niedziela, 9 stycznia 2011

Odwilż sprzyja przeziębieniom.

Katar, kaszel, mięśni bóle,
źle się czujesz, i w ogóle?
Tu, z Przelewic smaczny miód,
zdrowia doda! To nie cud!
Z lipy, tudzież faceliowy,
byś odporny był i zdrowy!
Miody łacno się dostanie
w niebuszewskim Manhattanie.
Tu nikt ciebie nie nabierze,
miody pszczele! Mówię szczerze!
Kiedy odwilż i roztopy,
słabną nawet tęgie chłopy,
lecz, kto miodkiem chleb smaruje,
krzepę ma, jak tur się czuje!



















Jasnożółty do zielonkawego miód z facelii przypomina miód akacjowy. Ma przyjemny, delikatny smak, jest jednak od niego bardziej aromatyczny i posiada lekko kwaskowaty posmak. Krystalizuje na jasnokremowo lub prawie biało. Może być stosowany tak jak każdy inny miód w codziennym żywieniu, słodzeniu, kuchni. Doskonale wzmacnia organizm i wspomaga leczenie. W zapobieganiu przeziębieniom oraz stanom zapalnym górnych dróg oddechowych i zwalczaniu ich może być stosowany z równym skutkiem jak miód rzepakowy. Oprócz tego należy go spożywać po ciężkiej pracy fizycznej i wzmożonym wysiłku intelektualnym. Jak najbardziej się nadaje do wspomagania leczenia chorób układu pokarmowego: nieżycie żołądka, wrzodach żołądka i dwunastnicy, problemach z wątrobą, trzustką i woreczkiem żółciowym. Podobnie jak inne jasne miody nektarowe może pomóc przy leczeniu chorób układu krążenia, niewydolności mięśnia sercowego miażdżycy, a także nadciśnieniu tętniczym. Pomaga przy leczeniu astmy oskrzelowej. Ze względu na łagodny smak i aromat można go stosować zamiast cukru do słodzenia wszelkich napojów i potraw.

sobota, 8 stycznia 2011

Dzieła sztuki pod buciorami?

Wyszedłszy na spacerek, szczęście miałem duże,
że Szczecin obfituje w przepiękne kałuże,
niech sobie narzekają barany i tłuki,
dla mnie czasem kałuża jest jak dzieło sztuki.

Wystarczy wyobraźnia i... porządne buty,
umysł jadem krytyki jeszcze nie zatruty,
a ujrzeć można cuda, piękne, kolorowe,
wciąż innym swym widokiem zachwycić gotowe.

Dzięki ci Prezydencie, sztuki mecenasie,
że mogę widzieć Szczecin w kałuż pięknej krasie!
Po co jakieś wystawy, sztuki wernisarze?
Szczecinianom się sztuka w kałużach ukaże.

Ta przy Bramie Portowej pewnie zabytkowa?
Na myśl, że kiedyś wyschnie, już mnie boli głowa,
w stronę Netto, ogromna, i jak pięknie chlapie!
Na wpis w rejestr zabytków się kiedyś załapie?























































Brawo!

Dzielny strażak, bohater, odważny jak mało!
Można na Nim polegać, gdyby się coś stało!
Umie podjąć decyzję i działać skutecznie!
U Jego boku panie czują się bezpiecznie!

Brawo, że tacy ludzie są pomiędzy nami!
Czy my byśmy umieli tak zadziałać sami?
Uratować tonącą z lodowatej wody?
Jak Radosław Komorek, ten ratownik młody?

Oraz Jego koledzy! Akcja zespołowa!
Chylę czoła! Wdzięczności nie zastąpią słowa!
Panowie ratownicy, jesteście wspaniali!
Wyszkoleni, odważni i nerwy ze stali!

Pan Prezydent dał dyplom, zegarek, podzięki.
Przygotowawczej służby skrócenie "od ręki",
obiecali załatwić koledzy strażacy.
Życzymy Ci sukcesów w Twojej przyszłej pracy!

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Ta żarówka świeci już ponad 30 lat!

Wisi w przedpokoju ponad 30 lat, jest narażona na bardzo częste załączanie i wyłączanie, świeci jednak dzielnie i nie zamierza się przepalić!

Jej dane:
Moc: 60W
Napięcie: 220V
Rok produkcji: II 1978
Producent: nieznany, trudno odczytać, jest jakieś dodatkowe oznaczenie OF lub OE










































Uzupełnienie z 18 stycznia, 2014 roku:

niedziela, 2 stycznia 2011

Dołączam się do tych życzeń.



Мне звезда упала на ладошку.
Я ее спросил - Откуда ты?
- Дайте мне передохнуть немножко,
я с такой летела высоты.

