12:01:20
Me :/ dla mnie najgorsze wydanie windowsa

Piotreckh | 15 Shichigatsu 2006, 12:02:45
@Riddle:
Widać się znasz. Bo Windows może dobrze działać,
ale wbrew obiegowej opinii trzeba mieć więcej wiedzy i umiejętności
by go utrzymać, niż w przypadku Linuksa.

@Nami:
Walcz, odzyskuj ;) Jak standardowo formatował,
to AFAIK tam powinno być większość rzeczy.

@wikiyu:
A na co jej Ubuntu jak ma, jeśli się nie mylę, PLD? :P

mcv | 15 Shichigatsu 2006, 12:03:46
Barwuś: Śmiem się zgodzić :-)

mcv | 15 Shichigatsu 2006, 12:07:36
A, dla polepszenia humoru :D
http://img209.imageshack.us/my.php?image=komunikatrq7.jpg

reod | 15 Shichigatsu 2006, 12:19:15
"ale wbrew obiegowej opinii trzeba mieć więcej wiedzy
i umiejętności by go utrzymać, niż w przypadku Linuksa."
Chyba stalowych nerwów.

Piotreckh | 15 Shichigatsu 2006, 12:21:48
Żeby zobaczyć jak coś jest zrobione i jak to działa w Linuksie,
to trzeba przeczytać manual albo ewentualnie źródła,
a w Windows trzeba zgadywać ;)
I teraz kurczę, który guzik znaczy

Riddle | 15 Shichigatsu 2006, 12:23:07
OT: No Nami trochę popsuła usability tymi japońskimi słowami.
Chociaż daj wysyłanie na prawo. :P

wikiyu | 15 Shichigatsu 2006, 12:23:36
'Seiryuu dai' jest od śledzenia wątku
'Haken' to wyślij
[metoda prób i błędów rlz]

Nami | 15 Shichigatsu 2006, 12:25:26
po lewej w linkach /watashi macie 'chcesz wiedzieć'
tam jest wszystko wyjaśnione. Resztę skomentuję,
jak skończę sprzątać.

Piotreckh | 15 Shichigatsu 2006, 12:26:49
OT
@Riddle:
Ale pomyśl jakie usability mają Japończycy tutaj,
jeszcze buttony pomniejszyć i będzie dla nich pełna ergonomia :P
Z drugiej strony, merytorycznie wpisy po polsku
to im tak chyba są mało przydatne :D

Anonim | 15 Shichigatsu 2006, 13:17:13
@Nami
Dalej nie napisałaś co z Twoim PLD :|
Windows ssie, ostatnio sam z siebie mi się sformatował
(na szczęście linuxa nie ruszył).
Gdyby nie rodzice już dawno bym to wywalił,
ale jak już się zepsuje to go za żadne skarby nie naprawie :)
Rodzicom powiem że albo serwis, albo linux q;

Tarnum | 15 Shichigatsu 2006, 13:38:19
E, ja jakoś o swojego windowsa nie dbam zbytnio,
a śmiga mi już 3 miesiąc... :P

Nami | 15 Shichigatsu 2006, 14:32:37
No to po kolei:
@wikiyu: I tu mamy problem.
Ponieważ ten skurwl sformatował wszystkie 4 partycje i zrobił 1, 75 gigową.
Nie mogę zrobić sanu tym programem bo mi błąd wywala,
że mam wybrać inną partycję docelową, a że mam jedną do tego z systemem
to jej ruszyć nie idzie.
@Barwuś: ma się dobrze (póki znów nie zostanie podłączony do sieci
i ściągniete ponad 9-cio miesięczne aktualizacje)
na stacjonarce w mieszkaniu w rynku.
@Riddle: właśnie sęk w tym, że akurat od tego systemu trzymałam łapy z daleka,
bo to laptop mojej matki.
Nie grzebałam w konfigach systemu etc. antywirus był...
@reod: ja już nie mam nerwów na tego kompa, wraz z debilną technologią asusa,
która preinstalacje ma na dysku a nie na płytkach :/
@smeagol: jest winshit, bo matka i ojciec go używają.
Próbowałam ich różnymi sposobami namówić, aby się przekonali
co poskutkowało właśnie tym, że na nowym kompie mamy kochanego Windowsa XP.

Barwuś | 15 Shichigatsu 2006, 15:00:41
Ja aktualizacji nie ściągałem... :P nawet sp1 :/
i w sumie nie chce mi się, jeśli się dostane na studia to ten
z którego właśnie piszę stanie się własnością tylko mojego brata.
Niech robi co chce :P A co do połączenia z siecią...
XP + Net24 (netia) = wirus w ciągu 3 sekund

Nami | 15 Shichigatsu 2006, 15:02:33
Jak się dostanę do Poznania i tam się przeprowadzę,
to prawdopodobnie zmienię distro,
na coś z czym sama będę w stanie sobie poradzić ;)
Hexe | 15 Shichigatsu 2006, 15:05:23
*Na pewno* istalator Cię nie pytał o partycje żadne?
O docelowe miejsce instalacji? Dziwne..
Przed następną instalką zgraj ważniejsze dokumenty i archiwa na płytkę.
U mnie Windows co prawda pyta o partycje, ale ja mu nie ufam nigdy
i zawsze mam backup (w sumie to samo odnosi się do PLD
- dobra kopia zapasowa nigdy nie jest zła :).
A laptopa przekaż w ręce komuś, kto miał doświadczenie
z odzyskiwaniem danych czy ma w ogóle jakieś pojęcie o tym
- jeśli kogoś takiego znacz, rzecz jasna.

