niedziela, 2 czerwca 2013

Mentalność, naprawiaczy świata, się nie zmienia, zawsze chętni do innym życia urządzenia
































Dziś się wzięli za handel.
Ot, wstał taki z rana,
zropiałe oczka przetarł,
masując kolana,
po wczorajszej modlitwie
policzył odciski...
w markecie tłum był większy!
Już był płaczu bliski,
gdy raptem, skołtunioną myśl,
złośliwa goni:
Mam pomysł! Wielki pomysł!
Handlu się zabroni!





























Nie, że całkiem, przesada,
lecz handlu w niedzielę!
Cwany ze mnie baranek?
Dzień pod kuratelę!
Religia jest ważniejsza!
Dlaczego się pozwala
w niedzielę odwiedzać
NETTO lub REAL'a?
Ja im z głowy wybiję
niedzielne zakupy!
Do kościoła! Na tacę!
Stop z handlem wygłupy!






Dyskusja nakazowa,
z góry narzucona,
już drąży społeczeństwo,
i szybko nie skona.
Półgębkiem coś... sklep,
jeśli jednoosobowy...,
że właściciel na swoim...,
upadli na głowy?
To o handlu w niedzielę,
czy wybrańców zmowa?
Już wcześniej ustalona,
cwana i nie nowa?

Gdy o handel niedzielny,
to idźmy za ciosem!
Zamiast tak się certolić
z tym handlowców losem,
zabrońmy tego WSZYSTKIM,
bo inne zawody
handlują swoją pracą!
Skończmy lanie wody!
Wyłączmy elektrownie,
piekarnie, szpitale,
koniec z pracą w niedzielę!
Ja ten pomysł chwalę!

Co tu dodać?
Mieliśmy już kiedyś takiego,
który nam obiecywał:
- nie będzie niczego!
Zastanawiam się tylko
(pewnie diabeł kusi?),
czy handlować w niedzielę
nadzieją się musi?
Obietnicą, za grosik
na tacę rzucony,
to nie handel zza lady?
Czy jak jej...? Ambony!
Ze szczecińskiej katedry
poniższe ujęcie
(towar poszedł jak woda?),
pozostało zdjęcie:












































Najpierwszy ludzki biznes
zysk pierwszy wyczuje,
wciąż się kręci,
choć czasem na zbytki brakuje.
A, że handlarz nadzieją
nie może być stratny,
wstęp do bożych marketów
jedno euro płatny:
























Nie zakończą przenigdy
kupieckich swawoli?
Aaa! Wspominali dawniej
coś o... wolnej woli...
Kto przytomny, zrozumie
w lot fraszkę Hemara,
przelewa się od wieków
tej goryczy czara:

Było całkiem inaczej, nie widzicie głupcy?
Chrystusa ze świątyni wypędzili kupcy.



*



Tyle czytania? Ojej! Jak wierzący prosty? Temu muszą wystarczyć, takie jak te, posty:

~Stiff: Skoro Polacy są tak bardzo katoliccy to niech biskupi ogłoszą, że zakupy w niedzielę to grzech i Polacy natychmiast przestaną chodzić po sklepach w święta. A ponieważ sklepy muszą na siebie zarobić to ci wstrętni kapitaliści sami je w niedzielę pozamykają no bo nie będą dokładać do interesu.Po co więc garstka bigotów angażuje władze świeckie do załatwiania interesów kościelnych?


~wodzislawianin: Po co komu wiara która musi być wpisana w ustawy? Gdzie sumienie? Sklepy otwarte 24h/7 w tyg bo w końcu prawdziwy katolik w niedziele do sklepu nie pójdzie. 
 
*

Ciężka praca kapłana,
wiernych wiara szczera,
to mało? Jak ich tylu,
kto sklepy otwiera?
Kto otwiera, to mniejsza,
lecz pytanie kusi:
- katolik, a w niedzielę
tam zaglądać musi?
Marna to widać wiara,
w sam raz godna osła,
jeżeli już poparcia
trzeba w sejmie posła!
Co łączą z katolikiem
niedzielne zakupy?
Więcej ich, niż w kościołach,
z tą wiarą to siupy?


*

Z wiary się nie naśmiewam
pisząc tu, teraz, tak,
lecz z tego, że wam nieboraki,
tej wiary serdecznej brak.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz