środa, 16 lutego 2011

Uff! Wypatroszyłem dzisiaj pięć kilogramów szprotek - maskotek.





















































Szprotki wielkości rybek akwaryjnych są bardzo smaczne.

Tak przyrządzam szprotki:

Jak najmniejsze szprotki po oporządzeniu solę wraz z dodatkiem przypraw. Przyprawy według gustu, znam osoby, które przesypują przyprawą do mięs lub do kurczaka. Też można.

Rybki odstawiam na kilka godzin. Potem panieruję w mące i smażę na oleju, powoli, nie na ostrym ogniu. Usmażone rybki odstawiam do ostygnięcia.

Kilka pokrojonych cebul podsmażam na oleju. Robię sos z koncentratu pomidorowego, kilku łyżeczek cukru, podsmażonej cebuli, połowy szklanki oleju, ostrej papryki, curry, ziela angielskiego i co kto lubi do smaku. Można zamiast cukru użyć miodu, polepsza smak.

Rybki zalewam przygotowanym sosem w naczyniu żaroodpornym lub innym przystosowanym do piekarnika (z przykrywką) i zapiekam w temperaturze około 200 stopni Celsjusza przez ponad pół godziny.

Zapieczone rybki przekładam do słoików, na wierzch wlewam odrobinę oleju i pasteryzuję w kąpieli wodnej przez ponad pół godziny.

Słoje z rybkami odstawiam na kilka tygodni aby dojrzały smakowo.

Mam chyba wrodzoną cierpliwość, bo pozwalam sobie na wykorzystanie ikry i mlecza z tych maleńkich rybek. Smażę te rybie "podroby" w roztrzepanym jajku i mące i zjadam ze smakiem jako nagrodę za patroszenie, hehe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz