piątek, 23 marca 2012

Esperanto w odnośnikach

Eŭropa himno en Esperanto








Google Serĉo

















Kurso de Esperanto
Kurso de Esperanto jest multimedialnym programem komputerowym do samodzielnej nauki Esperanta. Oto kilka jego właściwości:
• Tylko 12 lekcji
• Wymowa i ćwiczenia słuchowe
• MP3 piosenki – ucz się śpiewając
• Rozmaite ćwiczenia utrwalające
• Pomoc w poprawieniu zadań (współpracuj!)
• Oto kilka obrazów z programu
• Bezpłatne pobranie tutaj
Nowe elementy w wersji 3.02
• Tłumaczenie na 23 języki
• Zawiera następną piosenkę MP3 z karaoke (w lekcji 02)
• Lekcje są tak ułożone, aby uczący się mógł lepiej korzystać z kursu
• Zawiera więcej plików z wymową z nowym lektorem.
• Kurso stosuje teraz Unikod, co umożliwi tłumaczenie na każdy język.
• Nowy wygląd!











lernu!
lernu! to wielojęzyczne strony oferujące użytkownikom internetu przystępne informacje o języku międzynarodowym esperanto bezpłatnie oraz w łatwy sposób.













PEA Varsovia filio













Radio Esperanto Internacia









Radio - Verda









Amikaro de Esperanto en Radio









Radio Esperanto denove estas aŭskultebla













Kaliningrada Esperanto-Podkasto











Esperanto для всех!















Rusia Esperantista Unio













Esperanto Access










Esperanto – An overview























Kurso de Esperanto













DaCast Universal Language Esperanto


















Federación Mexicana de Esperanto











Wilfred podkastaro
Podcast aggregator, targeted at Esperanto radio.

















Parolu, Mondo!

















Esperanto NET










EAB Esperanto Education










Esperanto Links
This is a very comprehensive list of links about Esperanto.








Kafejo

wtorek, 14 lutego 2012

Bez lásky

Wahałem się pomiędzy dwiema piosenkami, które śpiewa Waldemar Matuška, a mianowicie "Zmýlená neplatí" i "Moje neštěstí" . Zdecydowałem się na "Zmýlená neplatí".



A to z powodu przeczytania:












Kliknij aby przeczytać cały artykuł...

Nawet skomplikowane uczucia można opisać.

Wystarczy wkleić w Google:
sqrt(cos(x))*cos(300 x)+sqrt(abs(x))-0.7)*(4-x*x)^0.01, sqrt(6-x^2), -sqrt(6-x^2) from -4.5 to 4.5

Wychowani w sieci


















Autor: Piotr Czerski - My, dzieci Sieci

Poniżej wybrane, obszerne fragmenty, proponuję przeczytanie arcyciekawej całości:
...
My, dzieci sieci – my, którzy dorastaliśmy z internetem i w internecie – jesteśmy pokoleniem, które przyjęte kryteria tego terminu spełnia niejako na odwrót. Nie doświadczyliśmy impulsu ze strony rzeczywistości, ale przekształcenia się samej rzeczywistości; nie łączy nas wspólny, ograniczony kontekst kulturowy – ale poczucie wolności jego wyboru i samodefinicji.

Pisząc te słowa mam świadomość nadużycia, jakiego dopuszczam się używając zaimka „my” – ponieważ nasze „my” jest płynne, nieostre, wedle starych kategorii: doraźne. Jeżeli piszę „my” – to znaczy: „wielu z nas”, albo „niektórzy z nas”. Jeżeli piszę: „jesteśmy” – to znaczy: „bywamy”. Piszę: „my” tylko dlatego, żeby móc o nas w ogóle napisać.
...
Sieć nie jest dla nas czymś zewnętrznym wobec rzeczywistości, ale jej równoprawnym elementem: niewidoczną, ale stale obecną warstwą przenikającą się z przestrzenią fizyczną. My nie korzystamy z sieci, my w niej i z nią żyjemy. Gdybyśmy mieli opowiedzieć wam, analogowym, nasz bildnungsroman – w każdym kształtującym nas doświadczeniu istniał naturalny pierwiastek internetowy. W sieci nawiązywaliśmy przyjaźnie i kłóciliśmy się, w sieci przygotowywaliśmy ściągi na klasówki, w sieci umawialiśmy się na imprezy i wspólną naukę, w sieci zakochiwaliśmy się i rozstawaliśmy ze sobą. Sieć nie jest dla nas technologią, której musieliśmy się nauczyć i w której udało nam się odnaleźć. Sieć jest procesem, który dzieje się i nieustannie przekształca na naszych oczach; z nami i przez nas. Technologie pojawiają się, a potem znikają na peryferiach, serwisy powstają, rozkwitają i gasną, ale sieć trwa, bo sieć to my – komunikujący się ze sobą w naturalny dla nas sposób, bardziej intensywny i wydajny niż kiedykolwiek w historii ludzkości.

Wychowani w sieci myślimy trochę inaczej. Umiejętność znajdowania informacji jest dla nas czymś równie podstawowym, jak dla was umiejętność odnalezienia w obcym mieście dworca albo poczty. Kiedy chcemy się czegoś dowiedzieć – jakie są pierwsze objawy ospy, czy rachunek za wodę nie jest podejrzanie wysoki albo dlaczego zatonęła „Estonia” – podejmujemy działania z taką pewnością, z jaką prowadzi się samochód wyposażony w nawigację GPS. Wiemy, że potrzebne nam informacje znajdziemy w wielu miejscach, umiemy do nich dotrzeć, potrafimy ocenić ich wiarygodność. Przywykliśmy do tego, że zamiast jednej odpowiedzi znajdujemy wiele różnych – i umiemy z wyabstrahować z nich wersję, która jest prawdopodobnie najsłuszniejsza, odrzucając te, które sprawiają wrażenie mało wiarygodnych. Selekcjonujemy, filtrujemy, zapamiętujemy – i jesteśmy gotowi wymienić zapamiętaną informację kiedy pojawi się jej nowa, lepsza wersja.
...
Uczestniczenie w kulturze nie jest dla nas czymś odświętnym – globalna kultura to podstawowy budulec naszej tożsamości, ważniejszy dla samodefinicji niż tradycje, narracje historyczne, status społeczny, pochodzenie, a nawet język, którym się posługujemy. Z oceanu dóbr kultury wyławiamy te, które odpowiadają nam najbardziej – wchodzimy z nimi w dialog, oceniamy je, zapisujemy te oceny w specjalnie do tego celu stworzonych serwisach, które podpowiadają nam, jakie inne albumy, filmy, czy gry powinny zyskać nasze uznanie. Niektóre filmy, seriale czy wideoklipy oglądamy jednocześnie z kolegami z pracy albo znajomymi z drugiej półkuli, uznanie dla innych dzielimy z garstką ludzi, których być może nigdy nie spotkamy w świecie rzeczywistym. Stąd wynika nasze poczucie jednoczesnej globalizacji i indywidualizacji kultury. Stąd wynika nasza potrzeba swobodnego dostępu do niej.
...
Dlaczego mielibyśmy płacić za dystrybucję informacji, którą można błyskawicznie i perfekcyjnie skopiować, nie zmniejszając przy tym ani na jotę wartości oryginału? Jeżeli dostajemy samą tylko informację – chcemy, aby cena była do niej adekwatna. Możemy płacić więcej, ale chcemy otrzymać wówczas wartość dodatkową: ciekawe opakowanie, gadżet, wyższą jakość obrazu, możliwość rozpoczęcia oglądania tu i teraz, bez oczekiwania na pobranie pliku. Potrafimy wyrażać uznanie i chcemy wynagradzać autorów (kiedy pieniądze przestały być banknotami, a stały się szeregiem cyfr wyświetlanych na ekranie płacenie nabrało nieco charakteru aktu wymiany symbolicznej, na którym obie strony coś zyskują), ale osiągnięcie przez korporacje wyników założonych w planach sprzedaży zupełnie nas nie interesuje. To nie nasza wina, że ich biznes w dotychczasowym kształcie przestał mieć sens – a oni, zamiast podjąć konkurencję i dotrzeć do nas z czymś więcej, niż możemy mieć za darmo, postanowili okopać się na dotychczasowych pozycjach.

I jeszcze jedno: nie chcemy płacić za swoje wspomnienia. Filmy, które pamiętamy z młodości, muzyka, która towarzyszyła nam dziesięć lat temu – w sieciowej pamięci zewnętrznej są po prostu wspomnieniami, których przywoływanie, wymiana i przetwarzanie jest dla nas czymś tak oczywistym, jak dla was wspominanie „Czterech pancernych”. Bajki, które oglądaliśmy w dzieciństwie, odnajdujemy w sieci i pokazujemy naszym dzieciom – tak samo, jak wy opowiadaliście nam bajkę o Czerwonym Kapturku albo trzech koźlątkach. Czy potraficie sobie wyobrazić, że ktoś oskarży was z tego powodu o łamanie prawa? My też nie potrafimy.
...
Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że nasze rachunki płacą się same, jeśli tylko dysponujemy środkami na koncie; że założenie konta bankowego albo przeniesienie numeru telefonu do innego operatora to kwestia wypełnienia jednego formularza online i podpisu na umowie podsuniętej przez kuriera; że nawet podróż na drugi koniec Europy z międzylądowaniem i zwiedzaniem miasta w połowie drogi można zorganizować w dwie godziny. Jako użytkownicy państwa jesteśmy więc coraz bardziej zirytowani archaicznością jego interfejsu.
...
Nie ma w nas tej wynikającej z onieśmielenia pokornej akceptacji, jaka cechowała naszych rodziców – przekonanych o nadzwyczajnej wadze spraw urzędowych i odświętnym charakterze interakcji z państwem. Nie czujemy tego respektu, który brał się z odległości między samotnym obywatelem, a majestatycznymi szczytami „władzy”, majaczącymi gdzieś pośród mgieł. Nasza wizja struktury społecznej jest zresztą inna niż wasza: sieciowa, a nie hierarchiczna. Przywykliśmy do tego, że niemal z każdym – dziennikarzem, burmistrzem miasta, profesorem uniwersytetu albo znanym piosenkarzem – możemy spróbować podjęcia dialogu i nie potrzebujemy do tego uprawnień wynikających ze społecznego statusu. Powodzenie interakcji zależy tylko od tego, czy treść przesyłanego komunikatu zostanie rozpoznana jako ważna i warta odpowiedzi. A skoro dzięki współpracy, ciągłej dyskusji, hartowaniu poglądów w ogniu krytyki mamy poczucie, że nasze poglądy w wielu kwestiach są po prostu lepsze – dlaczego nie mielibyśmy oczekiwać poważnego dialogu z rządem?
...
Najważniejszą dla nas wartością jest wolność: słowa, dostępu do informacji, kultury. Mamy poczucie, że to dzięki tej wolności sieć jest tym, czym jest – i że obrona jej wolnościowego kształtu jest naszym obowiązkiem wobec kolejnych pokoleń, takim samym, jak ochrona środowiska naturalnego.

Być może nie nazwaliśmy tego dotąd, być może jeszcze sami nie zdajemy sobie z tego sprawy – ale tym, czego chcemy, jest chyba po prostu prawdziwa, realna demokracja. Demokracja, o której być może nie śniło się nawet waszym publicystom.

Kliknij aby przeczytać cały artykuł...

Ciężko jest żyć z przeświadczeniem, że własne ciało więzieniem.

Dziennikarze trafili w Indiach na wyjątkową rodzinę, trzy siostry cierpiące na "syndrom wilkołaka" lub inaczej mówiąc, mające nadmierne owłosienie.
Siostry wilkołaki to 23-letnia Sawita, 18-letnia Monisza i 16-letnia Sawitri Sangli żyją w małej wiosce niedaleko miasta Puna w środkowych Indiach. Nadmierne owłosienie odziedziczyły po ojcu. Tę rzadką, dziedziczną przypadłość (chorobę?) charakteryzuje obfite owłosienie praktycznie całego ciała. W tej rodzinie jest sześć córek, u pozostałych trzech nie ma problemu z nadmiernym owłosieniem. Ich matka Anita Sambhadżi Raut powiedziała, że tę rzadką przypadłość pozostałe trzy córki odziedziczyły po swoim ojcu. Anita została zmuszona do małżeństwa z nim w wieku 12 lat, przy czym do dnia wesela nie widziała przyszłego męża i nie wiedziała, że on cierpi na nadmierne owłosienie.
Według relacji kobiety, jej wujek i ciocia, którzy opiekowali się nią po śmierci jej rodziców, zmusili ją do poślubienia tego człowieka pod groźbą śmierci. Mąż Raut zmarł w 2007 roku. Indyjski reżyser dokumentalista Szeh Gupta zamierza nakręcić film o losie tych dziewczyn i zwrócić uwagę na ich problem, co pomoże im zebrać fundusze na laserową depilację i znaleźć mężów.











Kliknij aby przeczytać cały artykuł...

środa, 1 lutego 2012

O Wisławie Szymborskiej słowa ostatnie

Żyła, błądząc i walcząc z zwyczajną słabością, nikczemność wymieszała z kunsztem i wielkością, nader często wśród miłych ocen, komentarzy, zabolał ten jedyny, nienawistnie wraży. Żyła tak, jak umiała w tym przewrotnym świecie, w słowach, które zostały, siebie odnajdziecie, więc czytając jej wiersze pomyślane składnie, spróbujcie żyć inaczej! Jak? Niech każdy zgadnie! Przecież innych oceniać umiemy surowo? Starczy! Żegnaj Wisławo! Mądra białogłowo!














Wisława Szymborska urodziła się 2 lipca 1923 r. w Bninie, miasteczku nieopodal Poznania, będącym obecnie częścią Kórnika. Rodzice, Wincenty Szymborski i Anna Maria de domo Rottermund, przenieśli się tam z Zakopanego w związku z pracą ojca, który był zarządcą dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego w Wielkopolsce. W 1924 r. cała rodzina przeprowadziła się do Torunia, a następnie po 7 latach do Krakowa, z którym Szymborska związana była do końca swojego życia.

W 1996 roku została laureatką Literackiej Nagrody Nobla. Nagroda ta została jej przyznana za "poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości", była jednym z najbardziej dramatycznych momentów w życiu Wisławy Szymborskiej. Po "tragedii sztokholmskiej", jak ona sam i jej przyjaciele nazywali to wydarzenie, poetka zamilkła na ponad 6 lat – jej kolejny tomik "Chwila" ukazał się dopiero w 2002 r. Zawierał jedynie 23 wiersze. Jerzy Illg wspominał, że Szymborska po Noblu "chciała pozostać osobą, a nie stać się osobistością".


Kliknij aby przeczytać cały artykuł...

wtorek, 31 stycznia 2012

Rosyjska wódka obchodzi swoje 147 urodziny

Moskwa, 31 stycznia. Dziś Rosja obchodzi nieoficjalne urodziny rosyjskiej wódki.

31 stycznia 1865 w Sankt Petersburgu, Dmitrij Iwanowicz Mendelejew obronił swoją słynną rozprawę doktorską "Połączenie alkoholu i wody", nad którą pracował w latach 1863/64. Praca doktorska jest przechowywana w muzeum wielkiego naukowca - w Petersburskim Uniwersytecie.

Celem pracy było zbadanie wagi alkoholu i wody, w zależności od stężenia tych roztworów i temperatury. Innymi słowy, były badane mieszaniny w różnych temperaturach i stężeniach, od alkoholu absolutnego do roztworu 50% wagowych, a następnie do 0%.

W rozdziałach 4 i 5 pracy, nazwanych odpowiednio "Największa kompresja występująca we wzajemnym powiązaniu bezwodnego alkoholu i wody" i "O zmianie proporcji ilości alkoholu w połączeniu z wodą", opisano badania roztworów wodno-alkoholowych, w tym o stężeniu 33,4% wagi lub 40% objętości. Zaskakującym jest, że o oddziaływaniu fizjologicznym i biochemicznym na żywe organizmy nie ma ani słowa.

Ogólnie rzecz ujmując, mówi się, że wódka pojawiła się w Rosji zaledwie 600 lat temu. W tamtych czasach ten gorzelniany napitek robiono z pszenicy, żyta i jęczmienia. Wino zbożowe, państwowe, rosyjskie - to wszystko o wódce.

Piotr Wielki bez wódki nie spożywał żadnego posiłku. W tym samym czasie Car wprowadził pojęcie "karniaka" To było bardzo duża szklanica, do której mieściło się 1,5 litra wódki. Puchar podnoszono na zakończenie i należało go wypić duszkiem.Wódka mogła być bardzo różna - ale nie więcej niż 20 procentowa.

To Piotr Wielki pozwolił kobietom na picie wódki w miejscach publicznych. Piły z 150 gramowych kieliszków. Wódkę na wynos kupowano tylko wiadrami. Moskiewskie wiadro miało pojemność dwanaście i pół litra. W tym czasie, wszelkie opakowania kosztowały o wiele drożej niż sama wódka. Ale zrujnować się narodowi przez picie Car nie pozwalał. Wyjątkowych miłośników wódki nagradzał medalem za pijaństwo.

Wódka służyła za nagrodę. W 1830 roku, dekarz Peter Telushkin bez zabezpieczenia wspiął się na iglicę wieży petersburskiej katedry i naprawił koronę anioła. Za odwagę otrzymał od Cara Mikołaja I pismo nadające przywilej - może pić wódkę w każdej tawernie i w każdej ilości. Długo się tym przywilejem nie nacieszył - w ciągu dwóch tygodni niepohamowanego pijaństwa, stracił list.
Kiedy znowu poszedł do Cara, ten kazał mu wypalić na szyi dwugłowego orła. Tak zrodził się dobrze wszystkim znany gest - Dajmy sobie w szyję.
Wcześniej wódką nazywano zbożową gorzałkę o mocy od 20 do 60 stopni. Pod koniec XIX wieku rząd postanowił wprowadzić monopol na produkcję wódki. Czy to zasługa chemika Mendelejewa, czy zbieg okoliczności, ale od tej pory czterdziestoprocentowa wódka jest uważana za standard.










Źródło:
Kliknij aby przeczytać artykuł w oryginale...

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Изучение иностранных языков

To na ten komentarz zwróciłem uwagę:

koshak 30 января 2012, 22:01 #
Я в свое время надрачивал грамматику вот этой книжкой — http://www.ozon.ru/context/detail/id/6962066/ Там тонны упражнений всех уровней сложности. Не знаю, есть ли аналоги в виде онлайн-тренажеров, но в любом случае, поищите этот букварь в любом виде пригодится.

А еще http://elt.oup.com/student/headway/?cc=cz&selLanguage=cs




















По headway мы занимались в старших классах школы, вспомнил и нашел у них на сайте эти упражнения. Если найдете где сами учебники, обязательно тащите, они прикольные.

Вообще грамматика — это основа языка. Запоминать слова не так сложно, как правильно составлять их в предложение. Как в программировании — можно знать, что в каком-то языке есть слова и словосочетания, которые обозначают ту или иную языковую структуру, но составить их в «работающую фразу» уже сложнее.

Я, например, не знаю грамматики немецкого и итальянского, но знаю оттуда некоторые слова (около 500 разговорных), и что мне с ними сделать?

Если я читаю английский текст со всеми незнакомыми словами, я быстро выстраиваю грамматическое (DOM-) дерево, потому что сразу понятно, что вот это слово — это наверняка подлежащее, а вот это — по-любому сказуемое и дальше раскладывается предложение. И потом находятся слова в том же гугл translate, и подбирается нужный смысл слов исходя из общего контекста.

Если я зайду на немецкий сайт, я вряд ли что-то пойму, потому что я не знаю, как в нем строятся предложения и как происходит словообразование (хотя вру, чуть-чуть знаю, но всё равно перевод и понимание немецкого текста — задача в десять раз сложнее перевода английского).


sobota, 21 stycznia 2012

Wśród gwiazd jest teraz i Kosmos poruszy śpiewem co trafia do serca i duszy














Debiutowała w 1968 r. na festiwalu w Sopocie. Jej pierwszym przebojem była piosenka "Gondolierzy znad Wisły". Przez lata spopularyzowała tak znane utwory jak: "Motylem jestem", "Kocha się raz", "Odpływają kawiarenki", "Wymyśliłam Cię", "Beatlemania story". Zagrała także w filmie "Motylem jestem czyli romans czterdziestolatka" i sztuce Mrożka "Piękny widok".

Była laureatką wielu prestiżowych nagród na światowych festiwalach piosenki. Była laureatką plebiscytów prasowych i radiowych na najpopularniejszą piosenkarkę roku. Nagrała wiele płyt, ostatnie z nich to "Małe rzeczy" wydane w 2008 r. i "Ponieważ znów są Święta" w 2010 r.

Kliknij aby przeczytać cały artykuł...

A świeckie Państwo w swojej łaskawości grzywną naucza do Boga miłości





















Kliknij aby przeczytać cały artykuł...


Dziesięć tysięcy i grzech odkupiony, ale targować mogły się dwie strony, więc ostatecznie stanęło na pięciu, i tak upiekło się temu dziewczęciu. To cud prawdziwy! Tak mi się wydaje, bo są surowsze w swych wyrokach kraje.


piątek, 20 stycznia 2012

Choć odkrywamy nowe planety, ciemnogród nadal górą! Niestety!













Przypomnijmy, że w poniedziałek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa na wniosek prokuratury uznał, że popularna piosenkarka jest winna przestępstwa obrazy uczuć religijnych dwóch osób. Prokuratura żądała kary 10 tys. zł grzywny. Obrońca oskarżonej mec. Sergiusz Doniecki wnosił o uniewinnienie; podkreślał, że proces "wkroczył w konstytucyjną zasadę wolności słowa".

kliknij aby przeczytać artykuł...




Skąd tylu durni wśród ludzkiego tłumu? Czyżby dostali małpiego rozumu?
Na tolerancję chcesz testować Władzę? Powiem życzliwie, daj spokój, nie radzę, doda paragraf obrazy ciemnoty i wpadniesz bratku w ogromne kłopoty!
Próba krytyki "czarodziejskiej księgi" to dowód własnej głupoty potęgi, i tak ma szczęście, że takie pokłosie, bo dawniej mogli by spalić na stosie!

Artystyczne bajery z arkusza A4

Te niesamowite rzeźby są wykonane z jednego arkusza papieru.






















Peter Callesen (ur. 1967) jest duńskim artystą, który potrafi wyczarować ​​niezwykle skomplikowane i piękne rzeźby z jednego arkusza papieru. Ma wyjątkowy talent łączenia minimalizmu ze złożonością szczegółów, wystarcza arkusz białego papieru, z którego starannie wycina i składa naprawdę piękne kompozycje.

"Duża część mojej pracy jest wykonana z papierowych kartek A4. Jest to prawdopodobnie najczęściej dzisiaj używane medium wykorzystywane do przenoszenia informacji. Może dlatego ludzie rzadko zauważają rzeczywiste możliwości ukryte w arkuszu A4 ", mówi Peter.


Strona internetowa artysty (kliknij...)
Więcej o nim (kliknij...)
Strona Magazynu Demilked (kliknij...)

czwartek, 19 stycznia 2012

Natrętne wyroki












"Uzna­nie kry­tyki Biblii za nie­do­pusz­czalną auto­ma­tycz­nie czyni z reli­gii temat, o któ­rym wolno mówić dobrze albo wcale, co pozba­wia ate­istów moż­li­wo­ści wyra­ża­nia wła­snych poglą­dów, co sta­nowi powrót do cza­sów inkwi­zy­cji, która wszel­kimi dostęp­nymi środ­kami zwal­czała tak zwane here­zje, będące w rze­czy­wi­sto­ści innymi punk­tami widze­nia od repre­zen­to­wa­nych przez duchow­nych."
Kliknij aby przeczytać cały artykuł...

Dręczy mnie myśl natrętna, prześladowcza, chora:
- Ach, gdyby kupić biblię z podpisem autora!
Lub nauczyć się sztuczki, tej co w wino woda, już mi się kręci w głowie, wyrok smaczku Doda.

Z fantazją i polotem












Kliknij aby przeczytać artykuł...

Z wielką fantazją i polotem zaryzykował przelot LOTEM, pobiegał trochę (grunt to zdrowie), personel stawał wprost na głowie, by się ogarnąć w bałaganie (to taka szkoła na przetrwanie?), w końcu poleciał! Sukces był bliski! Tylko wciąż nie wie gdzie są walizki!

Smoleńsk i akredytowani czyli felieton Jana Pietrzaka

poniedziałek, 16 stycznia 2012

W większości nadal aktualne

(Pisownia oryginalna)

Ilustrowany KUCHARZ KRAKOWSKI dla oszczędnych gospodyń.
Smaczne i tanie obiady dla domów obywatelskich, według kuchni krakowskiej, litewskiej, francuskiej i wiedeńskiej, z uwzględnieniem higieny i dietetyki, z podaniem dyspozycyj na stosowne obiady każdego dnia całego roku, sposobu podawania potraw, ubierania stołu i przyjmowania gosci, z osobnym rozdziałem o kuchni kartoflanej.

Praktyczne przepisy do ciast, legumin, konfitur, likierów, lodów, marynat itp.
Ważne wskazówki do gospodarstwa domowego, oraz konserwowania i przechowania w należytym stanie różnych przedmiotów, na podstawie wieloletniego doświadczenia i według wzorowych dzieł ułożone przez Maryę Gruszecką.

Wydanie dziewiąte Ilustrowane, zupełnie przerobione i pomnożone, z podaniem miar i wag dawniejszych (funty, kwarty) i metrycznych.
KRAKÓW. Nakładem księgarni J. M. Himmelblaua.
Warszawa: G. Centerszwer.

Fragment przedmowy:
Dzisiaj w skomplikowanem życiu, jakie prowadzimy, gospodyni domu musi znać chemię, fizykę, higienę, a przedewszystkiem musi umieć doskonale rachować, w obec wzrastającej drożyzny, wszelkich artykułów spożywczych. Żaden z panów świata, grymaszących tak często, nie ma nawet pojęcia, ile namysłu, rachunku, doświadczenia wymaga zadysponowanie smacznego, dobrego, a niedrogiego obiadu.
Doświadczenie jednak nabywa się pomału, przychodzi z czasem.

Fragment wstępu:
Przy każdem przyjęciu, czy to kilku osób, czy liczniejszego towarzystwa, pamiętać należy, aby wszystko wcześnie przysposobionem było. Najpierw rozważyć dobrze, jakie potrawy i w jakim porządku mają być podane, jakie przystawki, np. do herbaty ciasta, do obiadu zaś deser, owoce.
Gdy goście nadejdą, powinna być ubrana, wesoła, żeby ich przyjście nie sprawiało ambarasu i tego zamięszania, które tak źle oddziaływa na gościa i fatalnie wyobrażenie daje o domu.

Fragment: Co zdrowo jeść?
Największą mistrzynią życia ludzkiego jest doświadczenie, czy to na polu ekonomii, oświaty czy medycyny; w ostatnich dwóch razach, wspomagane przez mądrze zastosowaną hygienę, oddaje ludziom niezmierne usługi. Ostatnie dziesiątki lat wykazują ogromny postęp w kierunku pielęgnowania zdrowia i życia ludzkiego, popularne pisma i wykłady o hygienie, pilne zwracanie uwagi na dobroć wody i powietrza, kontrola artykułów spożywczych, wszystko to przyczynia się do przedłużenia i utrzymania zdrowia. Mimo to jednak rezultaty nie są tak dobre, aby zbawienny wpływ wywarły na ogół ludzkości.
Za dużo robi się dla ducha, za mało dla ciała, a przecież doświadczenie uczy, że zdrowy duch, może się mieścić tylko w zdrowem ciele. Gimnastyka uprawiana zaledwie w niższych klasach gimnazyum, nie wiele pomaga. Natomiast gruntowne zapoznanie młodzieży w szkole i w domu z anatomią, fizyologią, wreszczie objaśnienie o doniosłości dobrego pożywienia, odnośnie do naszego organizmu, oto droga, którą największy kapitał, zdrowie człowieka, uczynić można trwałym, bezpiecznym i jeżeli wolno użyć tego wyrażenia -- dobrze procentującym.
Zwierzęta leśne i w ogóle dziko żyjące nie zatraciły instynktu, jakim je matka-natura obdarzyła w wyszukiwaniu sobie najodpowiedniejszego pokarmu. Człowiek pierwotny posiadał go także w wysokim stopniu; nam jednak niestety wychowankom cywilizacyi, brak go zupełnie do tego stopnia, że nauka musi nam wskazywać co i kiedy używać należy.
Doprowadziwszy szczęśliwie do różnych wynalazków graniczących z cudownością jak: telefony, błyskawiczne pociągi, elektryczne koleje i oświetlenia; przyszliśmy, do przekonania, że nam brakuje dwóch małych drobnostek, do używania tych wspaniałości, mianowicie: dobrego trawienia i zdrowego snu; zatraciliśmy je w pochodzie cywilizacyjnym równie jak: silne nerwy i długie życie. Pewną rzeczą jest, że zasobem sił, zdrowia i humoru dawnego człowieka, możnaby dzisiaj czterech obdarzyć.
Dwie przyczyny składają się dzisiaj na wszelkie słabości, a to zaziębienie i zepsucie żołądka.
Wynaturzony sposób życia w ogóle, a w szczególności niestosowne pokarmy i napoje, psują krew i soki organizmu, a soki te zamiast być środkiem odnawiania, stają się gniazdem lub zawiązkiem chorób.
Aby zapobiedz pogarszaniu się soków i krwi w człowieku, trzeba mu dać więcej ruchu, powietrza, lepsze pożywienie, a przedewszystkim zmianę i rozmaitość w pożywieniu. Każdy robotnik musi mieć odpoczynek, tak samo żołądek. Najlepiej rano i w wieczór brać lekki posiłek, a raz na dzień zjeść dobry obiad. Małe dzieci powinny jeszcze w międzyczasie zjeść coś lekkiego. Dorośli zaś i ludzie prowadzący życie siedzące, nie powinni jeść więcej jak dwa razy na dzień. Zawsze jednak jeść należy wtedy, gdy żołądek strawił i przez jakiś czas odpoczął. Najlepiej byłoby, gdybyśmy obiady zamiast o 12 lub 1-szej godzinie, w którym to czasie każdy człowiek pracujący jest najbardziej zajęty, jadali między 4-tą a 6-tą godziną. O tej porze, każdy mniej więcej kończy pracę, może więc z całą swobodą oddać się jedzeniu i odpoczynkowi.
Potrawy nie powinny być spożywane na gorąco; najzimniejsze nawet nie szkodzą tyle, co gorące. Skutkiem spożywania gorących potraw, najpierw tracimy zęby, potem następuje złe trawienie i rozmaite przypadłości żołądkowe.
Do hygienicznego życia należy także praca: gnuśne życie, nudy, nie przyczyniają się ani do zdrowia, ani do dobrego trawienia. Każdy organ, każdy niemal członek ciała ludzkiego, potrzebuje pewnej sumy natężenia i pracy. Spacery w ogrodach,parkach, alejach, nie odpowiadają tej potrzebie ruchu; spinanie się po górach, praca w polu lub ogrodzie, a przedewszystkiem ciągłe zajęcie i dobre odżywienie, z najsłabszego człowieka wyrobią z czasem zdrowego i wesołego członka społeczeństwa.

sobota, 14 stycznia 2012

To powód do radości czy do smutku?

Monika Olejnik: Czyli euro w Polsce za kilka lat.
Jacek Rostowski: Decyzja o tym, kiedy można by przystąpić, za kilka lat, a już samo przystąpienie później.
Monika Olejnik: Och, jeszcze później.
Jacek Rostowski: Jeszcze później.
Kliknij aby przeczytać cały wywiad...

sobota, 7 stycznia 2012

Ignorancja motorem postępu?

Wiele lat wstecz przeczytałem, że szybka decyzja, chociaż jak się może w przyszłości okazać, błędna, wygrywa z decyzją trafną ale opóźnioną przez zbytnie analizowanie jej słuszności. Podobno (lubię to sformułowanie, takie rzetelne, he, he!) Pentagon od dawna ogranicza możliwość awansu zbyt inteligentnym, ponieważ osoba "za mądra" nie nadaje się do podejmowania błyskawicznych działań (źródło: moja zawodna pamięć). Zapewne dlatego (znowu się wynurza określenie "podobno") dobry i uznany szachista nie podejmuje się będąc przejazdem w jakiejś pipidówie grać z lokalnym cwaniakiem. On (ten uznany) zna zasady i każdy ruch takiego wiejskiego gracza uzna za sensowny i będzie go analizował zgodnie z regułami, a to może go zapędzić w tak zwany kozi róg. Zapewne każdy zna jakiś przykład prymitywa, w sensie intelektualnym, który ma niesamowity dryg do rozkręcania interesów? I to jest jeden z przykładów, że ignorancja wygrywa.

Proponuję przeczytać artykuł, który jest blisko tematu mojego wpisu:
Przerażająca ignorancja Amerykanów (kliknij)


lub

Чудовищное невежество американцев ("Polityka", Польша) Читать далее...













środa, 4 stycznia 2012

Zawiłości życia

Nic nie jest tak oczywiste, jak początkowo może wyglądać. Proponuję poświęcić trochę czasu na obejrzenie:

Na zawsze razem. (kliknij)
Każdy rodzic uważa, że jego dziecko jest wyjątkowe.
Poznajcie dwie młode damy, które są bardziej wyjątkowe od innych. Choć są dwie to dzielą jedno ciało. Abigail i Britanny urodziły sie połączone na całe życie. Oto rok z życia bliźniaczek.

oraz

Na zawsze razem: Abby i Brittany kończą szesnaście lat. (kliknij)
Abby i Brittany Hensel wystąpiły w filmie pokazującym rok z ich życia.
Bliźniaczki wciąż mieszkają w tym samym miasteczku z czternastoletnim bratem, dwunastoletnią siostrą rodzicami i psem. Jak większość nastolatek chodzą do szkoły, spotykają się z przyjaciółmi oraz marzą o zrobieniu prawa jazdy. Bliźniaczki syjamskie pozwoliły, by kamera towarzyszyła im w dniu ich szesnastych urodzin.