А потом добавила сверкая,
словно колокольчик прозвенел:
- Не смотрите, что невелика я...
Может быть великим мой удел*.

Вам необходимо только вспомнить,
что для Вас важней всего на свете.
Я могу желание исполнить,
путь неблизкий завершая этим**.

Знаю я, что мне необходимо,
мне не нужно долго вспоминать.
Я хочу любить и быть любимым,
я хочу, чтоб не болела мать,

чтоб на нашей горестной планете
только звезды падали с небес,
были все доверчивы, как дети,
и любили дождь, цветы и лес,

чтоб траву, как встарь, косой косили,
каждый день летали до Луны,
чтобы женщин на руках носили,
не было болезней и войны,

чтобы дружба не была обузой,
чтобы верность в тягость не была,
чтобы старость не тяжелым грузом -
мудростью бы на сердце легла.

Чтобы у костра пропахнув дымом
эту песню тихо напевать...
А еще хочу я быть любимым
и хочу, чтоб не болела мать.

Говорил я долго, но напрасно.
Долго, слишком долго говорил...
Не ответив мне звезда погасла,
было у нее немного сил.

А. Дольский

Беловежская пуща - Н. Добронравов

Uspokaja i wycisza!

Беловежская пуща, Большой Детский Хор им. Попова
авторы: А. Пахмутова , Н. Добронравов
солисты: Катя Шарманова, Александр Федорко
Belovezhskaya pusha Big Children Choir of Victor Popov
A.Pakhmutova, N.Dobronravov
Katya Sharmanova, Alexander Fedorko


lub

Большой детский хор
песня: «Беловежская пуща»
музыка: Александры Пахмутовой
слова песни: Николай Добронравов
солист: Виталий Николаев
«Песня-77»
The Big Children`s Choi`r
Song: « Belovezgskaya a dense forest »
Music: Aleksandra Pahmutova
The text of a song: Nikolay Dobronravov
Solo: Vitaly Nikolaev
«Song of year-77»




Заповедный напев, заповедная даль.
Свет хрустальной зари, свет, над миром встающий.
Мне понятна твоя вековая печаль,
Беловежская пуща, Беловежская пуща.

Здесь забытый давно наш родительский кров.
И, услышав порой голос предков зовущий,
Серой птицей лесной из далёких веков
Я к тебе прилетаю, Беловежская пуща.

Многолетних дубов величавая стать.
Отрок-ландыш в тени, чей-то клад стерегущий…
Дети зубров твоих не хотят вымирать,
Беловежская пуща, Беловежская пуща.

Неприметной тропой пробираюсь к ручью,
Где трава высока, там, где заросли гуще.
Как олени с колен, пью святую твою
Родниковую правду, Беловежская пуща.

У высоких берёз свое сердце согрев,
Унесу я с собой, в утешенье живущим,
Твой заветный напев, чудотворный напев,
Беловежская пуща, Беловежская пуща.

piątek, 31 grudnia 2010

Życie jest... proste?

Александр Дольский - Баллада о без вести пропавшем.



БАЛЛАДА О БЕЗ ВЕСТИ ПРОПАВШЕМ

Меня нашли в четверг на минном поле,
в глазах разбилось небо, как стекло.
И все, чему меня учили в школе,
в соседнюю воронку утекло.

Друзья мои по роте и по взводу
ушли назад, оставив рубежи,
и похоронная команда на подводу
меня забыла в среду положить.

И я лежал и пушек не пугался,
напуганный до смерти всей войной.
И подошел ко мне какой-то гансик
и наклонился тихо надо мной.

И обомлел недавний гитлер-югенд,
узнав в моем лице свое лицо,
и удивленно плакал он, напуган
моей или своей судьбы концом.

О жизни не имея и понятья,
о смерти рассуждая, как старик,
он бормотал молитвы ли, проклятья,
но я не понимал его язык.

И чтоб не видеть глаз моих незрячих,
в земле немецкой мой недавний враг
он закопал меня, немецкий мальчик.
От смерти думал откупиться так.

А через день, когда вернулись наши,
убитый Ганс в обочине лежал.
Мой друг сказал:"Как он похож на Сашку...
Теперь уж не найдешь его... А жаль."

И я лежу уже десятилетья
в земле чужой, я к этому привык.
И слышу: надо мной играют дети,
но я не понимаю их язык.

А. Дольский

Nowy Rok?

I znowu ta sztuczna granica,
co życie na części nam dzieli,
Sylwestrem nas pozachwyca.
Połączy? A może podzieli?

On będzie beztrosko się bawił,
a ona tańczyła w kreacji.
Suchy chleb będzie trawił,
szczęśliwy, że dziś po kolacji.