Piotreckh | 15 Shichigatsu 2006, 15:08:41
Jak jest po gwarancji, to można wybebeszyć z niego dysk
i podłaczyć do biurkowego komputera, z tym
że chyba jakąś przejściówkę potrzeba.

Nami | 15 Shichigatsu 2006, 15:12:25
Właśnie nie jest. Dwa lata, kupiony eee gdzieś koło kwietnia.

Piotreckh | 15 Shichigatsu 2006, 15:16:44
Zakładając, że twoje dane są bardziej cenne niz 9zł:
1.http://allegro.pl/item113843493_redukcja_do_dysku_z_3_5_na_2_5_nowa.html
2.Podłączyć jako drugi dysk gdzieś u kogoś.
3.Jakimś programem odzyskać dane.
Najlepiej kogos doświadczonego w tym celu wykoż(rz?)ystać.

mcv | 15 Shichigatsu 2006, 15:22:51
Ee, u mnie na gwarancji Asus (teoretycznie), bez problemu dysk można wyjąć
i włożyć, żadnych plomb nie ma. To samo z pamięcią.
A gwarancji już nie ma po tym jak obudowę na panel LCD kleiłem poxipolem XD
Sposób nie wymagający wyjmowania dysku, ale za to z kupą innych wad:
trzeba mieć drugi komp, uruchomić Knoppixa na notebooku,
przez sieć jakoś zrobić obraz dysku (przez NFS? No i trza mieć miejsce na
drugim kompie, chyba żeby w locie skompresować) i próbować odzyskiwać dane z obrazu.
Ostatecznie: Ontrack ;þ

Moa | 15 Shichigatsu 2006, 17:48:34
Nigdy nie zdarzyła mi się, aby podczas reinstalki systemu taka rzecz.
Win XP zawsze wyświetla stosowny komunikat z zapytaniem
na której partycji zainstalować system.

Barwuś | 15 Shichigatsu 2006, 19:12:24
@Moa
Ale nie dużo trzeba zrobić aby wyskoczył komunikat
o niesformatowanej przestrzeni na dysku
i wystarczy potwierdzić aby formatowanie się rozpoczeło

Moa | 15 Shichigatsu 2006, 19:14:59

@Barwuś: ale jak potwierdzisz to sam jesteś sobie winny,
że sformatowałeś to czego nie zamierzałeś sformatować.
System sam nie sformatuję bez twojej zgody,
przynajmniej ja się nie spotkałem z czymśtakim.
To nie SkyNet, że robi co chce nie pytając człowieka o pozwolenie. :)

Barwuś | 15 Shichigatsu 2006, 19:16:16
Niby tak...
Ale to raz przez nie uwage sobie coś za szybko klikłem...

Moa | 15 Shichigatsu 2006, 19:19:05
Jasne, każdemu może się przydarzyć i nie mam co do tego żadnych wątpliwości,
tylko wtedy, nawiązując do tytułu notki, co system,
w tym przypadku Windows jest temu winien?

Barwuś | 15 Shichigatsu 2006, 19:20:05
Nie broń M$ :P bo pomyśle że jesteś od niech albo od ojca dyrektora

KKK | 16 Shichigatsu 2006, 01:27:15
Trzeba czytać i rozumieć komunikaty na ekranie.
Tak niewiele i zarazem tak dużo. Komputer to tylko sprzęt.
Sam nic nie robi. Ludziska klikają i akceptują bez zastanowienia
różne propozycje z ekranu i dziwią się efektom.
Kiedyś, prawie 200 lat temu idioci uważali,
że jak się odpowiednio długo sika w w stertę trocin,
to się z tego pchły wylęgną. Późniejsze zmiany w nauce, dowiodły,
że samorództwa NIE MA! Podobnie jest z komputerami.
Komputer NIC SAM NIE ZROBI! Trzeba go do działania ZAPROGRAMOWAĆ!

Nami | 16 Shichigatsu 2006, 13:47:14
@KKK: Moja odpowiedź na jakże odkrywcze, inteligentne, pomocne rady brzmi: spierdalaj.
Coś jeszcze masz do dodania?
@Reszta: Wiecie, mam za sobą już trochę reistalacji
i bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego,
że taki ekran powininen się pojawiać.
Nie siedziałam cały czas w pokoju, tylko łaziłam po domu,
w tym czasie złapałam kilka razy moich rodziców gapiących się w ekran,
zapytani "co robicie?" obydwoje niewinnie odpowiedzieli
"nic, masz jakiś dziwny komunikat.".

KKK | 16 Shichigatsu 2006, 23:13:43
Tu się objawia prawda ponura,
i w paniach drzemie "garbata postura",
gdy się Im wskaże oczywiste błędy,
cię potraktują gorzej od przybłędy,
zamiast nad sobą refleks sprawiedliwy,
mnie spotykają brzydkie inwektywy.
Jak się niedbale komputer traktuje,
i cierpliwości do niego brakuje,
na innych swoją niedbałość się zgania,
to... nie mam więcej już nic do dodania!

niedziela, 9 lipca 2006

Zaczepki na GG

2382980 :: 14:21:03 / S 14:10:20
witam! masz czas na nowa znajomosc? :P
Ja :: 14:21:52
?
2382980 :: 14:21:52 / S 14:18:59
moje fotki sa tutaj www.e-fotki.blg.pl/?id=564477
Ja :: 14:22:11
ale syf
Ja :: 14:23:12
dawno w zoo nie byłem i zapomniałem jak wygląda małpa, dzięki za link

Sezon ogórkowy w pełni.

Znalezione na Onecie:

Nostradamus przepowiada:

1.Czterowiersz 95 Centuria IV:
Władza przekazana dwóm, będą ją sprawować krótko
Kiedy miną trzy lata i siedem miesięc, będą szykować sie do wojny
Dwie Westalki zbuntują się się przeciw nim,
Zwycięzca urodzi się na ziemi amerykańskiej

2.Czterowiersz 78 Centuria V :
Dwaj nie pozostaną sojusznikami długo.
W ciągu trzynastu (?) ustąpią barbarzyńskiej potędze
Będą tak wielkie straty po obu stronach
Każdy będzie błogosławił barkę i jej przywódcę.

Interpretacja należy do Was - Internauci.

Ich też kiedyś mama przytulała?

Pytało się mamy dziecię:
- Czy kaczor i kaczka to znaczy to samo?
- Odpowiedz, mi mamo?
Mama tak odpowiada, przytulając czule:
- Kaczor piękny jest, a kaczka? W ogóle!
- Kaczor majestatycznie swe barwy obnosi,
- a kaczka? Prosi.
Mamo, a jak się tworzy kaczątek gromada?
- Nie wiem dziecko, czy mówić mi o tym wypada?
- Musi być kaczor piękny, by jego zaloty,
- uznane były za awans, a nie byle psoty.
- i kaczka też być musi, aby razem w parze,
- mogli życie dać młodym, no i Państwu w darze.
- By rosło młode stado, starym na pociechę,
- aby miał kto naprawić obejście i strzechę.
-Zrozumiałam co mówisz mamo do tej pory,
- Lecz czy zdolne do tego będą DWA KACZORY?

sobota, 8 lipca 2006

Krzywy krzywo widzi?

Wysoka ambicja
w niską nienawiść się zmienia,
gdy się karła nie docenia.
A u nadętej, obrażalskiej kaczki
może stać się powodem
politycznej sraczki.
Nikt by głupot nie czytał,
przeszły by bez echa,
w każdym państwie, prócz Polski.
My to mamy pecha!
Łazi jak siedem nieszczęść,
jakby miał w "de" korek,
na spotkaniach mu żona zapina rozporek,
plecie coś nieczytelnie,
słuchać nie da rady!
Z bełkotu da się słyszeć:
-...ble, ble, ble..układy!
Wdawanie się w PYSkówkę,
na T Y M stanowisku?
Za myśl samą powinien
już dostać po pysku!
Ma NAS reprezentować,
będąc na "świeczniku"
nie babrać się w pomyjach
i grzebać w śmietniku!
Wzrost nikczemny, charakter,
idą sobie w parze,
węsząc spiski, układy,
obrazy, potwarze.
Kiedy dusza szlachetna
i charakter prawy,
nie boi się krytyki,
szyderców zabawy.
Zło wszędzie widzi,
słyszy zewsząd drwiny tony,
kto sam w tym wprawiony!

piątek, 7 lipca 2006

Otwartość na reakcje innych? A co to takiego?

pewnej nocy, pewna Dama, napisała sama....
Nie będziesz mógł spać. Będziesz się budził i dusił powietrzem,
które będzie ciężkie. Ten ciężar, to twoja wina wobec mnie i mojej rodziny.
Nie zapomnisz. Jeśli jest Bóg, nie uciekniesz przed odpowiedzialnością.
A nasz ból dosięgnie cię i się nie ukryjesz.
Pozwoliłem sobie skomentować zgodnie z moim własnym odczuciem,
ten nieco dla mnie dziwny wpis,
czymś w tym stylu:
-A Twój lekarz nadal jest niepewny diagnozy?
I oto rezultat!:
..................Komentarze wyłączone.................

-Wiele lat temu spojżałam w gwiazdy i uwierzyłam, że Bóg istnieje. Wiele lat później spojżałam na ludzi i zwątpiłam.

Moje skromne zdanie w zwiazku z tą wypowiedzią:
Jeżeli chodzi o spojrzenia, to nadal nie umiem załapać tego nieuchwytnego niuansu między "spojżeniem" a "spojrzeniem". Pewnie z racji wieku, zwyczajnie nie nadążam. Lubię żyć w niepewności. To kształtuje osobowość.

wtorek, 27 czerwca 2006

W takim upale, odbija stale.

Szukajcie, a nie znajdziecie.
Módlcie się a nie będzie Wam dane.
Pies to pasożyt czowieka.
Są róże bez kolców.
Apostoł jest jak drogowskaz:
Innym drogę pokazuje,
A sam nią nie idzie.
Religia to opium dla mas,
Tym więcej drzew im dalej w las.
Która słuszna wiara,
Gdy religii chmara?
By nikogo nie urazić,
Warto własną drogą łazić.

czwartek, 8 czerwca 2006

Nie wytrzymałem...

Może ja również jestem hipokrytą w Twoim prywatnym znaczeniu tego określenia,
ale jak doczytałem się do "rząda" przestałem "czytać ze zrozumieniem".
I to by było na tyle.
3m się, he he! " Oczywizda" 3m się swoich niezłomnych zasad i... kwasów.
A od Riddle'a to Ty się odstosunkuj, he he!
Także nie znam Go osobiście, ale uważam Go za nietuzinkowego faceta.
Wyindywidualizuje się z rozentuzjazmowanego tłumu i wart jest uwagi, a nie zniewagi. Ot, co!

środa, 3 maja 2006

Mamy równość?

Powinni w TV pokazać dzisiaj film "Chata wuja Toma" albo "Praca w Biedronce" z okazji tej nie zastosowanej NIGDY Konstytucji. Jest to nasza specjalność narodowa. Świętować nieskończone lub nieudane przedsięwzięcia. Konstytucja. Powstania Śląskie, Warszawskie. A o jedynym w historii udanym Wielkopolskim cicho.

sobota, 8 kwietnia 2006

Krótka powieść o Prezesie Karku Jarczyńskim

Dziś pan prezes Karek Jaczyński przyszedł do pracy lekko niewyspany, lecz bardzo podekscytowany. Wczoraj do późnej nocy czytał książkę `E-mail (nie tylko) dla orłów'. W tamtym tygodniu dział IT założył mu internetową skrzynkę pocztową, czy coś podobnego (Karek nigdy nie był dobry w te klocki).
Z lekkim drżeniem rąk wcisnął przycisk uruchamiający komputer. Twardy dysk zazgrzytał złowrogo, lecz chwilkę później pojawił się dość przyjemny kolorowy obrazek. Zapach kawy unosił się po gustownie urządzonym biurze, w którym jednak nowoczesny komputer, skonfigurowany przez technika IT specjalnie na życzenie, nijak nie pasował do masywnego hebanowego biurka, na którym tradycyjnie leży kilka niedoczytanych egzemplarzy `Waszego dziennika'.
Oczom prezesa Karka ukazało się podchwitliwe pytanie, które wprawiło go na moment w osłupienie. Zimna bezwzględna i bezduszna maszyna bezczelnie zapytała: `Podaj swój login', a zaraz poniżej `Podaj hasło'. Karek zachowując zimną krew zaczął wduszać klawisz za klawiszem, drapiąc się po głowie pomiędzy kolejnymi literkami. `A', `R', `Y'... Nawet zaczęło mu się to podobać, kiedy na znalezienie kolejnej literki `J' poświęcił tylko 20 sekund, a ostatnie `A' wdusił (troszkę przypadkowo) niemal natychmiast. Kątem oka rzucił na świstek papieru od technika IT. `Potem proszę nadusić Enter'. Jaki `Enter'? Nigdzie na ekranie nie ma żadnego `enter'!
- Pani Genowefo, gdzie jest `Enter'?! - krzyknął drżącym głosem do `szczekaczki'.
- Po prawej stronie klawiatury, mniej wiecej na środku, panie Prezesie.
Ah tak, klawiatury... Upewnił się, że na jego klawiaturze również jest `Enter'. Jest! Duży i wyraźny klawisz, z taką dziwną strzałeczką. Spojrzał w kierunku, w którym wskazywała strzałeczka, ale oprócz rzędu nieuporządkowanych znaków nic szczególnego tam nie zobaczył.
- Bardzo dobrze, pani Genowefo, upewniam się tylko co do pani kwalifikacji. Doprawdy, bardzo dobrze! Wie pani, zanim powierzę pani ważniejsze sprawy, muszę mieć stuprocentową pewność, że wszystko gra...
- Naturalnie, panie Prezesie.
Karek wyczuł w głosie pani Genowefy rozbawienie, ale może to tylko wina tej bądź co bądź wiekowej `szczekaczki'. W końcu nikt nie odważyłby się drwić z Prezesa Karka! Cała firma `Peace sp. Z o.o.' przed nim drży i to sprawia mu niejaką przyjemność, żeby nie powiedzieć dosłownie - podnieca...
No tak, hasło poprawne. Oczywiście, że poprawne! Nazwisko mentalnego guru i przewodnika duchowego (nie tylko duchowego zresztą) zna bardzo dobrze. `Smardzyk'... Czasem śni mu się nawet, że idą razem na czele wielkiej policyjnej zbrojnej armii z krzyżami na tarczach, z marszowym grzmieniem werbli w tle, a hordy niewiernych uciekają w popłochu.
`brrrrrrrriiiiiiiiink!!! - stary telefon wyrwał bezlitosnie Karka z zamyślenia.
- Prezes Jaczyński, słucham? - wrzasnął do słuchawki rozeźlony, bo nie lubi, jak mu się przeszkadza w arcyważnych dla całej firmy obmyślaniach strategii firmy.
- Tu mówi Ziorbo! Witam panie Prezesie, ładny dzionek dziś, prawda?
- Tiaaaa... Do rzeczy, Zbysiu, nie mam czasu na pierd.... ehemm.. na błahostki
- Rzecz w tym, panie prezesie, że troszkę się pokaszaniło... Bo ukaraliśmy nie tego klienta, co trzeba...
- A skąd to wiadomo?
- Bo inny klient się przyznał...
- O ku... ehhhemm, nie dobrze... Dobra, Zbysiu. Wiesz, że cię lubię i ci ufam, więc zrób tak, żeby było dobrze.
- Genialnie! Dziękuję, panie Prezesie - świetna decyzja.