Po obejrzeniu warto ponownie zamyślić się nad zawiłością życia. A także nad błahością wielu naszych problemów.

Wpis blogowy i fragment ilustracji na podstawie źródła: http://vod.onet.pl

wtorek, 3 stycznia 2012

ChromiumOS Lime














Podobno jest lekki i szybki jak błyskawica. ChromiumOS to idealny system operacyjny dla netbooków, laptopów czy nawet komputera stacjonarnego. Dzięki przyjaznemu środowisku Chromium/Chrome, cały Internet jest na wyciągnięcie ręki w kilka sekund. HTML5 i Flash są w pełni obsługiwane, co pozwala cieszyć się w najlepsze wszystkim, co Internet ma do zaoferowania.
Obsługuje:
Broadcom WiFi - bcm43xx
Ralink WiFi - RT24XX, RT28XX, RT30XX
Realtek WiFi - R8187SE, R8712U, RTL73, rtl8180, RTL8187, RTL8192XX
Procesory graficzne NVIDIA - seria 6 i nowszych
ATi / AMD GPU - HD2900 i nowsze

Nie ma problemu z PAE (PAE zwiększa możliwości adresowania pamięci, dzięki czemu więcej niż 4 GB pamięci RAM jest do wykorzystania w systemach 32-bitowych).

Pełna obsługa Javy.


Jeżeli masz problem z uruchomieniem startu systemu z USB, bo twój komputer nie ma takiej możliwości wyboru, to tutaj znajdziesz rozwiazanie:
Boot From a USB Drive Even if your BIOS Won’t Let You

Istnieje możliwość zainstalowania na dysku twardym. Po uruchomieniu systemu z dysku USB, należy nacisnąć Control-Alt-T, a następnie wpisać:

/usr/sbin/chromeos-install

zostaniesz zapytany o hasło roota:facepunch. Instalacja zajmie trochę czasu, ale w końcu ulegnie zakończeniu.

Teraz, to już z górki

Teraz, to już z górki... Kto "fiknie", ten zniknie!













President Obama Signed the National Defense Authorization Act - Now What?
One thing I love about writing on technology is that it’s a subject always filled with hope and optimism. For every frightening use of technology by oppressive governments there’s a corresponding story about the use of that same technology to overcome oppression.
...
The National Defense Authorization Act greatly expands the power and scope of the federal government to fight the War on Terror, including codifying into law the indefinite detention of terrorism suspects without trial. Under the new law the US military has the power to carry out domestic anti-terrorism operations on US soil.
...
Worse, the NDAA authorizes the military to detain even US citizens under the broad new anti-terrorism provisions provided in the bill, once again without trial.
There is some controversy on this point, in part because the law as written is entirely too vague. But whether or not the law will be used to indefinitely detain US citizens domestically, it is written to allow the detention of US citizens abroad as well as foreigners without trial.

Kliknij aby przeczytać cały artykuł...


Przytoczę komentarz:
Why isn’t this on the front page. It’s listed as under bieng ‘tech’ but isn’t even on the tech front page.

You/Forbes did a very good job on this article. It’s a critical issue, but it’s placement makes more suspicion as to why media is not running this where people can see it. Only if you search ndaa here or on the web does it come up.

Why not put it where people see what’s happening. who aren’t necessarily looking for it. This bill is a travesty. We must vote Out Every congress/senate rep who voted for this. Run for Congress, Start a Recall, Montana is doing just that.
Ask why. WHY do they need this bill.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Mądrego, to i miło posłuchać.

Z ogromną przyjemnością słuchałem Leszka Balcerowicza, który rozmawiał na TVP2 w programie "Tomasz Lis na żywo".

Wspomniałem, co napisałem w czwartek, 11 stycznia 2007 roku:

Wy tu się cieszycie, a ja gorę!

...
Ci co pieprzyć potrafią, że aż świat się śmieje,
Na napchanie swych własnych kont mają nadzieję.
Ci zaś od LPR-u, marzenia chcą spełnić,
Skarbonki swoje własne i księży napełnić.

Balcerowicz, bulterier i Państwa ostoja,
Odważnie dawał odpór presjom byle gnoja.
I dzięki jego wiedzy oraz niezłomności,
Nie utonęła Polska w tym morzu wolności.

Dzięki Ci za te lata gdy tkwiłeś za sterem!
Zatęsknią co niektórzy za słynnym "Balcerem"!
Okaże się jak słuszny był Twój punkt widzenia,
Gdy nie długo "ustrzelą" następcę, "jelenia".

sobota, 31 grudnia 2011

Kończy się ten długi rok

Kończy się nam ten długi rok,
jak wszystko, życie, humor, blog,
w butelce ciecz, co rozwesela,
jak tydzień kończy nam niedziela,
rozdział powoli się zamyka,
sentyment do zaszłości znika,
tylko tym, którzy wciąż przeszłością...
Nowy Rok stanie w gardle kością.
ACTA Internet jak mustanga
ujeździ, wzrośnie władzy ranga,
inwigilacja i podsłuchy,
górą niemowa oraz głuchy,
władza nad nimi już się biedzi,
docisną, słowo wnet wycedzi!
A później pójdzie już jak z płatka,
i znajdą bata na gagatka!
Na chorych pomysł ma nasz Rząd,
palonych recept czuję swąd,
na starych drukach niebezpiecznie,
na nowych zaś dylemat: - lecz? nie?
W takich warunkach się opłaca
leczyć, lecz moralnego kaca.
Idiotów zachwyt i oklaski,
że jakieś tam cukrzyków paski,
więc krytykować się nie godzi.
Chwalmy! Już władza nam dosłodzi!
Ten dwa tysiące i dwunasty,
podzieli bardziej nas na kasty,
to dla ubogich lata marne,
Rząd będzie nadal strzelał karne!
A ten, co na Rząd nadal liczy,
i z biedą wespół piszczy, kwiczy,
niech puknie się z rozmachem w czoło,
w kraju absurdów jest wesoło!
Już po wyborach, więc pajacu,
aż do następnych trwaj na kacu,
może nadejdzie otrzeźwienie,
że rykowisko, że jelenie,
owieczek i baranów stada,
hucpa, i ta... degrengolada.
A z dwa tysiące dwunastego,
niech nie doświadczy was nic złego,
dobro niech murem swej dobroci
chroni, a zło? Niech innym psoci.

niedziela, 25 grudnia 2011

Smutny ten rok

Zmarł znany dziennikarz Michał Sumiński
W wieku 97 lat zmarł w niedzielę w Warszawie znany dziennikarz Michał Sumiński - autor telewizyjnego programu "Zwierzyniec", podróżnik, autor książek o tematyce żeglarskiej. O śmieci dziennikarza poinformowało Polskie Radio.

Michał Sumiński urodził się 13 grudnia 1915 roku w Warszawie. Z wykształcenia był zoologiem. W czasie okupacji niemieckiej działał w ruchu oporu. Aresztowany w 1943 r. przez Niemców, więziony był na Pawiaku, a potem w obozach koncentracyjnych Auschwitz i Mauthausen-Gusen. Po wojnie wrócił do Polski.