Szampany, przystawki, zakąski,
orkiestra i balu królowa.
Wśliznął się w kanał zbyt wąski,
dygocze z zimna, bez słowa.

Tłum, gwar, zakąsek góra,
i w tańcu ukochana!
Niech z parą nie pęknie rura,
bo nie doczeka rana!

Nad ranem cichnie zabawa,
spać pora! Mamy Rok Nowy!
W śmietnikach, rwetes, wrzawa,
bezdomni ruszyli na łowy!




Z ostatnią kartką kalendarza,
zostaw hen przeszłość, co przeraża,
zapomnij chwile złe, nastroje,
skończ o blahostki durne boje,
a stare kalendarze spal!
Niech Nowy Rok ci się pokaże
jako wspaniały życia bal!

piątek, 24 grudnia 2010

Święta?

























W torbie z plastiku, wierzga się i dusi,
karp, który wkrótce być zarżnięty musi,
świń, krów, indyków zabitych tysiące,
pójdą w pieczyste, smaczne i pachnące.

Ciasta, i barszcze, uszka, galarety,
śledzie, sałatki, schabowe kotlety,
surówek mnóstwo, przystawki, rosoły,
tony, tysiące ton, trafi na stoły.

Niewinnie zacznie się to od opłatka,
wspólne życzenia, od wnuczka do dziadka,
nie zawsze szczere, lecz tradycja każe,
więc będą życzyć, goście, gospodarze...

Zapomną krzywdy minione i żale,
bo już na stole pachną doskonale,
te rarytasy, więc rozejm gotowy,
bo kusi potraw ich widok zmysłowy.

Pojedzą sobie, kolęd posłuchają,
czasem smakołyk jakiś dokładają,
pusty talerzyk wciąż na gościa czeka?
Prędzej bezdomny kot doczeka mleka!

Niech by zapukał, zziębnięty i głodny,
uleci zaraz ten nastrój swobodny.
Zapraszać dziada? Myślą gospodarze...
Talerz ma PUSTY stać! Tradycja każe!

Wypieprzaj dziadu! My tu mamy Święta,
a taki marny pod drzwiami się pęta!
Głodny? Bezdomny? Mam talerzyk PUSTY!
Mam cię zaprosić? Nie! To szczyt rozpusty!

Żarcie mi stygnie! Idź już dziadu sobie,
bo jak mnie wkurzysz, to ci krzywdę zrobię!
Wędrowiec? Jezus? Masz mnie za matoła?
Zmykaj! Nie słyszysz? Rodzina mnie woła!

Tradycja znika, serca brak, miłości,
choć stoły pełne jedzenia, wśród gości,
talerzyk pusty na wędrowca czeka,
ludzi tam tłumy! A nie ma człowieka!

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Czy my nadal jesteśmy tacy sami?

Mówią - inscenizacja? Większość jeszcze żywa!
I bezsilność ich dławi, a łza słona spływa.
Stracili miejsca pracy, wegetują w biedzie,
a oprawcy się śmieją! Im się dobrze wiedzie!

To parodia sukcesu, zwykła, szara bieda,
widowiskiem ulicznym jej się zatrzeć nie da!
Bezdomni, bez przyszłości, pozbawieni pracy.
Warto było? Czy tego chcieliście Rodacy?

Czy po to ginęliście w te Sierpnie i Grudnie?
Coś się gdzieś zatraciło! Miało być tak cudnie!
Nikomu niepotrzebni, groźni, bo Wy WIECIE
jak to było naprawdę! Póki nie pomrzecie!

Historia przerabiana jest na sto sposobów,
a prawdę zabierzecie Wy! Do Waszych grobów!
Nikomu nie potrzebną, jak te Wasze zrywy,
będą wieńce, przemowy i uśmiech fałszywy.

Robotnicy i chłopi, potrzebni gdy bieda,
a później? Się omami, oskubie i sprzeda.
To dla wspólnego dobra uczą Was pokory?
A może to są bajki, jak te Wernyhory?

Nie jest prawdą, że nędzę znów dzieci dziedziczą?
A starowinki drżącą ręką grosze liczą?
Że marzną bez opału, przymierają głodem?
Czy my nadal jesteśmy tym samym Narodem?

Zewsząd głosy, że Polska jest na świat otwarta,
a ja się cicho pytam, co ta wolność warta?
Wnet bez własnej waluty, władzy oraz granic?
Czy będą nas szanować? A może mieć za nic?

Bez kłótni można żyć?

Nie wypominaj, nie wylewaj żali,
by twoi bliscy w poduchę nie łkali,
nie podnoś głosu i nie bądź tyranem,
ale partnerem! Nie władcą i panem.