- Panie Prezesie, pan Prezes Dusk do pana. - odezwał się zwyczajowym trzeszczeniem interkom.
- Nie ma mnie teraz dla nikogo, mam ważną rzecz do załatwienia! - zaripostował Karek
- Tak jest! Przepraszam.
Dobra, co my tu mamy... `Mój komputer'. No, nie całkiem mój, bo kupiony za firmowe pieniądze, ale skoro tak jest napisane.... `Kosz'... Zupełnie bez sensu - nie widzę niszczarki do dokumentów... Jak to cholerstwo uruchomić? - gorączkowo analizował zawartość monitora Karek. Gdzie ta cholerna książka? - szarpnął swoją aktówkę, otworzył ją nerwowo.
- Cholera jasna!!! - wprost na jego nienagannie wyprasowaną koszulę wyskoczyła książka wraz z kanapkami, których nie zdążył opakować w papier śniadaniowy.
- Pan mnie wołał? - odezwała się pani Genowefa za pomocą szczekaczki.
- Tak, do jasnej... znaczy się.... proszę mi powiedzieć, jak uruchamia się skrzynkę pocztową! - nie tracił zimnej krwi Karek.
- Należy kliknąć na taką ikonkę z kopertą - drżącym głosem odpowiedziała pani Genowefa.
Karek rzucił okiem na monitor. Faktycznie, jest taki obrazek z kopertą. Wszystkie takie do siebie podobne... Przypomniał mu się numer, jaki wyciął z bratem bliźniakiem dawno temu, kiedy zbił szybę w szkole podstawowej, bo pani z matematyki twierdziła, że jest beztalenciem i nic z niego nie wyrośnie....
- Bardzo dobrze, pani Genowefo! Cieszę się, że moja asystentka jest informatykiem, podobnie jak ja! - uspokoił panią Genowefę Prezes.
Kliknął dwa razy na kopertę i otwarło się okienko programu zarządzającego pocztą pana Prezesa.
`Masz dwie nieprzeczytane wiadomości' - poinformował życzliwie program, wskazując miejsce, gdzie należy kliknąć, aby odczytać wiadomości. Karek nie tracąc czujności wziął do rąk książkę, wcześniej ścierając z niej wątrobiankę. Otworzył ją na stronie 24, porównał zdjęcie z obrazem wyświetlonym na monitorze i westchnął z ulgą. Wszystko się zgadza.
- No to siup - kliknął we wskazane przez program miejsce. Wiadomość pierwsza. Klik!
`Witamy serdecznie w systemie zarządzającym Twoją pocztą e-mail'. `E-mail'? Co to jest `E-mail'? Strona 19 - słowniczek. Aha, jest! `E-mail (czyt. imejl) - jest to list w formie elektronicznej, odpowiednik listu, który zwykle można znaleźć w skrzynce pocztowej'.
- No pewnie, że tak - od razu wiedziałem - upewnił się w swojej nieomylności Prezes. OK, bardzo mili są Ci od tego programu. Na wszelki wypadek odpiszę również miły imejl, bo w razie czego jak będę później miał do nich interes (przydałoby się wprowadzić niewielką kontrolę tej śmiesznej elektronicznej poczty) to będzie z górki.
`Ja również witam serdecznie, liczę na miłą i wydajną współpracę. Z poważaniem. Prezes Karek Jaczyński'. Po niecałych trzydziestu minutach wiadomość była gotowa do wysłania. `Wyślij' - klik! Ech, ma się ten dryg do nowinek - nie mógł się opanować przed samozachwytem Karek. Prawdę mówiąc, dość często mu się to zdarza.
Dobra, dawaj ten drugi.
`Viagra - 85% bonus' -oznajmił tytuł kolejnego imajla. To miło, zaoszczędzę kupę forsy - pomyślał przez chwilę Karek, ale zaraz po tym optymizm ustąpił przerażeniu. Skąd oni o tym wiedzą??? Cholera, gdzieś tu jest jakiś przeciek.
Jaczyński nerwowo szarpnął słuchawkę jednego z aparatów telefonicznych i wykręcił numer.
- Zbychu! Za 30 sekund masz być u mnie! - krzyknął do słuchawki, po czym rzucił ją na widełki.
Skąd oni to wiedzą! Co to za układ?! Trzeba to rozpracować, do jasnej cholery!
- Puk, puk! - odezwały się drzwi.
- Wejść!!! - odpowiedział drzwiom Karek.
- Jestem, panie Prezesie! - ledwie łapał oddech Ziorbo.
- Co tak długo? Dobra, choć no tutaj. Patrz! Skąd to do kur.... do jasnej Anielki może być? - zapytał Prezes, cały czas opanowując się przed używaniem języka, do którego tak przywykł. Jeden facet od piaru powiedział mu, że teraz, kiedy tak często występuje w mediach, lepiej się od tego odzwyczaić.
- Ech, panie prezesie, to tylko spam - z ulgą stwierdził Ziorbo.
- To tylko co??? - niedosłyszał Karek
- No, spam...
- Widzę przecież, że to spam - nie rób ze mnie idioty! Tylko skąd wiedzieli, żeby wysłać to do mnie???
- Widzi pan, panie Prezesie, tak właściwie, to takie maile są wysyłane przypadkowo do milionów ludzi jednocz...
- Milionów ludzi?! - przerwał Zbysiowi pan Prezes. - Moich klientów??? Co za układ się za tym kryje? Przecież to jest zboczone!
- Oczywiście, panie Prezesie, ma pan Prezes rację - odpowiedział Ziorbo z trudem kryjąc rumieniec na twarzy.
- Natychmiast mi to rozpracować, winnych ukarać! A najlepiej za każdy ten, no...
- Spam?
- Nie przerywaj mi! Za każdy spam ma być kara pieniężna! Np. pięćdziesiąt tysięcy złotych! - wykrzyczał niemal do ucha Zbysia Karek, myśląc w duchu, że kasa przecież się przyda. Oj, jakby się udało, to tyle można dobrego zrobić.
I nagle Prezesa oświeciło.
- Dobra, Zbyniu kochany, nie bój się już, wstań z klęczków i do roboty, chłopcze!
- Tak jest! - krzyknął Ziorbo, biegnąc do drzwi i jednocześnie wyjmując telefon komórkowy z kieszeni.
Przecież można upiec tyle pieczeni na tym ogniu! Np. wprowadzi się takie prawo, że będzie można oskarżyć o wysyłanie tego... no.... tych świństw i przeszukiwać mieszkania wrogich jednostek bez żadnych idiotycznych zezwoleń! A wyegzekwowane kary zainwestować w nieruchomości! Jest do zbudowania jeszcze tyle wspaniałych, okazałych budynków na cześć Smardzyka...