Od sierpnia 1946 do 1949 roku w Zarządzie Głównym Ligi Morskiej w Warszawie pełnił funkcję Głównego Inspektora Wychowania Morskiego. Posiadając stopień jachtowego kapitana morskiego, od 1947 roku przez kilka lat był kapitanem jachtu Ligi Morskiej "Generał Zaruski".

W latach 50. zajął się pracą literacką. Od 1958 r. pracował w Polskim Radio, a następnie w Telewizji Polskiej, gdzie był m.in. kierownikiem redakcji reportaży Redakcji Naczelnej Audycji dla Polaków za Granicą.

Zmarł Grzegorz Hołdanowicz
Odleciał od nas wybitny człowiek.

Grzegorz Hołdanowicz, znawca techniki wojskowej, redaktor naczelny miesięcznika "Raport - wojsko technika obronność" nie żyje. Zmarł dziś po ciężkiej chorobie. Wiadomość tę przekazał wydawca "Raportu" Wojciech Łuczak.

Wydawca miesięcznika Wojciech Łuczak powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że Hołdanowicz był wybitnym specjalistą we wszystkich sprawach związanych z obronnością. Był też polskim korespondentem znanego anglojęzycznego periodyku "Jane's Defence Weekly", a jego analizy cieszyły się dużym uznaniem.

Był jednym z twórców "Raportu-wto" i pomysłodawcą tytułu, a od 1997 r. redaktorem naczelnym tego miesięcznika.

Współpracował ze "Skrzydlatą Polską". Z jego wiedzy i opinii dotyczących uzbrojenia i wyposażenia wojska - od lotnictwa poprzez pojazdy, po systemy łączności i rozpoznania - wielokrotnie korzystały media.

Zmarł dziennikarz i publicysta Leopold Unger
Umykają od nas żywych, pozostawiając żywe wspomnienia

Leopold Unger, pseud. Pol Mathil, Brukselczyk (ur. 12 sierpnia 1922 we Lwowie, zm. 21 grudnia 2011 w Brukseli) – polski dziennikarz żydowskiego pochodzenia, publicysta, eseista, komentator ds. międzynarodowych.

Nie żyje Piotr Figiel
Wielu wybitnych ludzi nie odczekało zakończenia tego roku, m. in. Piotr Figiel, który współpracował z Global Music Group, Ewą Bem, Stanem Borysem, Krzysztofem Cugowskim, Anną German, Anną Jantar, Ireną Jarocką, Marią Koterbską, czy Wojciechem Młynarskim.

piątek, 23 grudnia 2011

Uniwersytet zamówił radiestetę

Czy obiekt został należycie poświęcony?

Fragmenty:
Troje pracowników Centrum Kultury Fizycznej Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zachorowało na raka. Po zamieszaniu wśród kadry uczelnia postanowiła sprawdzić, czy ta sytuacja może mieć związek z miejscem pracy. I choć zdaniem władz centrum nie potwierdzają tego żadne badania, w budynku przy ul. Dojazd w Poznaniu zostaną zamontowane odpromienniki żył wodnych.

Okazuje się, że "psychozie strachu" uległa też sama uczelnia. Kierownictwo CKF zdecydowało się bowiem umieścić przy centrum odpromienniki. Ale wciąż podkreśla, że to tylko zabieg "uspokajający".

- Skoro przy okazji wykryliśmy coś, co może źle wpływać na samopoczucie człowieka, to chcemy to usunąć - tłumaczy "Głosowi Wielkopolskiemu" Piotr Jur. - Taki odpromiennik to zatopione w cemencie i wkopane w ziemię dwie bańki oleju plus drut miedziany. Tak robi się na całym świecie.













Kliknij aby przeczytać caly artykuł...


Spodobał mi się jeden z komentarzy:
wiem_lepiej: Żyły wodne? Natężyłem umysł, aż mi zyły na czole wyjszły i nie znalazłem naukowej definicji "żyły wodnej". A to tak proste jest - trza było sukienkowo-katolickiego szamanka wpuścić by smrodu z kopcidła zapodał i parę kropel kranówy, zwanej "święconą" za jakieś, powiedzmy, co Bóg Łaska 20 tysi i spokój by był że hej! Wręcz błogosławiony!

wtorek, 20 grudnia 2011

ПРАВДА ОБ ИНЖЕНЕРЕ СЛЕСАРЕВЕ













Pamiętacie ten dowcip o rosyjskim uczonym, który stwierdził, że po urwaniu ostatniej nóżki mucha ogłuchła? To jest jakby pierwowzorem tego dowcipu, warto przeczytać całość, ciekawa i smutna historia:


Fragment:

Василий Адрианович внимательно следил за прогрессом авиации, и у него рождались мысли о создании летательного аппарата более совершенного, чем самолёт. По его мнению, таким аппаратом должна была стать машина, основанная на принципе полёта насекомых. Позже он писал: «Изучение полёта насекомых заслуживает полного внимания, так как может послужить образцом для конструирования машины, которая сразу бы поднималась в воздух без всякого разбега».

Основные опыты с насекомыми Слесарев проводил в Следнево, когда летом приезжал туда из Дармштадта. В качестве подопытных выбрал сначала больших синих мух, более удобных для наблюдения. Приклеивая к телу мухи тонкие волоски, он изменял положение её центра тяжести и вынуждал летать несвойственным ей образом: вертикально вверх, задом наперёд, боком.

Для измерения мощности насекомого и скорости его полёта построил из соломинок миниатюрную «карусель», коловратную машинку, к одному плечу которой спинкой приклеивал муху.

Приладив к карусельке экранчик с закопчённой бумагой, а к концу крыла мухи приклеив «перо» — волосок одуванчика, он ухитрялся записывать колебания машущего крыла. Нетрудно представить, какого искусства и терпения требовали эти тонкие, кропотливые эксперименты.

Василий Адрианович изобрёл особый киносъёмочный аппарат, работавший с небывалой до того скоростью — около 10 тысяч кадров в секунду и позволявший заснять колебания крыльев насекомых. В числе объектов изучения Слесарева интересовали не только мухи, но и осы, пчёлы, шмели, ночные бабочки, наездники и даже комары. Для взвешивания насекомых Слесарев сконструировал сверхточные, «микронные», весы. Его брат, Пётр Адрианович, рассказывал: «Мне вспоминаются часы, проведённые с братом в Следнево во время опытов по взвешиванию комара и его крыльев».

Читать далее...

http://zhurnalko.net/=nauka-i-tehnika/tehnika-molodezhi/2011-10--num50
http://zhurnalko.net/=nauka-i-tehnika/tehnika-molodezhi/2011-10--num51
http://zhurnalko.net/=nauka-i-tehnika/tehnika-molodezhi/2011-10--num52
http://zhurnalko.net/=nauka-i-tehnika/tehnika-molodezhi/2011-10--num53
http://zhurnalko.net/=nauka-i-tehnika/tehnika-molodezhi/2011-10--num54
 
 

czwartek, 15 grudnia 2011

Wszystkie linki w jednej garści

Sprawujący władzę, sprawiają sobie coraz lepsze narzędzia służące utrzymaniu władzy za wszelką cenę!