Łzy? Tak, lecz kiedy cebulę się kraje,
szczęśliwy dobro w dwójnasób oddaje,
umie ustąpić, nie forsować racji,
miłości trzeba wiecznej pielęgnacji.

Wzajemna pomoc, czułość, uśmiech miły,
z tego się czerpie do miłości siły,
niech precz ulecą myśli niepochlebne,
kłótnie w rodzinie nie są nam potrzebne!

piątek, 17 grudnia 2010

Barany i polityka.

W politykę nie idzie łagodny z natury,
raczej oszust bezwzględny, podły i ponury,
taki co opowiada bajeczki o raju,
a w międzyczasie sprzedał już połowę kraju.

Opowiada naiwnym o cudzie, rozkwicie,
zagłosujcie! Będziecie żyli w dobrobycie!
Człapią więc na wybory naiwne ludziska,
a co potem? A potem żal im dupę ściska!

Że uwierzyli w brednie, byli skołowani,
dali się wykorzystać przez bezwzględnych drani.
Tyle naobiecywał, okazał się szują?
Znów pójdą na wybory i znów zagłosują!

Im głupsze obietnice i mina nieszczera,
tym chętniej tłum takiego do władzy wybiera.
Polityk obiecuje, namawia i kusi,
wie, że stado baranów burka też mieć musi.

Takiego co zaszczeka na krnąbrnego typa,
a jak nadal uparty, przyjedzie ekipa,
i baran sam w mur walnie i się nie wyliże,
a resztę tym spokojniej się do cna wystrzyże!

niedziela, 12 grudnia 2010

Postawiono pomnik w Szczecinie.























































Te zdjęcia zrobiłem dwa dni później:
























































Mój wnusio za kilkanaście dni kończy osiem lat. Zapytał mnie o ten pomnik. Skąd się wziął bo wcześniej go tu nie było i dlaczego postawiono ten pomnik? Próbowałem dziecku wyjaśnić, że Potulice to wieś z województwa bydgoskiego, w której był obóz pracy naszych obecnych przyjaciół unijnych. Zapytał mnie kiedy to było? Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że mnie, jego taty i oczywiście mojego wnusia nie było wtedy na świecie bo to było ponad 65 lat temu. I tu mnie wnuczek zaskoczył następnym pytaniem:

- dziadku? to dlaczego ten pomnik postawili dopiero teraz?

Nie potrafiłem wnusiowi na to proste pytanie sensownie odpowiedzieć.

W obozie zginęło grubo ponad pół tysiąca dzieci.

Obóz nie ma dobrej sławy także z powodu, że w latach 1945-1950 znajdował się tam Centralny Obóz Pracy w Potulicach dla Niemców.

Ale o tym już z wnusiem nie rozmawiałem.

Wydaje mi się, że dla tego pomnika odpowiedniejszym miejscem byłby Cmentarz Centralny.

To moje osobiste wczucie się w intencje autora, nic więcej:

Z Witkiewicza w Jagielońską właśnie przechodziłem,
na przejeździe pociąg jechał a ja czujny byłem!
Sfilmowałem jak przejeżdża długi, piękny cały,
bo pociągi mi się zawsze bardzo podobały!

@tjabl się czepia bez powodu, prosty temat drąży,
niech sfilmuje własny pociąg, ciekawe czy zdąży?
Ja mój zachwyt pokazałem, mój blog, prawo moje,
każdy inne piękno widzi i każdy ma swoje!




Autorem filmiku o pociągu jest rmaciejx

sobota, 11 grudnia 2010

Miłość to nie żart

Błyskawice, rozstępy miłości,
wchodzę w Ciebie dreszczem i skowytem,
zanurzając palce w intymności,
równasz moją świadomość z niebytem!

Wdzięk Twój miły topi równowagę,
sam już nie wiem czy dzień to czy noc?
głaszczesz, dając miłość czy zniewagę?
Tło doświadczeń okrył ciepły koc!

Taka chwila zmysłowa unosi,
księżyc pełnią rozjaśnia mój los.
Oszołomił! O więcej mnie prosi!
My? Naprawdę? Czy prztyczka dać w nos?

Pamięć dotyk na wieki spamięta,
zapomnienia mgłą miłą otoczy,
smutne będą już każde święta,
pozostaną Twoje piękne oczy!

sobota, 4 grudnia 2010

PO w Szczecinie odpadła!


















Autorem zdjęcia jest adams99


Żadna badająca opinię by na to nie wpadła,
że PO w Szczecinie odpadła!
Tak się stało! To nie jest wieść chora.
Odpadła z Elewatora!

adams dziewięćdziesiąt dziewięć raczył zauważyć!
No jak? Jak mogło to się zdarzyć?