Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tora. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 września 2015

Internet, chamstwo i rady, jakie ma dla nas judaizm


Ktoś zadał pytanie: czy etyka judaizmu ma jakieś rady, które dałyby się zastosować w postępowaniu wobec zjawiska chamstwa w Internecie?
W pierwszej chwili pomyślałem: gdzie Internet, a gdzie etyka judaizmu?
Ale jednak to wcale nie takie oczywiste. Judaizm, jako spójna etyczna teoria człowieka, ma przecież radę na każdą życiową sytuację.
W judaizmie istnieje np. bardzo zdecydowany pogląd, że należy za prawie wszelką cenę unikać ludzi gwałtownych, agresywnych, brutalnych, nie potrafiących się opanować, nie umiejących kontrolować swojego języka i złych cech swojego charakteru.
Czyż sieć nie jest pełna takich ludzi? Czy nie warto więc posłuchać rady, jaką ma dla nas tradycja ukształtowana przez judaizm?
Przyczyna, aby tych ludzi unikać, jest prosta: to bardzo trudne, a często po prostu niemożliwe, aby nie poddawać się ich wpływowi i niepostrzeżenie, powoli - ale systematycznie - nie upodabniać do nich.

Dlatego Księga Psalmów zawiera na samym wstępie stwierdzenie: "Szczęśliwy ten (...), kto nie zasiada w kręgu szyderców", a Księga Przysłów ostrzega - jakby ... przeczuwając media społecznościowe: "Nie przystawaj z człowiekiem gniewliwym, nie obcuj z porywczym, abyś nie przejął jego cech i nie przygotował sobie pułapki na własne życie". (Miszle 22:24-25).
Szydercy, to ci, którzy przekonują swoją mową i działaniami, że wszelkie wysiłki na rzecz dobra nie mają sensu. Wpływają swoim cynizmem demoralizująco na innych, starając się udowodnić, że moralne zachowanie jest próżnym wysiłkiem - bez efektów i skazanym z góry na porażkę. Ich sposób myślenia, podobnie jak postawa i zachowanie, są jak choroba - potrafią być zakaźne. Wszyscy znamy takich ludzi z sieci...
Doskonale wiadomo, jaki jest często poziom rozmów w Internecie. Np. Facebook w początkowym okresie swojego istnienia sprawiał wrażenie miejsca, gdzie ludzie zachowują pewne standardy wypowiedzi, bo w założeniu miało być to - w odróżnieniu od wielu forów i grup dyskusyjnych - miejsce nie anonimowe. Jednak ten brak anonimowości szybko przestał się sprawdzać, a poza tym wielu użytkowników nie kontroluje już swojego zachowania, swoich wypowiedzi, nawet, gdy nie są one anonimowe.
Dlatego warto pamiętać o radach judaizmu na temat unikania ludzi, którzy mogą zmienić nas na gorsze.
A to, czy mogą mieć na nas wpływ, czy nie - zależy często zaledwie od jednego naszego kliknięcia (nie zapominajmy nigdy o mocy funkcji 'blokowania'!), które spowoduje, by trwale zniknęli.

A co w takim razie z podejmowaniem wyzwania w internetowych dyskusjach i sporach? Dlaczego nie próbować wpłynąć na innych ludzi rzeczowym argumentem, jakąś próbą uspokojenia rozmowy przez zwrócenie im uwagi na ich agresywność?
Na to także istnieje recepta. Dość zaskakująca i radykalna.
Według religijnego prawa żydowskiego, napominać należy bowiem tylko tego, o kim mamy podstawy przypuszczać, że posłucha naszego upomnienia, a wdawać się w polemikę tylko z tymi, którzy są otwarci na logiczne argumenty. Tych jest niewielu. Już Talmud ubolewa, że współczesny człowiek (II wiek n.e.), gdy powie mu się: „Usuń źdźbło ze swojego oka, odpowie na to: A ty usuń belkę ze swego” (Arachin 16b), zamiast wysłuchać napomnienia.
Dlatego można upominać brata, przyjaciela, nawet znajomego (choć tu już musi być zachowana duża ostrożność), ale nie ludzi obcych, którzy na pewno nie będą chcieli przyjąć upomnienia. Zgodnie z tradycyjną rabiniczną argumentacją, upominanie kogoś, kto nie jest skłonny nas wysłuchać, jest wystawianiem się na wyśmianie.
Maharal twierdzi nawet, że „jest spełnieniem micwy mówienie tego, co zostanie wysłuchane, ale jest także wypełnieniem micwy niemówienie tego, co nie zostanie wysłuchane”.
W Talmudzie czytamy podobną radę: „Tak jak istnieje nakaz mówienia tego, co będzie wysłuchane, istnieje zakaz mówienia tego, co nie będzie wysłuchane. Poucz człowieka obrzydliwego – a będzie cię nienawidził. Poucz mądrego – a będzie cię kochał” (Jewamot 65b, Arachin 16b).
"To wszystko oczywistości" - może ktoś powiedzieć.
Tak, ale te 'oczywistości' nie docierają do ogromnej liczby osób używających Internetu, w tym np. Facebooka. Dowodem na to (jakże przekonującym) są niezliczone awantury i stale obecna tam agresja.
Czasami zapominamy - narzekając na Internet - o sprawie podstawowej: że jesteśmy tam aktywni jednak z własnego wyboru i że nikt nas do obecności tam nie zmusza.