~Sok z ironii, 07.04.2006 04:40

Znalezione w sieci.

piątek, 7 kwietnia 2006

Norwid miał nosa.

"Klaskaniem mając zmęczone prawice, lud wołał o CZYNY!"
- Wołał nadaremno, bo te s.....syny,
choć widzą, że ideał, dawno sięgnął bruku,
ani myślą popełnić zbiorowe SEPUKU.

Miotają się bezsilnie, gryząc, kopiąc, szczując,
podejrzenie niemocy, oddalić próbując,
napawają się władzą, która ich przerasta,
SĄ JAK CHCĄCY POTOMKA SPŁODZIĆ PEDERASTA!

Chęci w zasadzie zbożne, nikt tu nie neguje,
ale jak ma się udać, kiedy w... DUPIE Ch.je?
Jak się ma na rządzenie krajem pomysł blady,
to się wtedy ZASTĘPCZO żali na UKŁADY!

I na poparcie swoich wątłych, mętnych racji,
szuka się gorączkowo wsparcia radiostacji,
która jest kołtunerii tubą wyśmienitą,
ośmieszając przed światem nam Rzeczpospolitą.

Kraj bogaty, i mlekiem i miodem wciąż płynie,
mimo "eksperymentów", istnieje, nie ginie.
Mamy trochę przemysłu, i... z żubrami knieje,
Przeżyjemy! Nie straszne nam chore idee!

Niejeden się nad nami wytrząsał i sapał,
spokojnie przeczekamy ten niewczesny zapał,
dała wiele przykładów nam Pani Historia:
- znowu siądą na dupie, jak minie euforia.

Obrosną w piórka, zaczną dłubać sobie w nosie,
przestaną ich obchodzić ich wyborcy - "łosie".
Zgonią błędy na wszystkie poprzednie ekipy,
ich decyzje? To będzie olbrzymi skład lipy!

Znów żądny OZDROWIENIA, naród biedny, chory,
za lat kilka poczłapie na nowe wybory.
"Iż Polacy nie gęsi i swój język mają",
przeto na swoim czele Kaczory stawiają!

piątek, 31 marca 2006

Dwóch prezydentów.

Generał Krzyż oddawszy,
słusznie postępuje,
PISać nawet nie warto,
co Generał czuje.
Banda chłystków przy władzy,
złością swą zapluta,
brak profesjonalizmu,
blamaż i poruta!
To jedno co PISowi,
życzyć oto mogę:
A niech PIS diabli wezmą!
I Krzyż mu na drogę!


Komentarze:


31 marca 2006
 18:54:28
marcoos
Jesteś członkiem Układu? :P
03 kwietnia 2006
 16:25:42
klisu
A coś o Stanie Wojennym? Dasz radę? O 50 straconych latach i sowieckim bucie?

Tęskno mi Panie!

Tęskno mi Panie,
do Kraju, w którym przez uszanowanie,
rozumu, serca, rozsądku, dobroci,
rodak, rodaka błotem nie "ozłoci",
gdzie starsi znajdą szacunek, uwagę,
gdzie mądre słowa wezmą pod rozwagę,
gdzie bratem każdy drugiemu się stanie,
tęskno mi Panie!