Prezes Wikipedii, Jimmy Wales, grozi wyczyszczeniem wszystkich artykułów na Wikipedii (przynajmniej anglojęzycznej), jeśli rząd USA przyjmie ustawę SOPA (Stop Online Piracy Act).

Ustawa jest o tyle kontrowersyjna, ponieważ jej ratyfikowanie pozwoli na wyłączenie dowolnej strony internetowej, przejęcie jej domeny, a także umożliwi zajęcie konta bankowego właściciela. Teoretycznie może to dotyczyć wszystkich stron, nie tylko tych z piracką zawartością. Wales obawia się utraty wolności w internecie i dlatego proponuje wyczyszczenie wszystkich artykułów na Wikipedii. Nie tak dawno temu podoba akcja poskutkowała, kiedy włoski parlament miał przyjąć ustawę o cenzurze. Protest Wikipedystów zniechęcił parlamentarzystów do podpisania ustawy. Kliknij aby przeczytać cały artykuł...

To nie są pajdokraci

Sprawujący władzę, sprawiają sobie coraz lepsze narzędzia służące utrzymaniu władzy za wszelką cenę!








Powstały tarcze policyjne, które - produkując ścianę dźwięku - pomagają rozproszyć tłum. W opinii twórców, ich wykorzystanie może zmniejszyć liczbę brutalnych zajść w starciach tłumu z policją – informuje "New Scientist".

Wynalazek przypomina zwykłą tarczę policyjną, ma jednak wmontowane urządzenie generujące specyficzne dźwięki. Już dziś amerykańska policja, podczas konfrontacji z tłumem, używa sprzętu emitującego nieprzyjemny hałas.

Tarcza wytwarza dźwięk o niskiej częstotliwości, który wchodzi w rezonans z drogami oddechowymi człowieka, przeszkadzając w zaczerpnięciu oddechu. W opisie potrzebnym do uzyskania patentu (złożonego przez firmę Raytheon z amerykańskiego miasta Waltham) można przeczytać, że intensywność impulsów można zwiększać, przez co osoby, wobec których stosowana jest tarcza, najpierw odczuwają dyskomfort, a w ostateczności zostają "chwilowo obezwładnione".

Zasięg działania tego sprzętu ogranicza się do kilkudziesięciu metrów. Patent zakłada jednak wprowadzenie "trybu kohorty", w którym wiele tarcz można ze sobą (bezprzewodowo) połączyć, powiększając pole oddziaływania.


Kliknij aby przeczytać cały artykuł...


Trąby Jerychońskie to prastary i sprawdzony wynalazek.

wtorek, 13 grudnia 2011

Wieczna żywność?

Zjadłem wczoraj wieczorem serek, który zawieruszył się w czeluściach mojej lodówki. Dopiero po konsumpcji spojrzałem na datę ważności: 20.09.11.T11:52.U9

Serek był smaczny. A ja nadal żyję!

Mój organizm tą nowoczesną żywnością jest już przesiąknięty. Podejrzewam, że silnie by zareagował na świeżutkie wiejskie masełko, twarożek, i inne specjały. Może nawet bym nie przeżył, he, he!

Układ limfatyczny

Olga Butakova - lekarz z 25-letnim doświadczeniem (od irydiodiagnostyki do Pogotowia Ratunkowego), Kandydat Nauk Pedagogicznych, akademik z Międzynarodowej Akademii Informatyzacji przy ONZ, szef Akademii Zdrowia na Międzynarodowym Uniwersytecie Przyjaźni Narodów im. Patrice Lumumby (pierwszego premiera Demokratycznej Republiki Konga), naczelny lekarz w Moskiewskim Instytucie Zdrowia. Olga Butakova prowadzi pogadanki "Ostrożnie, żywność" na głównym kanale telewizyjnym Rosji.

Zgadzam się z nią! Mądrze mówi!
Na przykład zamiast zwyczajnie porządnie się umyć, antyperspirantami zaburzamy wydzielanie potu! I organizm się zatruwa! Albo zamiast porządnie wysmarkać i odkrztusić wydzielinę martwych bakterii, wolimy środki które to blokują! Po latach organizm jest ogłupiony, zdezorientowany, i zatruty!

niedziela, 11 grudnia 2011

Trudne decyzje

Przeczytałem. To niby taka prosta rada "zrobić wszystko, co jest rozsądne", ale każdy ma inne zdanie względem siebie samego, i względem bliskich.


Powraca temat eutanazji. Trudny, ale zdaje się wymagający coraz pilniejszej dyskusji. Rozumiem zarówno tych, którzy rezygnują z inwazyjnego leczenia, jak i takich, którzy kurczowo łapią się każdej nadziei na wyleczenie. Trudno jest żyć, trudno chorować, trudno umierać. Łatwo dyskutować o problemach nie dotyczących nas bezpośrednio.





















Kliknij aby przeczytać artykuł...

sobota, 10 grudnia 2011

Czasu coraz mniej

Teledysk zespołu Firebirds - Harry, reż. Janusz Kołodrubiec:


Firebirds to polski rockowy zespół muzyczny, który powstał w 1989 roku w Szczecinie. Nagrali trzy albumy studyjne, po czym w 2000 roku grupa zakończyła działalność.

środa, 7 grudnia 2011

Pierwszy śnieg

Pierwszy śnieg. Tak nieśmiało lecą płatki z nieba, nieporadnie się kręcą, nie wiedzą jak trzeba. Pierwsze wzloty, upadki, śnieg chwilowy, rzadki, roztapia ciepło Ziemi, i zamienia w pluchę. To zaledwie są zwiady, czas na zawieruchę przyjdzie kiedy okrzepną i w siłę urosną. Zasypią Polskę puchem, nim odejdą Wiosną, roztopami pogrożą, a zepsute wały... obnażą, jak ten obraz gospodarki cały. Daremny pusty zachwyt, nad śniegiem peany, cieszyć mogą się dzieci i nasze bałwany! Rano pierwszy śnieg zmieni się w kałuż ulice, a bałwany? Zostaną! Siedzą w .......!

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Najciemniej pod latarnią

Najciemniej pod latarnią? Cóż, czasem się zdarza. Można księdza przekupić, można i gliniarza. Ale w tej całej sprawie jest wielka pociecha, że powoli gdzieś znika ta ochronna strzecha. Oby to nie był pokaz, co skończy się marnie. Zdmuchną świeczki, zostawią świecące latarnie.


















Kliknij aby przeczytać caly artykuł...

niedziela, 4 grudnia 2011

Śliczne Google

Pogiglał, pogilgotał, guglając zawzięcie, szperał, szukał, zaglądał, mamrotał zaklęcie, aż znalazł! Zwyobracał korzystając z "site:", "index of", znalazł szparę! Poznał Google "rite"!























Zdjęcie "podpatrzyłem" u Guru NeiL