Źródło:
THE 614TH COMMANDMENT SOCIETY
7306 COLDWATER CANYON AVE.#7
NORTH HOLLYWOOD, CA 91605



Moje wyjaśnienie:
Mam zamiar umieścić na blogu cykl, moim zdaniem interesujący, który pozwoli poznać inny punkt widzenia na trudne tematy związane z Żydami. Nie będę komentował, i niczego interpretował. Każdy powinien użyć własnego rozumu.

sobota, 26 listopada 2011

Żydzi - działacze komunistyczni


Jak wyjaśnić fakt, że w XX wieku Żydzi stanowili znaczny procent wśród działaczy komunistycznych?

Fakt, że wśród działaczy ruchu komunistycznego, który prowadził zbrodniczą działalność przez większość XX wieku, znajdowało się dysproporcjonalnie wielu Żydów, można tłumaczyć na kilka sposobów. Jednym z nich może być wyjaśnianie tego zjawiska odejściem tych ludzi od własnych religijnych korzeni i tradycji, od własnego środowiska, przy jednoczesnym zachowaniu szczególnego idealizmu i wrażliwości na problemy etyczne - cech wyniesionych z domów rodzinnych, a ukształtowanych przez judaizm (czego przykładem może być chociażby postawa Karola Marksa - wnuka rabinów, ogarniętego obsesją zastępowania fundamentalnej kategorii judaizmu, czyli sprawiedliwości - "sprawiedliwością społeczną").
Jednak sama wrażliwość etyczna i idealizm to kategorie uczuć, a nie zasad moralnych. Uczucia bez zasad mogą bardzo łatwo prowadzić do zła. Bez przestrzegania etycznych praw Tory - tych najbardziej podstawowych: nie morduj, nie kradnij - wrażliwość ta przekształciła się u tych ludzi - w życiowej praktyce,  gdy została oderwana od religii i jej etycznego uniwersalizmu - w swoje własne zaprzeczenie, w potworną karykaturę.
Realizacja ideałów komunizmu wydawała się być - w swoim zamierzeniu - ucieleśnieniem wizji proroków Izraela: wiecznego pokoju i powszechnej sprawiedliwości, ale osiąganym bez udziału Boga, własnym wysiłkiem człowieka, który miał - według ateistycznej, materialistycznej ideologii komunizmu - zająć Jego miejsce. Jednak metody, którymi usiłowano osiągnąć pokój i sprawiedliwość od samego początku istnienia komunizmu  nieuchronnie musiały polegać - jak to jest zawsze przy realizowaniu groźnej utopii -  na niesprawiedliwości i zaprzeczać pokojowi.
Komunizm  zastąpił bowiem monoteistyczną "miłość bliźniego" (miłość skierowaną do prawdziwego, realnego człowieka obok) stanowiącą jeden z fundamentów Tory  - miłością do abstrakcyjnych "mas ludowych", "proletariatu", "klasy robotniczej", w imieniu których prześladowano, niszczono, torturowano i mordowano miliony indywidualnych "wrogów" - czyli miliony konkretnych "bliźnich". Utopijna koncepcja komunizmu - w imię "szczęścia ludzkości" - unieszczęśliwiała realnych ludzi, traktując ich jak odczłowieczony budulec do stwarzania "lepszego świata"

Źródło:


Moje wyjaśnienie:
Mam zamiar umieścić na blogu cykl, moim zdaniem interesujący, który pozwoli poznać inny punkt widzenia na trudne tematy związane z Żydami. Nie będę komentował, i niczego interpretował. Każdy powinien użyć własnego rozumu.