środa, 29 marca 2006

Znalezione na Onecie:

A więc Mistrzu Lemie, opuściłeś Ziemię
 
Mkniesz teraz przez Kosmosu pustkę
Podać Tichemu do sterowni chustkę
Nie. Nie na łzę uronioną po Tobie
Lecz by wytarł rękę po grzęzłobie
Która zawiędorzyła się po kolejnej podróży
I obecnie niczemu już za bardzo nie służy

Wpadniesz jeszcze do Trurla oraz Klapaucjusza
Chwilka spędzona razem i już dalej wyruszasz
Ujrzeć coś co nie było tu dane
Pćmy nadobne i murkwie kochane

Napawaj się kwazarami w praskalarnym continuum
Przecinaj Moebiusa krzywizny wielowymiarowe
Pragnę byś ujrzał jak najwięcej
....Potem mi wszystko opowiesz.
 


~VomitroN, 28.03.2006 00:44



Komentarze:

29 marca 2006
 00:09:24
cenebris
Świetne, szczególnie koniec...

wtorek, 28 marca 2006

To nie jest wymiar ostatni.

W otchłani mrocznej kosmosu,
szukał swojego losu,
pomiędzy dobrem i złem,
żył, tworzył Stanisław Lem.

Wróżył jak z fusów po kawie,
czy piszczy na Marsie coś w trawie,
jak w stacji kosmicznej, w otchłani,
w tej ciszy, myśl boli i rani.

I wije się jaźń, lodem skuwa,
mózg mgłą szaleństwa zatruwa,
robot jest bratem lub wrogiem,
a plamka na szybie... Bogiem.

I chociaż futurystycznie,
trafne miał wizje faktycznie,
zapomniał w swych wizji nadmiarze,
że znajdzie się w innym wymiarze.

Myśli i sny mkną przed siebie,
śmierć Lema ich nie pogrzebie,
i iskrzyć będą w wszechświecie,
gdy Lema czytać będziecie.

piątek, 10 marca 2006

patronka Gadu-Gadu?

będą płakać na pogrzebie,
że Ją zabrał Bóg do siebie,
jaka wielka, zdolna, znana,
jaki talent, proszę pana,
ile lat wśród nas przeżyła!
a gadułą jaką była...
te dwa Tiry kapeluszy,
świadczą o.. bogactwie duszy?
a torebek szafy cztery?
rękawiczek do cholery?
miałaś talent Wielka Damo?
lat hmm... dzieści WCIĄŻ TO SAMO!
jazgotliwa, czy kobieta?
bez rodziny, bez faceta,
całe życie przegadała,
śmierć ględzenie Jej przerwała,
Bogu będzie teraz biada,
jak się w Raju też rozgada,
coś z Nią zrobić będzie trzeba,
bo kto zechce pójść do Nieba?


Komentarze:

09 marca 2006
 22:00:27
corn
a mi sie wydawalo ze ona jest niesmiertelna, bo byla od zawsze... smutno troche

sobota, 18 lutego 2006

Małość tragedii

Lawina błota na Filipinach zabiła 2 tysiące osób.
Prawdopodobnie nie było wśród ofiar gołębiarzy ani sympatyków tych ptasząt.
To przesądza o małości tej tragedii.
Nawet nie ma co marzyć o przekazaniu zamiast na jakąśtam światynię,
20 milionów ofiarom "dobroci i doskonałości Boskiej Stwórcy planety Ziemi".


Komentarze:

18 lutego 2006
 08:37:54
Aardvaark
O czym jest ta notka?
21 lutego 2006
 22:35:31
ike
jak dla mnie - świetnie uknuta ironia ;-)
 

wtorek, 14 lutego 2006

Nazwa wiele tłumaczy: D R O G A

Ta nasza D R O G A przez życie T A N I A nie jest, o nie!
Wędrując drogą życia, u jej kresu owe życie tracimy.

Idąc swą drogą życia przeszkód spotkasz wiele,
wróg ci ręki nie poda, skrzywdzą przyjaciele,
politycy omamią, lekarz nie wyleczy,
chociaż świat piękny ale rzeczywistość skrzeczy,
będziesz wołał o pomoc i nikt nie usłyszy,
a potworna samotność czai się i dyszy,
dziewczynę zapach mamony odurzy,
i skaleczy twą duszę jak gałązką róży,
bieda kumpli odegna, mróz szyby zamaże,
malując na nich piękne paproci witraże,
a gdy stary i głuchy dopełzniesz do mety,
pojmiesz, że nie tą drogą iść chciałeś niestety,
i cóż, że błąd zrozumiesz, że masz watpliwości?
czasu przecież nie cofniesz, skrzypią stare kości,
staniesz się apatyczny, mózg obroty zwolni,
jeszcze trochę postękasz i śmierć cię uwolni.

Walę tynki w Walentynki.

Twa uroda dawno prysła,
szyja zwiędła, pierś obwisła,
sztuczna szczęka, włosy siwe,
z żylakami nogi krzywe,
wąs pod nosem jak u dziada,
z rozstępami skóra blada,
łupież sypie się na buty,
brzuch przed sobą taszczysz suty.
Więc dziś głową walę tynki,
co zostało z cud-dziewczynki?

Zacznij hodować pisklę kruka!

Jak już kiedyś pisałem: Nasze "mądrości" są bełkotem we wszechświecie.
Nikt i nic tych mądrości nie potrzebuje ani nie rozumie, ani też nie oczekuje.

Jak się ludzie z wirtualnego świata spotkają w realnym świecie, często nie potrafią się porozumieć.

Strona "domowa" jest podobnie nieprawdziwa jak pamiętniki i autobiografie.
Jesteśmy takimi, jakimi nas inni widzą, a nie takimi, jakimi jesteśmy według naszej opinii.
Prawda o nas to odbicie w oczach innych.

Wiele wysiłku wkładają niektórzy w to, by obraz swojej osoby w oczach bliźnich zmanipulować według własnych oczekiwań.

Strony "domowe" często są próbą pokazania się od tej lepszej strony.
I po pierwszym zapale tworzenia okazuje się, że autor nie ma nic do powiedzenia i ...

I strona robi się podobna do duszy niejednego człowieka.
Pusta w środku. Nieaktualna i nieadekwatna do rzeczywistości od zewnątrz.
Jak wytarty surdut i sztuczkowe spodnie.

Życie to ciągła gra pozorów i pozerów.

W starej anegdocie, 80-letni uczony zaczął hodować pisklę kruka, aby się przekonać czy prawdą jest, że kruki żyją 100 lat.

Wiara, że internet jest najważniejszy, ważniejszy od realnego życia i "namacalnych" kontaktów ze światem to złudzenie.

Kiedy ma się mniej niż 30 lat powinno się poznawać otaczający świat.
Uczyć się sztuki przebywania i przetrwania w warunkach RZECZYWISTYCH.
Po około 28 roku życia traci się powoli naturalną zdolność do uczenia się.
Nadrabia się wówczas doświadczeniem, systematycznością.
A tych cech nie można nabyć tylko przy ekranie komputera.

Po kilkugodzinnych seansach przy komputerze można doigrać się niedotlenienia i zaniku mięśni. Uszkodzenia ścięgien. Zgarbionej sylwetki.
Przyśpieszonego i przedwczesnego starzenia się organizmu. Zaburzeń krążenia. Osłabienia widzenia. Kamieni nerkowych (tak, tak!).
No, dobra, starczy tego straszenia.

Spędzanie wielu godzin przy komputerze w młodym wieku, nie dostarczy wspomnień na lata późniejsze.

Co to za emocje, że coś się zainstaluje, że coś się zawiesi, skasuje, napisze?

Takie opowieści i wspomnienia dla przyszłych wnuków?
Już widzę ich zafascynowanie i zasłuchanie, he he!


Komentarze:

13 lutego 2006
 20:19:02
Bartini
te kamienie nerkowe to a propos Sparrowa? :D

środa, 8 lutego 2006

Komputer sieciowy i kłopoty z głowy.

Włożyłem do napędu DVD płytkę z najnowszą wersją PINGWINKA i jestem zachwycony. Zadziałało wszystko jak należy. Bez HDD siedzę sobie w necie i cieszę się wolnością. To, co napisałem dzisiaj w Open Office wwaliłem na Gmail. Idea komputera bez dysku w domu nie jest wcale mrzonką.

piątek, 20 stycznia 2006

Dążność do upraszczania

Dzieci mają podświadomą dążność do upraszczania skomplikowanych relacji.
Mój od niedawna 3-letni już wnusio mówi np.:
- zastrzelił ich i są teraz nieżyjeni.
Albo na wypowiedź jego mamy:
Chodź zdejmiemy te grube skarpetki bo buciki nie wejdą,
z triumfem ogłasza po dłuższym sapaniu i siłowaniu się z bucikami:
- zobacz, wejdły!

wtorek, 3 stycznia 2006

Niesamowite w swym pięknie.

Trafiłem na stronę mojego znajomego i jestem pod wrażeniem.


Komentarze:

02 stycznia 2006
 21:59:35
Dexter (MG)
"Przykro nam, strona chwilowo nie działa z powodu przekroczenia godzinnego limitu transferu." ;)
02 stycznia 2006
 22:06:00
Barwuś
Eh ta reklama na joggerze :)
02 stycznia 2006
 22:47:13
arag0rn
Wam też się kojarzy z Beksińskim?
02 stycznia 2006
 23:07:54
KKK
Fakt, ma podobny klimat.

niedziela, 1 stycznia 2006

Dlaczego w 2006 miało by być inaczej?

karmisz się durniu złudzeniami,
ubarwiasz sobie świat nijaki,
przyszłość swą widzisz kolorami,
a przecież... zeżrą cię robaki!

i na nic zło czy dobro twoje,
szlachetność, honor i ojczyzna,
twój rozum, życia twego znoje,
uwieńczy... trumny twej zgnilizna.

w starczej sklerozie drżą ci ręce,
trzymasz pożółkłą fotografię,
szepcąc bezsilnie, w wielkiej męce:
- nic nie pamiętam, nie potrafię!

cóż pozostało z twej młodości?
z twych wielkich planów i rozmachu?
żałosnie skrzypią stare kości,
spragnione grubej warstwy piachu!

coś dobre, coś zaś nic nie warte,
kalkulujemy, wybieramy,
miast rzucić los na jedną kartę,
nim wybierzemy... umieramy!